Z senatorami Markiem Borowskim i Aleksandrem Pociejem. Strasburg, styczeń 2024
Z senatorami Markiem Borowskim i Aleksandrem Pociejem. Strasburg, styczeń 2024
Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki
1947
BLOG

O traceniu polskich szans na przykładzie senatora Pocieja

Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki Polityka zagraniczna Obserwuj temat Obserwuj notkę 20
I tak oto jako Polska straciliśmy szanse na ważne, międzynarodowe stanowisko dla Polaka.

Mniej więcej 10 dni temu byłem na wiosennej sesji Rady Europy w Strasburgu, do której jestem senackim delegatem. Przez ostatnie 8 lat jednym z takich senackich delegatów był mój kolega, senator Aleksander Pociej. 

Aleksander Pociej nie jest dziś senatorem. I to jest olbrzymia strata dla Polski. I nie pisze tu - choć mógłbym i byłoby to prawdą – że jest to strata dla Senatu. To też. Chodzi mi o coś innego. Że oto będąc w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy w styczniu i w kwietniu, mogłem się naocznie przekonać, jaką pozycję przez te 8 lat zbudował sobie w gronie parlamentarzystów z 46 państw Aleksander Pociej. 

I nie tylko jako szef jednej z największych grup politycznych czyli Europejskiej Partii Ludowej – którą uratował przed rozpadem w Zgromadzeniu – ale także, jako niezwykle ceniony parlamentarzysta we wszystkich grupach politycznych. 

Ta jego pozycja była tak silna, że był oczywistym, 100% kandydatem na szefa całego Zgromadzenia. Trzeba było tylko spełnić jeden warunek. Trzeba było odnowić polski mandat parlamentarny Aleksandra Pocieja.

 I to się nie udało. Ktoś powie - sam sobie winien. Za mało pracował. Tylko, że gdyby nawet przyjąć taką fałszywą optykę, to jego częste nieobecności w Polsce były właśnie związane z budowaniem pozycji w Radzie Europy. W organizacji, która natychmiast po napaści Rosji na Ukrainę wyrzuciła tę drugą ze swoich szeregów. Przy wydatnej pracy Aleksandra Pocieja. Jeszcze raz powtórzę. Murowanego kandydata na szefa organizacji, czego dowodem jest to, że jej szefem został człowiek wskazany przez niego. 

I tak oto jako Polska straciliśmy szanse na ważne, międzynarodowe stanowisko dla Polaka. Nie wiem jakie były tego powody. Może ktoś o pozycji Pocieja w Radzie Europy po prostu zapomniał, może w partyjnych i senackich układankach kierowano się innymi przesłankami, a potem dano mu na osłodę dalekie miejsce na liście poselskiej w Warszawie. Tyle że – powtarzam: to przełożyło się na utratę poważnej międzynarodowej szansy. Poważnego międzynarodowego wpływu. Owszem. Dla Pocieja, ale przede wszystkim dla Polski.

 I tej szansy już się niestety odbudować nie da. Jedyne co można zrobić, to wyciągnąć lekcję na przyszłość, żeby więcej takich szans i nie tracić. Czy te lekcje odrobimy? Szczerze mówiąc - jestem sceptyczny, ale obym się mylił.

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka