Blog
Salonowcy
echo24
echo24 dr Krzysztof Pasierbiewicz
146 obserwujących 1516 notek 3102325 odsłon
echo24, 13 lutego 2018 r.

Nie będę już czytał tygodnika „Sieci”

4138 194 2 A A A


Motto: Są teksty, które należy powtarzać, gdyż zależnie od sytuacji politycznej nabierają coraz to innego znaczenia

Skąd to moje tytułowe oświadczenie?

Bo w grudniu 2015 w notce pt. "Psychologia zamachu "elit" III RP na nową władzę” pisałem między innymi, cytuję fragmenty:

"Trzeba sobie powiedzieć jasno, że to, co się obecnie dzieje w Polsce to nie jest, jak pokrętnie wmawia się Polakom walka nowej opozycji z błędami nowej władzy, lecz frontalny i bezpardonowy atak na rząd PIS-u i Prezydenta Dudę stymulowany przez lewackie media, post-komunistyczny Trybunał Konstytucyjny, a także urażone w swej dumie i bucie uniwersyteckie „elity” podwawelskiego Krakówka i mazowieckiej Warszawki, do których zaczynają dołączać satelickie uczelnie w całym kraju.

A teraz trochę historii..

Jak starsi pamiętają, a znakomita większość ludzi młodych o tym niestety nie wie, w latach powojennych (lata 40/50) komuniści dokonali bardzo sprytnej socjologicznej sztuczki. Z zacofanej i zabiedzonej prowincji przerzucono wtedy do miast rzesze prostych i niewykształconych ludzi. Brano tych bez charakteru, gdyż prawdziwy chłop miał swoją godność i ziemi nie chciał opuścić. W miastach, zazwyczaj w pobliżu zakładów przemysłowych, pobudowano dla nich nowe dzielnice, a w nich bloki, które im się zdały pałacami. Potem im umożliwiono zrobienie zaocznej matury, co oni uznali za awans społeczny. Ci właśnie ludzie, z grubsza okrzesani w hotelach robotniczych i temu podobnych ośrodkach krzewienia kultury masowej przepoczwarzyli się z czasem w coś w rodzaju „przyzakładowych wierchuszek”.

W następnym pokoleniu (lata 60/70), ich dzieci pokończyły już częściowo studia tworząc grupę „nowej inteligencji”, drastycznie odmiennej kulturowo od ideałów inteligencji „starej” wywodzącej się z czasów przedwojennych. Tu skłaniałbym się ku zastąpieniu terminu „nowa inteligencja” określeniem „klasa ludzi wykształconych w pierwszym pokoleniu”.

Po upadku komuny wydawało się przez moment, że nastąpi odrodzenie prawdziwych polskich elit. l. Niestety proces ten skutecznie storpedowali zbałamuceni przez Gazetę Wyborczą wnukowie tych, których w latach 40/50 przesiedlono do miast. W tym przypadku, ten genetycznie służalczy, tym razem wobec post-komuny, materiał ludzki został wykorzystany przez media post-komunistyczne. Mechanizm był identyczny jak w okresie powojennym, czyli utwierdzenie ludzi w poczuciu awansu społecznego.

O ile sztuczka z „awansem społecznym prim” (tata 40/50) polegała na utwierdzeniu prostych i niewykształconych ludzi w przekonaniu, że przynależą do lepszej od reszty społeczeństwa awangardy władzy ludowej, to trik z „awansem społecznym bis” (po upadku komuny) polegał na utwierdzeniu ich już z grubsza okrzesanych i lepiej wykształconych wnuków w poczuciu, iż przynależą do grupy światlejszych i bardziej od reszty społeczeństwa postępowych ELIT. W pierwszym przypadku wykorzystano ciemnotę i niedouczenie, w drugim próżność, pychę i kompleksy ludzi, których na swój prywatny użytek nazywam „intelektualnie nowobogackimi”.

Konstruktorzy wspomnianego zabiegu socjotechnicznego doskonale znali odbierającą rozum magiczną moc utwierdzenia „nowobogackiego inteligenta” w przekonaniu o przynależności do krajowej elity. Wiedzieli, że jak takiemu powiedzieć, iż przynależy do crême de la crême III Rzeczypospolitej, to on nie dość, że w to głęboko uwierzy, to jeszcze będzie owego społecznego awansu (bis) bezkrytycznie bronił do ostatniej kropli krwi. Więcej, w obawie przed utratą nowego statusu wyróżniającego go ponad resztę „ciemnego” społeczeństwa, taki delikwent zrobi dosłownie wszystko. Dlatego trzeba nowej inteligencji wytłumaczyć, że choć jest grupą ludzi całkiem nieźle wykształconych to są jednak inteligencją szeregową, a nie żadną elitą narodu. Więcej, trzeba ich przekonać, że odstąpienie od przekonania iż są elitą narodu to nie żadna klęska, ale wręcz przeciwnie, powrót na sprawiedliwie im przynależny szczebel w hierarchii społecznej. Że jeśli się z tym pogodzą, staną się bardziej autentyczni, a co za tym idzie bardziej wiarygodni. Że nie będą już musieli brnąć w zaparte. No i co najważniejsze, będzie im wtedy łatwiej się porozumieć z resztą społeczeństwa, że staną się znowu częścią narodowej wspólnoty.Myślę, że to właśnie tędy wiedzie droga do porozumienia się ze sobą śmiertelnie zwaśnionych Polaków. Słowem trzeba wreszcie zacząć pisać PRAWDĘ!Ale, co bardzo ważne zachowując obiektywizm i dostrzegając także własne wady.

Czy nowa władza temu wszystkiemu podoła i potrafi wyprowadzić Polskę na prostą?

Nie wiem, bo daleko jej jeszcze do ideału...", koniec cytatu z roku 2015.

I co?

Nowa władza robi takie błędy, że muszę ten mój tekst z grudnia 2015 powtórzyć, gdyż po obejrzeniu migawek z wczorajszej Gali wydanej z okazji przyznania nowej Prezes nowego Trybunału Konstytucyjnego nagrody „Człowieka Wolności” tygodnika „Sieci” uznałem, że choć mój zacytowany wyżej tekst był pierwotnie adresowany do „totalnej opozycji Petru i Schetyny” to obecnie powinienem go przypomnieć partii rządzącej, która niestety zaczyna wykonywać ruchy coraz bardziej nieznośnie zalatujące PRL-em, co moim zdaniem kaleczy estetyczną wrażliwość inteligencji prawicowej i narusza elementarne wymogi politycznej kultury. I zaryzykuję tezę, że Jarosław Kaczyński w pewnym sensie zmałpował trick Adama Michnika - vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/271686,nabrani-przez-redaktora polegający na na utwierdzeniu "ciemnego luda" w odbierającym mu rozum przekonaniu jego awansu społecznego.

Bo, co ja mam teraz w czasie południowej kawy w mieście powiedzieć spoglądającym na mnie z drwiącym pobłażaniem znajomym sympatyzującym z Platformą? Że pani Julia Przyłębska to był najlepszy z najlepszych wybór? Że to współczesna Anna Walentynowicz? Że to, co mówią Wildstein z Karnowskimi to nie jest podlizywanie się władzy dobrej zmiany? Mam tak jak niegdyś Platforma iść w zaparte? Głupka z siebie robić i na śmieszność się narażać?

Sorry, ale przegięliście kochani, gdyż są granice elementarnie przyzwoitej obyczajności, których przekraczać nie wolno nikomu. Nawet partii Jarosława Kaczyńskiego. I bardzo mi przykro, bo na Prawo i Sprawiedliwość głosowałem, ale ja się do takiego poziomu nie zniżę.

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki, niezawisły bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa)

Źródło oryginalne – vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/686243,psychologia-zamachu-elit-iii-rp-na-nowa-wladze

Czytaj także:

K. Pasierbiewicz: „Nowej władzy będę się przyglądał baczniej niż Platformie” – vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/678439,nowej-wladzy-bede-sie-przygladal-baczniej-niz-platformie

K. Pasierbiewicz: „Nabrani przez redaktora” – vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/271686,nabrani-przez-redaktora

(Nota bene powyższy tekst zdecydował, że w roku 2011 pan prezes Jarosław Kaczyński zaproponował mi kandydowanie do Sejmu z listy PiS, jako znanego blogera Salonu24)



Opublikowano: 13.02.2018 17:10. Ostatnia aktualizacja: 13.02.2018 19:58.
Autor: echo24
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

emerytowany nauczyciel akademicki, tłumacz, publicysta, prozaik,

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @E.B   "Tak się nie robi. Dobrze, ze Pan o tym pisze. Pozdrawiam..."   --------------  ...
  • @semir    Coś Panu opowiem. Był rok 1967. Ojca wykończyła bezpieka, a mama ledwie...
  • @Stary Wiarus    "Emerytura państwowa w Australii jest bardzo cieniutka..."  ...

Tematy w dziale Kultura