163 obserwujących
1701 notek
3685k odsłon
3515 odsłon

Ciemna strona mocy partii Jarosława

"Precz z komuną!"
"Precz z komuną!"
Wykop Skomentuj246

Proszę mi wybaczyć, ten ponury żart, ale doprawdy źle się dzieje w państwie polskim i póki co, podług przykazań pewnego bynajmniej nie wylewającego za kołnierz arcybiskupa, który byle czego w telewizji nie ogląda, - może nas uratować jedynie swoiście pojęty wegetarianizm przywracający wątpiącym nadzieję, że mimo wszystko życie czasami potrafi być piękne, a w pewnych okolicznościach przyrody moc jest z nami – vide: https://www.youtube.com/watch?v=BspNoMHH3-c

A teraz do rzeczy.

Stali Goście mojego blogu zapewne zauważyli, że od jakiegoś czasu narastała we mnie niechęć do partii, która w swej nazwie ma dwa dumnie brzmiące i wielce zobowiązujące słowa: „prawo” i „sprawiedliwość”.

Wczoraj obejrzałem film Sekielskiego pt. „Tylko nie mów nikomu”. Wstrząśnięty i niewymownie zniesmaczony tym, co zobaczyłem pół nocy nie spałem, a dziś rano zacząłem się zastanawiać, co było punktem zwrotnym mojego odwrócenia się od partii Jarosława Kaczyńskiego. Partii, na którą przecież jesienią roku 2015 głosowałem.

I raptem przypomniałem sobie, że jak byłem mały, a ktoś wzbudzał we mnie niechęć i odrazę, - pytałem się Mamy, dlaczego tego kogoś nie lubię? A Matka mi w takich razach zawsze mówiła: „przyjrzyj mu się Krzysiu uważnie, bo ludzie mają wszystko wypisane na twarzy”.

I faktycznie, sprawdziła się maksyma Mamy. Bowiem już w latach szkolnych przekonałem się, że lizus ma twarz lizusa, kujon kujona, skarżypyta skarżypyty…, - a później życie mi pokazało, że potakiewicze mają twarze potakiewiczów, przydupasy przydupasów; kameleony kameleonów, politrucy politruków, klakierzy klakierów, sługusy sługusów, konfidenci konfidentów, karierowicze karierowiczów i tak dalej. Zaś wspólną cechą rzeczonych jest coś odstręczająco obleśnego w ich twarzach. 

I właśnie dziś rano zrozumiałem, że momentem przełomowym mojego odwrócenia się od PiS-u było uczynienie twarzą Prawa i Sprawiedliwości byłego peerelowskiego prokuratora o pezetpeerowskim rodowodzie, niejakiego Piotrowicza Stanisława, który wszystko ma wypisane na twarzy – patrz fotografia ilustrująca notkę.

Gdy ten nad wyraz łaskawy dla kościelnych pedofilów, przefarbowany na prawicowego patriotę butny komuch szydził w Sejmie z opozycji protestującej przeciw nocnemu przepychaniu przez PiS ustaw niekoniecznie zgodnych z prawem krzycząc na całe gardło: „Precz z komuną! Precz z komuną! Precz z komuną!” – vide: https://www.youtube.com/watch?v=54WWPH6CWOs , po raz pierwszy nie wytrzymałem i napisałem notkę pt. „Ogłaszam, że nie jestem już blogerem prawicowym” – vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/781995,oglaszam-ze-nie-jestem-juz-blogerem-prawicowym, - za co zostałem znienawidzony przez ortodoksyjnych orędowników partii Jarosława.

Zaś wczoraj, po raz drugi miarka się przebrała.

Bo zaledwie kilka dni temu, jeszcze przed emisją filmu Sekielskiego, Jarosław Kaczyński chcąc w zaprezentowanej do telewizyjnych kamer ostentacyjnie żarliwej obronie polskiego Kościoła na dobre i złe zrobić sobie trampolinę do zwycięstwa wyborczego powiedział w Pułtusku, że: „kto podnosi rękę na Kościół, podnosi rękę na Polskę”, a ja zapamiętałem jego zdawało się godny zaufania wyraz twarzy.

Ale wczoraj, już po emisji filmu Sekielskiego i celnej kontrze szefa opozycji, że: „każdy, kto podnosi rękę na polskie dzieci, podnosi rękę na państwo polskie”, - niepotrafiący ukryć malującego się na jego twarzy panicznego strachu Prezes, - bez skrupułów odstąpił od bezkrytycznej obrony Kościoła i oświadczył w Szczecinie, że: „Prawo i Sprawiedliwość nigdy kościelnych pedofilów nie tolerowało, a teraz będzie ich nawet trzydziestoletnim więzieniem karać”

Więc przykro mi, ale nie byłbym sobą, gdybym nie powiedział szczerze, że ja już Jarosławowi Kaczyńskiemu nie wierzę, bo podobnie jak polscy purpuraci, - przekroczył tolerowaną przeze mnie granicę fałszu i obłudy. Powiem więcej. Nie mam już wątpliwości, że dla jednych i drugich, mam na myśli PiS i PO, albo jak ktoś woli PO-PiS, choć mamią swe elektoraty, że chcą dobrze, - ponad wszystko liczą się wyłącznie: rząd dusz i władza. O żałosnym medialnym zawodzeniu chóru nowogrodzkich rewelersów jajogłowych pod batutą butaprenowego sejmowego marszałka z tytułem profesora nawet nie wspominam, - bo się wstydzę. Ciekaw jestem tylko, kto, jeśli się pozycja Jarosława zachwieje, - pierwszy skoczy panu prezesowi do gardła? Ziobro? Czy Macierewicz? Ja stawiam na drugą opcję - vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/735023,basn-o-narwanym-antonim-i-frasobliwym-jaroslawie

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki, niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa)

Post Scriptum

Żeby wszystko było jasne pragnę zaznaczyć, że w równym stopniu nie dowierzam  Jarosławowi Kaczyńskiemu, co Grzegorzowi Schetynie.



Zobacz galerię zdjęć:

Bez komentarza
Bez komentarza Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni.
Wykop Skomentuj246
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka