Tadeusz Hatalski
Kapitan statków morskich, aktualnie na lądzie.
62 obserwujących
484 notki
785k odsłon
  2618   3

Zachód ‘upada’, bo R. Ziemkiewicz został zatrzymany …

Wczoraj na londyńskim lotnisku Heathrow, zdarzył się pożałowania godny incydent. Rafał A. Ziemkiewicz, prawicowy publicysta i pisarz, znany u nas ze swoich (czasami) ekstrawaganckich poglądów, został zatrzymany przez brytyjską policję a następnie odesłany z powrotem do Polski. I dzisiaj, na naszym portalu Salon24 (a myślę, że na innych również) biją po oczach dramatyczne nagłówki: „To już nie Wielka, ale Sowiecka Brytania”, „Rafał Ziemkiewicz aresztowany - kolejny dowód, że "tamtego" Zachodu już nie ma”, „Współczesny Orwell. Rodzi się nowy totalitaryzm!”, itd...

Generalnie, czytając artykuły można wyróżnić dwa, podstawowe punkty widzenia. Pierwszy, kasandryczny – wolność na Zachodzie upada. I drugi, polonocentryczny – znowu nas Polaków poniżają. Te wyżej zarysowane podziały mają jeszcze dodatkowo, zabarwienie polityczne. Zwolennicy opcji lewicowo-liberalnej czyli opozycji, cieszą się z tego incydentu - „go [RAZ-a] na lotnisku przy odprawie paszportowe capneli i wykopali z powrotem do Polski”. Natomiast zwolennicy opcji rządzącej, czyli generalnie prawicy konserwatywno-patriotycznej, nad tym incydentem mocno boleją. I to boleją na wysokim ‘C’. W którymś felietonie przeczytałem, że Polska, z powodu tego incydentu, powinna zdecydowanie ‘ochłodzić’ stosunki z Wielką Brytanią.

Zanim przedstawię swój punkt widzenia w sprawie zatrzymania naszego publicysty, pozwolę sobie na krótką dygresję. Otóż dawno temu (gdy byłem jeszcze ‘piękny i młody’), statek na którym pracowałem zawinął do któregoś z brytyjskich portów. W rejsie tym, była ze mną na statku również moja żona. A ponieważ obydwoje byliśmy piękni i młodzi (żona nadal jest piękna), wieczorem wybraliśmy się na dyskotekę. Żona była w sukience, ja natomiast nieopatrznie wyszedłem ze statku w dżinsach. Kupiłem bilety wejściowe na dyskotekę, ale w drzwiach do lokalu, w którym miała miejsce owa dyskoteka (na której chcieliśmy potańczyć) stał brytyjski cieć. I od tego brytyjskiego ciecia usłyszałem kategoryczne – ‘No jeans’! Na nic zdały się moje tłumaczenia, że jestem obcokrajowcem, że jestem kapitanem statku, który zawinął na krótko do portu. Po każdym moim tłumaczeniu, słowa ‘No jeans’, w ustach ciecia stawały się coraz bardziej kategoryczne.  Nie było innego wyjścia. Zatrzymałem przejeżdżającą taksówkę i pojechaliśmy na statek. W kabinie zamieniłem dżinsy na spodnie od garnituru i pojechaliśmy z powrotem do lokalu, gdzie była dyskoteka. Tym razem, brytyjski cieć, już nie blokował wejścia.

Czy taka sytuacją mogłaby zdarzyć się w Polsce? Że obcokrajowiec, kapitan zagranicznego statku, tylko z tak błahego powodu, że był w dżinsach, nie zostałby wpuszczony do lokalu na dyskotekę? Nie sądzę. My dla obcokrajowców mamy wiele wyrozumiałości. Powiem więcej, mamy wiele wręcz czołobitności. Anglik, Francuz, Włoch czy też Hiszpan (a także Niemiec), tylko z tej racji, że są obcokrajowcami, obdarzani są w Polsce dużą życzliwością oraz sympatią i szacunkiem. W Wielkiej Brytanii jest odwrotnie. Tam obcokrajowiec, z tego powodu, że jest obcokrajowcem nie cieszy się żadną życzliwością. O sympatii i szacunku już nie wspomnę.

I teraz wróćmy do Rafała A. Ziemkiewicza i jego perypetii na londyńskim lotnisku. I do tego, co było rzeczywistą przyczyną tych jego perypetii. A nie wersją zniekształconą przez takie czy inne poglądy. Otóż RAZ jest publicystą i pisarzem znanym w Polsce. Natomiast w Wielkiej Brytanii - śmiem twierdzić - że niewielu ludzi (oprócz lewackich ekstremistów) o nim słyszało. Niewielu, bo lewacy w Wielkiej Brytanii są zdecydowaną mniejszością. Niemniej ci lewacy są Brytyjczykami. I ci Brytyjczycy (lewacy) złożyli do władz brytyjskich donos na RAZ-a.  Że jest ekstremistą, faszystą i co tam jeszcze. Oczywiście to wszystko co myślą, mówią i piszą lewacy o RAZ-ie i co donieśli na niego do brytyjskich władz, to wierutna bzdura. Ale ci lewacy, jak już wspomniałem są Brytyjczykami. A wszystko co brytyjskie, szczególnie sami Brytyjczycy (nawet jeżeli są lewakami) jest dla władz brytyjskich i samych Brytyjczyków najważniejsze na świecie.

I tak też jest z Rafałem A. Ziemkiewiczem i opinią o nim w Wielkiej Brytanii. Tam nie jest ważne, kim RAZ jest. Tam jest ważne, jaką opinię o nim przedstawili władzom, (nawet nieliczni) Brytyjczycy. W efekcie władze uznały go za ‘niebezpiecznego ekstremistę’. Natomiast to, czy RAZ  ekstremistą jest czy też nie jest, nie ma (dla szeregowego brytyjskiego funkcjonariusza) żadnego znaczenia.
I tu jest pies pogrzebany. W jaki sposób dać odpór lewackiej propagandzie i lewackim insynuacjom. Tak, aby  prawdziwa informacja o poglądach Rafała A. Ziemkiewicza dotarła do władz brytyjskich służb, które decydują o tym, kogo wpuścić a kogo nie wpuścić do Wlk. Brytanii.

A nie ‘ochładzać’ stosunki z wielką Brytanią. I rozdzierać szaty nad upadkiem i sowietyzacją Zachodu.

Lubię to! Skomentuj146 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka