159 obserwujących
1685 notek
3624k odsłony
5186 odsłon

Ci wstrętni nauczyciele! "Zaplute karły reakcji"

Wykop Skomentuj521

Najpierw coś Państwu opowiem. W czasie, kiedy w roku 2005 Prawo i Sprawiedliwość objęło po raz pierwszy władzę w Polsce, w dniu 11 kwietnia roku 2006 byłem na spotkaniu z ówczesnym premierem Jarosławem Kaczyńskim, które to spotkanie odbyło w krakowskiej „Piwnicy pod Baranami” w ramach cyklu „Salon POLITYKI”. Spotkanie prowadziła śp. redaktor Janina Paradowska wespół z redaktorem Jerzym Baczyńskim – vide: http://fakty.interia.pl/polska/news-polska-wg-lidera-pis,nId,808966 . Po wystąpieniu Jarosława Kaczyńskiego pozwolono na zadanie kilku pytań z sali, więc zapytałem wtedy premiera Kaczyńskiego, cytuję dosłownie, bo zachowałem kartkę z tym pytaniem:

Panie Prezesie, czy w świetle zapowiadanej przez PIS zmiany filozofii państwa, ma pan jakąś konkretnie sprecyzowaną koncepcję, w jaki sposób pańska partia mogłaby teraz przeciągnąć na swoją stronę kluczowo ważny dla państwa potencjał intelektualny, jakim jest polska inteligencja…”, koniec cytatu.

Odpowiadając na to pytanie wyraźnie skonfundowany premier Kaczyński zrelacjonował pokrótce, że po przejęciu władzy w roku 2005 Prawo i Sprawiedliwość czyniło starania w kierunku pozyskania sympatii inteligencji, zarówno w wielkich miastach jak i w terenie, - po czym podsumował swą wypowiedź zdaniem, które do dziś pamiętam, cytuję: "niestety nie udało nam się tego dokonać".

Wtedy odebrałem tę wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, jako zasadny żal szukającego porozumienia z inteligencją pisowskiego premiera do rzucającej mu kłody pod nogi opozycji Unii Wolności, - zaś Jarosława Kaczyńskiego uznałem wtedy za swego rodzaju „cierpiętnika” prześladowanego przez post-komunistów.

Dziś jednak widzę, że dałem się wówczas nabrać na te gorzkie żale Jarosława Kaczyńskiego, który najprawdopodobniej już wtedy zrezygnował z szukania trudnej drogi do pozyskania sympatii sfer inteligenckich, gdyż uznał, że znacznie łatwiejszą i skuteczniejszą receptą na władzę będzie trick, jaki po wojnie zastosowali komuniści utwierdzając ludowe masy w przeświadczeniu społecznego awansu, który zawdzięczają władzy ludowej.

I zaryzykuję tezę, że pan Prezes już dawno doszedł do wniosku, że znacznie łatwiej będzie utwierdzić „lud pisowski” w przekonaniu, iż dzięki ich ukochanemu Jarosławowi przynależy  do grupy Polaków lepszych, od gorszej reszty. Bo bezsprzecznie politycznie utalentowany Prezes doskonale znał odbierającą rozum magiczną moc utwierdzenia „ludu pisowskiego” w przekonaniu o przynależności do patriotycznej elity. Pan prezes wiedział, że jak takiemu „lepszemu Polakowi" powie, że przynależy do crême de la crême IV Rzeczypospolitej, to on nie dość, że w to głęboko uwierzy, to jeszcze do tego będzie owego społecznego awansu bezkrytycznie bronił do ostatniej kropli krwi. Więcej, w obawie przed utratą nowego statusu wyróżniającego go ponad resztę społeczeństwa, taki delikwent zrobi dosłownie wszystko, byle się świat nie dowiedział, co sobą reprezentuje naprawdę. I tu moim zdaniem leży tajemnica, mimo licznych afer wciąż wysokich notowań obecnie rządzącej partii, popieranej w znakomitej większości przez takich właśnie ludzi. Popieranej bezkrytycznie, w obawie, że ewentualna przegrana Prawa i Sprawiedliwości oznaczałaby utratę ich społecznego awansu.  Skąd to wiem? Choćby z lektury kilkudziesięciu tysięcy komentarzy dodanych w ostatnich latach do moich notek przez szowinistycznych orędowników partii Jarosława Kaczyńskiego. Kaleczących intelekt i uwłaczających estetycznej wrażliwości komentarzy autorstwa zaślepionych politycznie i hejtersko nienawistnych ortodoksyjnych pisowców, którzy w łyżce wody utopiliby każdego, kto by się ośmielił powiedzieć choćby jedno krytyczne słowo o Prawie i Sprawiedliwości. Słowem Jarosław Kaczyński zagrał na instrumencie próżności, pychy i kompleksów ludzi, których na swój prywatny użytek nazywam „intelektualnie nowobogackimi".

A jak patrzę na to, co się aktualnie rozgrywa wokół nauczycielskiego strajku widzę, że Jarosław Kaczyński i tym razem postanowił zignorować inteligencję, jaką mimo pewnych braków w wykształceniu bezsprzecznie są polscy nauczyciele sercem i duszą oddani swoim uczniom. Powiem więcej. Nie tylko zignorować, ale także upokorzyć. Bo czymże, jak nie ignorancją jest to, iż premier Morawiecki do tej pory się nie spotkał z protestującymi nauczycielami, a także to, że sfingowany „negocjator” w osobie Beaty Szydło nie negocjuje, lecz stawia nauczycieli pod ścianą twierdząc, że rząd zacznie z nimi rozmawiać pod warunkiem, że wcześniej podpiszą porozumienie, tak jak to zrobiła oświatowa Solidarność, co de facto jest nieprzyzwoitą kpiną ze strajkujących. Zaś bezsprzecznym upokorzeniem nauczycieli było wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego w Kadzidle, gdzie pan Prezes mówił o dopłatach dla krów i świń, ewidentnie i celowo nie wspominając ani słowem o nauczycielskim strajku.

Wykop Skomentuj521
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo