163 obserwujących
1703 notki
3691k odsłon
1611 odsłon

Take it easy! – list do red. Michała Szułdrzyńskiego

Wykop Skomentuj60

Motto: W podupadającym lupanarze należy wymienić panienki, a nie łóżka.

Ilustracja muzyczna: https://www.youtube.com/watch?v=hCUgkUUufBo

Szanowny Panie Redaktorze,

W ostatnim "PlusMinus" z 2 lutego 2019  w artykule pt. „Michał Szułdrzyński: Epitafium dla blogerów” – vide: https://www.rp.pl/Plus-Minus/302289916-Michal-Szuldrzynski-Epitafium-dla-blogerow.html&cid=44&template=restricted z nieskrywaną radością oznajmił Pan wszem i wobec:

We wtorek media informowały o decyzji wielkiego polskiego portalu, który postanowił zamknąć jeden z najważniejszych w kraju serwisów blogowych. Blogerzy mają jeszcze parę miesięcy, by zachować albo przenieść gdzieś swoje archiwalne wpisy, później zostaną skasowane. Podobnie było rok temu, kiedy zamknięto drugą popularną w Polsce stronę z blogami obsługiwaną przez inny duży portal. W ten sposób powoli do przeszłości przechodzi idea blogowania, ale też coś więcej – popularne kilkanaście lat temu przekonanie, że dziennikarstwo profesjonalne zostanie zastąpione przez dziennikarstwo obywatelskie, a aktywiści będą właśnie na blogach publikować wyniki swych śledztw demaskujących nieprawidłowości na zapleczu władzy. W zapomnienie poszło również inne marzenie związane z blogami – wszak to one miały doprowadzić do prawdziwej debaty. Pamiętam, jak kilkanaście lat temu założyciel działającej wciąż platformy blogowej – wtedy znany dziennikarz, a dziś wzięty specjalista od PR-u – przekonywał publicystów do zakładania blogów. I przez pewien czas rzeczywiście kwitła tam dyskusja, powstawały sążniste teksty i ciekawe polemiki. Każdy mógł założyć bloga, każdy mógł napisać polemikę – dzięki temu pojawiło się w zamkniętym środowisku komentatorskim trochę świeżego powietrza…

Zacznę tedy od dyskretnej uwagi, że profesjonalny dziennikarz powinien był napisać: „każdy mógł założyć blog”, a nie jak Pan Redaktor raczył zademonstrować w swoim artykule: „ każdy mógł założyć bloga”, - co jest, choć z pozoru drobnym, to jednak symptomatycznym świadectwem postępującej degradacji dzisiejszego dziennikarstwa zawodowego. Wyrażam również nadzieję, że Szanowny Pan Redaktor nie zaprzeczy faktowi, iż nasi zawodowi "gazeciarze" ostatnimi laty zdeptali publicystyczny obyczaj, wyzbyli się poczucia wstydu, zaś w piśmienniczej młócce hołdują zasadom: - kto bardziej pyskaty ten lepszy, prostak prostaka pogania, kłamstwo na kłamstwie jedzie, intryga goni intrygę… i tak dalej. Zaś takie przymioty, jak dziennikarska rzetelność, wykwint pisanego słowa i jakość publicystycznego warsztatu to już według nich tylko fanaberie dla frajerów.

A teraz do rzeczy.

Doczekaliśmy czasu, że już na palcach można policzyć prawdziwych zawodowych dziennikarzy prasowych. A dzieje się tak, dlatego, że zastąpili ich pismacy, których w znakomitej większości przypadków cechuje: niedouczenie, językowe niechlujstwo, zawstydzająca spolegliwość wobec naczelnych redaktorów oraz rodzaj intelektualnej cofki, - o czym każdy może łatwo się przekonać wertując obecną prasę krajową. O tabloidach i brukowcach nawet nie wspominam. Jest Pan człowiekiem młodym, więc być może nie wie, że nawet za komuny polskie dziennikarstwo prasowe stało na o niebo wyższym poziomie niż dzisiaj i mam nadzieję, że się Pan na mnie nie obrazi jak powiem, że jakość dzisiejszego „dziennikarstwa” zawodowego ma się tak do żurnalistyki z czasów komuny, jak polska piłkarska Liga Okręgowa do Europejskiej Champions Ligue.

Zaś analiza składów redakcyjnych oraz podległej im dziennikarskiej kadry wskazuje, iż dzisiejsze dziennikarstwo prasowe obsługują od lat ci sami wysługujący się określonym opcjom politycznym, bądź biznesowym, - ludzie tworzący zamknięte klany na zasadzie zasiedzenia. Tak. Tak. Szanowny Panie Redaktorze. Obecni zawodowi dziennikarze, publicyści i różnego sortu opiniotwórczy element to od wielu lat ten sam skostniały monolit, który jak Częstochowy broni swego coraz bardziej wątpliwego prestiżu, który już od dawna podupada.  A im, ktoś z zewnątrz zdolniejszy, im lepiej pisze, im więcej ma do powiedzenia i im bardziej ma otwartą głowę, tym zajadlej jest niszczony przez dzisiejszą dziennikarską klikę. I to właśnie dotyka wolnych i niezależnych blogerów, mam oczywiście na myśli blogerów poważnych, a nie aspirantów do rangi blogera. I niestety wygląda na to, że mamy tu do czynienia z taktyką cichej zmowy profesjonalnych dziennikarzy mającą na celu bezwzględne zdeprecjonowanie ogromnego potencjału blogosfery. I to właśnie, dlatego Szanowny Panie Redaktorze zawodowi dziennikarze tak nie lubią blogerów. Więc czas już najwyższy otwarcie powiedzieć, że dziennikarze nie lubią blogerów ze strachu o własną przyszłość zawodową. Bo wyższość publicystyki blogerskiej nad dziennikarską polega przede wszystkim na tym, że bloger jest panem samego siebie i nie ma nad sobą bata wszelkiej maści naczelnych redaktorów, którzy go zmuszają do ulegania terrorowi poprawności politycznej, jakiej ci redaktorzy służą. A pisanie na zamówienie nigdy nie jest autentyczne.

Wykop Skomentuj60
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura