Rozstali się jako sobie obcy. I to wszystko, co w rzeczy samej należy wiedzieć o wizycie Trumpa po Chinach. Smakosze polityki mieli naprawdę dużo radochy. Trump bardzo zabawnie szpanował, potajemnie grzebał w jadłospisie Xi, kiedy przewodniczący biegał truchtem za drobną potrzebą. To znaczy, ogólnie rzecz biorąc, Trump był rozbrykany. Trzeba jednak przyznać, że Donald przyszedł na to spotkanie w nienajlepszej formie i bez aureoli zwycięzcy. Donnie to człek niewybredny. Zamierzał olśnić Chińczyków nie tylko blaskiem swojej aureoli politycznej świętości, ale także wieńcem laurowym triumfatora, zwycięzcy wszystkich wojen świata. Ale na trumpowskiej łepetynie zamiast wieńca zwycięzcy, były tylko dwa ogromne guzy: guz ukraiński i guz irański, a huk jego spadających notowań popularności słychać było globalnie na wszystkich kontynentach. (Aleksander Glebowicz Niewzorow)
97
BLOG
Putin udaje, że nic się nie dzieje.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)