195 obserwujących
2064 notki
3512k odsłon
  4819   0

Jak to z " Czajką " było ? ( 1 )

Ten nieco przewrotny tytuł notki może wywołać pewne poruszenie wśród salonowych lansjerów, gotowych zwykle szarżować w obronie czci najlepszego włodarza stolicy od czasów Stefana Starzyńskiego. Odłóżcie lance klawiatur lansjerzy. 

Nie o tej Czajce " przenawożącej " ( uwielbiam neologizmy pseudoekologów ) koryto Wisły każdego roku, będzie notka. Notka będzie - w ramach psychicznej higieny - motoryzacyjna. O innej zgoła " Czajce " O jednym z najbardziej ekskluzywnych produktów radzieckiej motoryzacji.

Epoka Chruszczowa to czas bardzo zażartej, jadącej po krawędzi bliskiej wojny, rywalizacji między dwoma blokami politycznymi. W tym konkretnym przypadku między USA, a ZSRR.

Przy czym rywalizacja ta nie wyglądała na rozstrzygniętą i nie dla wszystkich był oczywisty jej rezultat. Lata 60 - te to pasmo triumfów ZSRR choćby w dziedzinie podboju kosmosu. Przepaść technologiczna, zacofanie sowieckie w każdej niemal dziedzinie nie było wówczas jeszcze widoczne. A sukcesy, wykorzystywane w propagandzie w sposób umiejętny musiały robić wrażenie, choć USA próbowało sypać piach w tryby postępu, wtrącając się do spraw wewnętrznych ZSRR na całym świecie. Przekonanie o wyższości socjalizmu nad kapitalizmem zwykłego kołchoźnika nie było większym problemem. Nie wszyscy i dziś wiedzą, że do połowy lat 70-tych, czyli do zakończenia tzw. paszportyzacji kołchoźnik nie miał prawa opuszczania kołchozu. Był de facto niewolnikiem, przedmiotem będącym w posiadaniu państwa. 

Jednak nad przekonaniem o wyższości ZSRR nad USA obywatela demoludów, czy wręcz mieszkańca Europy Zachodniej trzeba było trochę popracować. Tu musiał być konkret, produkt techniki, który czarno na białym pokaże, że podążamy ku świetlanej przyszłości. I tak decyzją szacownych gremiów i najrozmaitszych komisji przy najprzeróżniejszych ministerstwach stolicy Kraju Rad powstał samochód inny niż wszystkie. " Czajka " ( Mewa ) czyli GAZ - 13. 

image

" Czajka " GAZ - 13 ( zdjęcie autora ) 

Dlaczego " Czajka " jest inna niż wszystkie auta, o których była mowa w notkach motoryzacyjnych ? Bo to jest produkt, w który wpompowano niesmowite pieniądze, produkt na swój czas bardzo zaawansowany technicznie, a nikt nie pokusił się o ustalenie choćby konkretnej ceny pojazdu. Bo też i nie musiał. " Czajka " z racji swojej ekskluzywności, technicznego zaawansowania i wyglądu nie była bowiem przeznaczona dla zwykłego obywatela. To było auto dla najwyższych sterników nawy państwowej, dla radzieckich ministrów, dyplomatów, dla republikańskich sekretarzy partii i dla najwyższej rangi wasali w krajach demokracji ludowej. Motoryzacja w ZSRR i w całym bloku komunistycznym była utrapieniem dla menadżerów przemysłu z uwagi na generowanie kosztów, na pietrzące się problemy, niemożliwe do rozwiązania w warunkach realnego socjalizmu.

Z punktu widzenia zarządzających komunistyczną motoryzacją, byłoby lepiej gdyby owej motoryzacji w ogóle nie było. Jednak rachityczna, zacofana ale jednak była. Chyba tylko dzięki uporowi fanów motoryzacji, techników, inżynierów i designerów. Choć zmorą dla nich musiał być fakt niesłychanej unifikacji części tak utrudniający niczym nie krępowane tworzenie czegokolwiek. Jeden z poprzedników " Czajki " również reprezentacyjny, choć skromniejszy ZiM - 12 ( Mołotowiec ) osiągnął aż 50 % unifikację części z innymi produktami radzieckiej motoryzacji. U nas było podobnie : Żuk, Nysa, Warszawa M - 20, pozostałe Warszawy, a nawet produkt samochodopodobny Tarpan. Zwolenników radzieckiej motoryzacji i radzieckiego systemu, uważających to i owo, twierdzących, że gdyby to i owo, że gdyby usprawnić, poprawić, umasowić produkcję to moglibyśmy konkurować z Zachodem. Nie moglibyśmy, nawet gdyby niebiosa się otworzyły i łaskawy Bóg dał szansę. Nie upierając się przy swoim : jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Powszechnie dziś wiadomo, że Kuba nawet z rafinacją cukru sobie nie radzi. Bo taka jest istota tego systemu. Radziecka motoryzacja nie była de facto tworem radzieckim, cała industrializacja, piece Magnitogorska, fabryki silników, stalingradzka fabryka traktorów, wszelkie wytwórnie o dziwnych nazwach : GAZ, ZiS, ZiM, ZiŁ, MAZ, KAZ, itd, itp były tym sznurem, o którym wspominał Lenin, a który to sznur kapitaliści kręcili, kręcili i o mały włos, a zostaliby na nim powieszeni. Niczego to jednak kapitalistów nie uczy, bo tym razem pojechali ze swoim " sznurem " do Chin robiąc dokładnie to samo. I znowu przyjdzie zmierzyć się z dylematem : co lepsze - pax americana, czy pax chinese ? 

Modus operandi radzieckich konstruktorów był bardzo prosty. Po rewolucji wszystkie fabryki, umowy na ich budowę i umowy licencyjne na produkcję zawierano ze światowymi, uznanymi producentami samochodów. Te wszystkie auta, które widzimy na starych kronikach, te ciężarówki niosące na sobie Katiusze, ciągnące działa, to albo produkt Fiata, albo seria produkcyjna z rodziny Forda, czy Studebakery. Nawet czołg BT - 2 i jego rozwinięcie czyli wersja T - 34 korzystał patentów amerykanskiego konstruktora - wynalazcy Waltera Christie. 

Lubię to! Skomentuj159 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka