Kim był Isambard Kingdom Brunel nie trzeba w Anglii nikomu przypominać, nawet dziecku. W Polsce postać bardzo mało znana, a szkoda. Mało jest ludzi, którzy w pojedynkę wywarli taki wpływ na nasz cywilizacyjny rozwój. Isambard Brunel to najbardziej prominentna postać angielskiej rewolucji przemysłowej. My znamy jedynie Georga Stephensona, Jamesa Watta i Fryderyka Engelsa, który miał w Manchesterze dwie fabryki, dwie kochanki i jednego Karola Marksa na utrzymaniu. Gdyby rewolucja przemysłowa przytrafiła się o wiek póżniej pewnie Isambard zostałby Leonardem da Vinci z numerem 2. Szczęśliwie udało mu się zostać inżynierem i to w nowoczesnym, dzisiejszym, rozumieniu tego słowa.
Isambard Brunel urodził się w rodzinie uciekiniera z ogarniętej rewolucyjnym bałaganem Francji, Marca Brunela i angielskiej guwernantki Sophie Kingdom. Ojciec Isambarda też nie jest osobą nieznaną, wybitnie zdolny, twórca pierwszej tarczy do drążenia tuneli, na długo przed Batą opracował system konwejerowej produkcji butów. Niestety pieniędzy wielkich nie zrobił, bo akurat skończyły się wojny napoleońskie, żołnierze poszli do domu i minister wojny nie potrzebował już butów firmy Brunel. W wieku 21 lat młody Isambard kieruje pod okiem ojca największym inżynieryjnym wyzwaniem XIX w, budową tunelu pod dnem Tamizy. Pani Haniu z czym my idziemy na to referendum ? Tunele pod dnem rzeki drążono już 180 lat temu.
Potem kariera Brunela rozwija się już błyskawicznie. Powstaje przecudnej urody Clifton Bridge w Bristolu, dworzec kolejowy w Bristolu, dworzec Paddington. Stanowisko naczelnego inżyniera Great Western Railway to pasmo nieustających sukcesów. Pozwala sobie Brunel nawet na takie zaplanowanie przebiegu linii kolejowej i takie usytuowanie tunelu, by w dniu jego urodzin promienie wschodzącego Słońca przebiegały tunel na wskroś. Zuchwałość niewyobrażalna, ale tacy ludzie zmieniają świat. Jako naczelny inżynier GWR projektuje lokomotywy, wiadukty i mosty, między innymi Maidenhead Railway Bridge, most z cegieł o najdłuższym i najbardziej wypłaszczonym łuku. Zgodnie z powszechną opinią miał runąć w czasie przejazdu pierwszego pociągu, stoi do dziś.
Niezwykłym osiągnięciem Brunela jest również pierwszy w świecie szpital kontenerowy, który do spółki z siostrą Florence Nightingale uratował w czasie wojny krymskiej więcej istnień ludzkich niż batalion aniołów stróżów. Są wreszcie w dorobku Brunela transatlantyki, które miały się złamać po wypłynięciu na Atlantyk: S/S Great Britain, S/S Great Eastern i S/S Great Western, nie złamały się. Great Eastern nim poszedł " na żyletki" zdążył jeszcze położyć kabel telegraficzny łączący Europę z Ameryką Północną. Czy jest na tej laurce jakaś skaza ? Jest, Brunel wypalał taką ilość cygar, że asystent ze specjalnie dla Brunela wykonanym skórzanym humidorem nie odstępował go na krok. Palenie zabija, Brunela zabiło w wieku 53 lat.
Był Brunel solidnym inżynierem i solidnym, troskliwym ojcem trójki dzieci, z których drugi syn Marc Isambard również był inżynierem. Nie zrobił jednak tak oszołamiającej kariery jak ojciec. W zasadzie dzieci idą w życiu krok dalej niż rodzice, nie dzieje się tak jednak zawsze. Gdyby to było regułą prezydentem i premierem Polski byłby, za 15 lat Michał Tusk, a wiemy że nie będzie. Będzie pilotem lokomotywy, bo to są jego dwie pasje. No może jeszcze jakaś kasa bezzwrotno - depozytowa. Gdyby dzieci osiągały więcej niż rodzice to rozwój cywilizacyjny możnaby przedstawić jako krzywą wznoszącą, wiemy jednak, że czasem ta krzywa gwałtownie pikuje, bo akurat w Petersburgu wybuchła rewolucja bolszewicka.
Zostawmy jednak sprawy cywilzacyjnego progresu ludziom Gazety Wyborczej i ich lewicującym sojusznikom. Wróćmy jeszcze do rodziny Brunela.
Ulubioną zabawą dzieci Brunela była sztuczka ze znikającym szylingiem, którą Isambard demonstrował dzieciom przy każdej możliwej sposobności. Sztuczka polegała na tym, że na stole kładło się szylinga, nakrywało specjalnie spreparowanym kubkiem z otworem w dnie i " iluzjonista " zaciągając powietrze przez otwór sprawiał, że moneta zasysana znikała i przywierała do dna kubka. Sztuczka prosta jak świat red. Jacka Żakowskiego. Pewnego razu Brunel zaciagnął się powietrzem tak niefortunnie, że szyling wylądował w krtani pechowego iluzjonisty. Czasy były przedrentgenowskie, więc lekarze nie mogli zlokalizować szylinga, ani tym bardziej go wydobyć. Po trzech dniach niewyobrażalnych męczarni [ jak ktos chce sprawdzić jakich męczarni niech sobie monetę wsadzi do gardła ] poszedł Brunel do lekarza i zażądał atlasu anatomicznego, oraz wszystkich ilustracji i przekrojów ludzkiej krtani. Następnego dnia zjawił się u lekarza z własnoręcznie wykonanymi, fantazyjnie powyginanymi szczypcami. Reszty dokonały sprawne ręce lekarza i szyling z powrotem trafił do pugilaresu Brunela.
Wkrótce Boże Narodzenie, wielu z nas słuchając świątecznego orędzia prezydenta, pewnie zadławi się ością z karpia. Statystyki są bezwzględne, najwięcej zadławień występuje w okresie świąt, w czasie słuchania rozmaitych orędzi. Pamiętajmy, że te szczypce, które sprawią nam ulgę wykoncypował niezwykły inżynier, Isambard Kingdom Brunel.




Komentarze
Pokaż komentarze (43)