Blog
Salonowcy
echo24
echo24 dr Krzysztof Pasierbiewicz
146 obserwujących 1387 notek 2737405 odsłon
echo24, 4 sierpnia 2017 r.

Tym razem żubra ugryzł w d…ę pan Prezydent!

1521 66 0 A A A


W sierpniu 2007 w wywiadzie udzielonym w Rzeczpospolitej pani red. Joannie Lichockiej pan Jarosław Rymkiewicz powiedział między innymi:

Teraz wytłumaczę, dlaczego wszystko, co zrobił i jeszcze zrobi Jarosław Kaczyński, jest dobre dla Polski. Przypomnijmy sobie, jak to było w stanie wojennym i po stanie wojennym - Polska zapadła wtedy w głęboki sen. To było nawet coś więcej niż sen - rodzaj jakiegoś półomdlenia, półśmierci. To trwało do roku 1989 i wtedy Polska trochę się poruszyła, ale tylko na chwilę. Jeszcze nie całkiem obudziła się z tego swojego strasznego wojennego snu i półśpiąca, półżywa, dotrwała do pierwszych lat obecnego wieku. Historia Polski w latach dziewięćdziesiątych dałaby się porównać do rzeki, która, owszem, gdzieś płynie, ale powoli, niechętnie, a jej meandryczny nurt wciąż tworzy jakieś zatoki, rozlewiska, martwe wody - i nie może popłynąć do przodu, nie może, wśród rozlewisk, znaleźć swojej drogi, doliny, którą popłynie w przyszłość. Jarosław Kaczyński obudził Polskę i pchnął ją do przodu. Zrobił coś takiego, że Polska wstała na nogi i poszła naprzód.

Przychodzi mi do głowy jeszcze takie porównanie. Polska to był taki wielki ospały żubr śpiący pod drzewem w Puszczy Białowieskiej. Otóż ten wielki białowieski żubr spał sobie słodko gdzieś na polanie w głębi puszczy i sen jego, podobny śmierci, mógłby trwać jeszcze wiele lat - gdyby Jarosław Kaczyński nagle nie ugryzł go w dupę. Żubr, ugryziony przez pana premiera, podniósł głowę, potrząsnął rogami, ryknął i popędził. Dokąd, tego nikt nie wie. Ale galopuje, pędzi ku swoim nieznanym, dzikim przeznaczeniom. Polska poruszyła się, została poruszona - jest coraz inna i będzie jeszcze inna. To już nie jest sen pod lipą, to już nie jest podobny śmierci sen stanu wojennego, to już nie jest omdlenie lat dziewięćdziesiątych. Właśnie dlatego wszystko, co zrobił i co robi Jarosław Kaczyński, jest dobre. Ugryzł żubra w dupę i to czyni go postacią historyczną”, koniec cytatu.

Lecz życie popłynęło dalej dopisując ciąg dalszy wizji Rymkiewicza, a ospale płynąca polska rzeka, podobnie jak w Miocenie Dunajec, w trakcie wyborów roku 2015 wyżłobiła przełom w hamujących jej bieg „rozlewiskach i martwych wodach”, a jej agresywne prądy zasilone raptownie strumieniem przewagi sejmowej utworzyły wartki nurt, który z czasem zmienił się w falę powodziową zabierającą po drodze Trybunał Konstytucyjny, a ostatnio podchodzącą niebezpiecznie pod wały ochronne Sądu Najwyższego i wymywającą w nich erozyjną rynnę. Słowem nurt uwolnionej rzeki był tak silny, że nie płynęła jak Bóg przykazał w swym odwiecznym korycie, ale na boki się rozlewała czyniąc wielkie szkody głównie nocą, kiedy hydrologiczne służby smacznie spały, a suweren z tego, co się rzeczywiście dzieje niewiele kapował. 

Zaś nawiązując do drugiego porównania Rymkiewicza życie właśnie pokazało, że pisowski żubr ugryziony przez Kaczyńskiego w dupę na początku wieku, po wyborach 2015 nażarł się szaleju i rozbrykał bez opamiętania. Zaczął ryczeć na wszystkich, wierzgać kopytami i prychać aż mu z nozdrzy dym zaczął walić.

Ale, gdy chciał wziąć na rogi panią Gersdof, było nie było prezeskę Sądu Najwyższego, a Ziobrze dać praktycznie nieograniczoną władzę, pędzącego „ku nieznanym i dzikim przeznaczeniom” rozszalałego żubra pisowskiego ugryzł w dupę, tym razem, oblatany w prawie prezydent Duda, który nie bacząc, że pisowscy ortodoksi go zdrajcą okrzykną dwie ustawy sądownicze im z zaskoczenia z mańki zawetował, co, jeśli nic po drodze nie spartoli, uczyni go postacią równie historyczną, jak niegdyś Kaczyńskiego Jarosława.

Na koniec Państwu zdradzę, że moje rozważania oparłem na dorobku naukowym myśliciela z Podhajec, Jeremiasza Apollona Hytza, który jako zwolennik syntezy w naukowym ujmowaniu zjawisk prowadził swe badania naukowe w kierunku znalezienia wspólnego mianownika dla możliwie dużej liczby faktów dających się postrzegać w otaczającej badacza rzeczywistości. Za mianownik taki uznał niedopuszczającą wyjątków prawidłowość polegającą na tym, że każda rzecz i każdy fakt, zaistniały w jakim bądź czasie, musi posiadać jakąś przyczynę: nic bowiem nie dzieje się bez przyczyny. Jeremiasz Apollon Hytz, zamknięty w swoim gabinecie zbudował zręby nowego sposobu myślenia, a wspomniane uderzające swą oczywistością stwierdzenie posłużyło mu za punkt wyjścia do dalszych rozważań: to, co stanowi przyczynę jakiegoś skutku, samo jest przecież skutkiem jakiejś przyczyny. I tak, idąc za tokiem rozumowania Jeremiasza Apollona Hytza doszedłem do przekonania, że białowieski żubr będący bohaterem mojej notki dwukrotnie sam się w dupę ugryzł. Wszakże przestrzegam przed naśladownictwem filozofii Jeremiasza Apollona Hytza, gdyż rzeczony uczony u schyłku życia popadł w manię prześladowczą polegającą na urojeniu, że otoczenie ukrywa przed nim istotę praprzyczyny sprawczej, która tylko jemu jedynemu nie jest znana, co doprowadziło go do głębokiej depresji psychicznej, zakończonej samobójstwem w toalecie poprzez samospłukanie – vide opracowanie naukowe autorstwa Śledzia Otrembusa Podgrobelskiego pt. „Wstęp do imagineskopii” - Wydanie IV przejrzane i  nie poprawione, Oficyna Wydawnicza „Rewasz” w Piastowie.

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki, niezawisły bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa)


Opublikowano: 04.08.2017 16:12. Ostatnia aktualizacja: 04.08.2017 22:20.
Autor: echo24
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

emerytowany nauczyciel akademicki, tłumacz, publicysta, prozaik,

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @lupkis "Ale to co powiedział, na mnie zrobiło wrażenie a jeszcze większe to co i jak...
  • @BartekEM Trochę Pan sprawę uprościł, ale jest coś na rzeczy.
  • @nudna teoria "Cudu, to dokonała propaganda oparta o smoleńskie kłamstwo; czyli Antonii..."...

Tematy w dziale Polityka