0 obserwujących
33 notki
9849 odsłon
  608   2

O mieszkaniu na wynajętym (jak na Zachodzie)

Czytam wiadomości w Internecie, bo telewizji już oglądać to kompletnie nie potrafię.

Ostatnio sporo artykułów o zwyczajach mieszkaniowych Polaków. Pojawiły się sugestie, że jesteśmy staromodni (znowu), zacofani (a jakże) i odstajemy od Zachodu (no ba!), bo tam większość ludzi w miastach mieszka w wynajętych mieszkaniach, a u nas wszyscy tylko kredyt i własne, a to przecież uwiązanie do jednego miejsca i niepewność raty kredytu. Słowem, znów próbuje się nas do czegoś przekonać na zasadzie „my wiemy lepiej, co ci jest potrzebne”.

Pomijając to, czy z tym wynajmem na Zachodzie to prawda, to po pierwsze, sugerowanie, że u nas ludzie są głupsi, bo nie robią tak, jak na Zachodzie już cokolwiek trąci belfrostwem, bo np. znów podobno, w Nowym Yorku ludzie nie mają w mieszkaniach pralek, a my na pomysł wspólnej pralni w bloku pomyślelibyśmy o pokojach socjalnych dla niepłacących czynszu lub o ludziach wychodzących z bezdomności.

Po drugie, uważam, że głupsi od przeciętnych Polaków z kredytem są ci, którzy nam wynajem proponują. Dlaczego? Jeśli policzymy, ile kosztuje wynajem mieszkania w dużym mieście, to spokojnie zmieści się w tym czynsz i kredyt. Więc w sumie wychodzi na zero, a z czasem stajemy się właścicielami mieszkania. Dlaczego to ma duży sens? Z powodu ZUSu. Jeśliby emerytury w Polsce były na poziomie ostatnich pensji, to jeszcze z wynajmem można spróbować, ale jak wiemy są niższe. Utrzymasz się jako emeryt w mieście na wynajętym mieszkaniu? Emeryci mający własne ciut większe lokum (płacący czynsz bez kredytu czy odstępnego) wynajmują pokoje studentom, by jakoś sobie podreperować budżet; wynajem mieszkania to mrzonka w przypadku emerytów, a wszyscy nimi z czasem będziemy. 

Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka