Brama Heroda w Jerozolimie
Brama Heroda w Jerozolimie
Siukum Balala Siukum Balala
2073
BLOG

Betlejem

Siukum Balala Siukum Balala Religia Obserwuj temat Obserwuj notkę 54

Stanowczo odradzam podróż do Betlejem na osiołku. Wiem, wiem, też mam taki obrazek, ksiądz po kolędzie zostawił. Kiedyś tak podróżowano, dziś nie musimy. Odradzam również podróż wynajętym autem ponieważ standardowa polisa nie obejmuje szkód powstałych na terenie Autonomii Palestyńskiej. Wprawdzie w tym sezonie trotylowe bezrękawniki nie są trendy wśród palestyńskich chłopaków, ale jakaś  dawidowa proca w tornistrze zawsze się znajdzie. Po co nam to ? Z Jerozolimy możemy dojechać autobusem z głównego dworca autobusowego przy ulicy Sułtana Sulejmana. Najlepiej, najszybciej i najbezpiecznej jest jednak wynająć palestyńską taksówkę ( zielone teblice rejestracyjne ) pod  bramą Heroda. Zrobiłem jak radził mój Trip Advisor. Po kilku minutach rozmowy z użyciem gestów i słów, okazało się, że taksówkarz jest naszym bratem, o istnieniu którego nie mieliśmy pojęcia. Normalnie wozi turystów do Betlejem za 16o szekli, ale nas takich fajnych, sympatycznych braci zawiezie za 80 szekli. Zrobiło się miło. Wypożyczone auto odstawiliśmy na podziemny parking przy wieży Dawida i ruszyliśmy do Betlejem. Niemiecki  silnik Skody wesoło mruczał pod klapą tak sympatycznie, że wrazliwe ucho mogłoby wyłapać melodię "Stille Nacht " Wówczas naszła mnie refleksja całkowicie nie związana z treścią tej notki. Dziwnie się ta historia plecie: nie tak dawno silniki Skody wesoło mruczały pod klapami niemieckich czołgów, a teraz niemiecki silnik  mruczy wesoło pod klapą czeskiej Skody. Sami widzicie, że ta refleksja - w drodze do Betlejem - była bez sensu. Po kontroli paszportowej i minięciu punktu kontrolnego między Izraelem a Autonomią Palestyńską okazało się, że mamy jeszcze brata nr 2 zamieszkałego w Betlejem, o istnieniu ktorego również nie mieliśmy pojęcia. Nasz brat nr 2 jest w Betlejem przewodnikiem turystycznym i normalnie oprowadza turystów za  180 szekli, ale nas, swoich braci gotów oprowadzić za szekli 90. Nigdy nie korzystam z przewodników, ponieważ nie ma doskonalszych przewodników od angielskich baedekerów. Kompletna i wyczerpujaca informacja: od historii po ciekawe miejsca, od miejsc gdzie można zrobić najtańsze zakupy po miejsca gdzie można tanio i smacznie zjeść. Nawet gdyby ujawniła się we mnie ukryta, stłumiona tożsamość płciowa to angielski przewodnik wskaże w każdym mieście zonę LGBT. Postanowiłem nie angażować w moje bliskowschodnie peregrynacje brata nr 2.

- Bruder - powiedziałem do brata nr 1. Widzisz tych brodatych facetów w lusterku ? Jesteśmy multilengłydż team, ten z prawej zna perfekt niemiecki, ten z lewej angielski, a ja kiedy wypiję pół litra samogonu to mogę zaśpiewać Волга, Волга, мать родная i nie zorientujesz się czy to śpiewam ja czy Steńka Riazin, więc z prawosławnymi mnichami opiekującymi się Bazyliką Narodzenia Pańskiego dogadam się bez większych trudności. Mój palestyński brat nie załapał żartu z tą Wołgą, tak czasem w rodzinach się zdarza. Jeden brat bystry i w lot łapie żart, a drugi ociążały  jak wujek Władeczek. Dziwne z tą Wołgą, bo nie wierzę, że mój palestyński brat nigdy nie przeładowywał, nie rozkładał i nie oliwił  wyrobów Nadwołżańskich Zakładów Metalowych nr 17 z Kujbyszewa . Po odmowie spotkania z naszym betlejemskim bratem, brat jerozolimski pomarkotniał, a nawet - zauważyłem kątem oka - zdenerwował się lekko. W samochodzie zaległa niezręczna cisza, tylko niemiecki silnik nucił cichutko " Stille Nacht " - tak przynajmniej mi się zdawało. Po dłuższej chwili, aby wyjśc z niezręcznej sytuacji powiedziałem :

- Bruder, wiesz co ? możemy się spotkać z naszym bratem w Betlejem, ale 90 szekli to za drogo, myśmy taki świat drogi przejechali żeby spotkać się z braćmi, by odwiedzić miejsca gdzie mieszkają, ale my biedni pątnicy z Polski, groszem nie śmierdzimy, 90 szekli to dla nas fortuna. Brat nr 1 połaczył się " gorącą linią " z bratem nr 2 i stanęło na 75 szeklach.

- Niech stracę - powiedział podobno nasz betlejemski brat. Kiedyśmy przybieżali do Betelejem nasz brat czekał już na rogu ulicy كنيسة المهد i ulicyتل ابيب-يافا ... i proszę nie wymagać bym to przetłumaczył. Był wysoki, z zarysowującą się  lekką otyłością. Na szyi zielony identyfikator, wydany przez urząd d/s turystyki Autonomii Palestyńskiej, zaświadczający, że jest licencjonowanym przewodnikiem turystycznym. Uścisnęliśmy sobie ręce, jak to bracia, przedstawiliśmy się wzajemnie. Tyle lat się nie widzieliśmy. Nasz brat miał dziwnie brzmiące, nie słowiańskie imię, Mahmud. Spytał jakiej jesteśmy wiary, odpowiedzieliśmy, że katolicy. On też okazał sie katolikiem, inaczej być nie mogło, w końcu brat. To już nie te czasy, że jeden brat milicjant, a drugi w seminarium. Następnym razem powiem, że jestem kalwinem. Zobaczymy jak z tego wybrnie. Poszliśmy w stronę Bazyliki Narodzenia Pańskiego, do której weszliśmy przez Wrota Pokory. Jak objaśnił nasz brat, wejście do swiątyni jest takie niewielkie, by jeździec   nie mógł zbeszcześcić swiętego miejsca, wjeżdżając na koniu i oczywiście dlatego by każdy wchodzący pokłonił się miejscu narodzin Pana Jezusa, nawet ludzie dotknięci eklezjogennymi nerwicami. W środku okazało się, że kolejka do Groty Narodzin jest dłuższa niż kolejka do Rybolu przed Bożym Narodzeniem w czasach PRL - u. Minimum trzy godziny czekania - oznajmił nasz brat, w tym momencie okazało się jakie praktyczne korzyści daje posiadanie brata. Poszliśmy w stronę palestyńskiego policjanta pilnującego porządku w bazylice. Krótka rozmowa, mrugnięcie porozumiewawcze i sekretnym wejściem, wąskimi schodkami, od zakrystii, weszliśmy do Groty Narodzenia. Potem obejrzeliśmy mozaiki podłogowe z czasów I Bazyliki i szybka  wizyta w kościele św. Katarzyny, to stąd dziś o północy będzie transmitowna najsłynniejsza Pasterka na swiecie. Potem krótka jazda do Mlecznej Groty, czyli do miejsca w którym Święta Rodzina ukrywała się w czasie Rzezi Niewiniątek i skąd wyruszyła do Egiptu. Kościół Franciszkanów stojący nad grotą i sama grota to miejsce pielgrzymkowe również dla muzułmanek. Biel skał w grocie - spowodowana przez spadające krople mleka, karmiącej Maryji - według powszechnej wiary wpływa na płodność i wzmaga laktację karmiących kobiet. Po wyjściu z groty okazało się, że mamy w Betlejem trzeciego brata, prowadzącego niewielki sklep z pamiątkami. No cóż, w cudownych miejscach zdarzają się czasem cuda, no bo gdzie jak nie tu ? Rozstaliśmy się w przyjaźni z bratem nr 2 i brat nr 1 zawiózł nas spod Mlecznej Groty wprost do brata nr 3. Powitaliśmy się serdecznie, brat nr 1 został w samochodzie.

- Czego się napijecie ? - zapytał gospodarz

- Po ile coca - cola ? - spytałem, jak się okazało, po chamsku.

- Ależ bruder ! - zaprotestował nasz brat, jak można pytać o takie rzeczy ? to element naszej hospitality, gość w dom Bóg w dom, to ważny składnik naszej tradycji. Jakże mógłbym brać pieniądze za gościnę. Przezornie zamówiłem jednak coca - colę. Bałem się, że kawa mogła zostać przywieziona specjalnym samolotem, specjalnie  dla nas, wprost z Brazylii, w związku z tym mogła sporo kosztować. Moi towarzysze, pielgrzymi - ryzykanci, zamówili jednak kawę. Brat krzyknął w kierunku zaplecza skąd, przez drzwi koralikowe, wysunęła się prześliczna czarnowłosa i ciemnooka dziewczyna. Chyba nasza bratanica ? nie ma co, udała się nam krewniaczka. Przyniosła na tacy kawę, daktyle, rodzynki i figi. Gdyby nie ta prostacka butelka coli, to atmosfera byłaby naprawdę biblijna. Pogadaliśmy chwilę, o tym i owym, pogościliśmy się, odpoczęliśmy po trudach zwiedzania, odsapnęliśmy zmęczeni upałem. Wypiliśmy co tam komu podano, zakąsiliśmy figami. Mieć braci abstynentów to prawdziwa udręka. Po biesiadzie, brat nr 3 znowu zakrzyknął w stronę drzwi koralikowych i znowu bezszelestnie wysunęła sie nasza sliczna bratanica. Tym  razem miała tacę z wyrobami ze srebra i złota. To też element tutejszej tradycji, jak zostaniesz ugoszczony to przecież nie okażesz sie ostatnim prostakiem ? Musisz coś kupić, taki elementarz psychologii. Po skromnych zakupach opuściliśmy gościnny dom naszego brata nr 3. Wsiedliśmy do taksówki, chcieliśmy jechać jeszcze do Studni Dawida, chcieliśmy odwiedzić grób Racheli i Herodion, fortecę Heroda Wielkiego. Niestety nasz brat nr 1 oznajmił, że tam nie ma nic ciekawego, poza tym spieszył się do Jerozolimy, bo miał jakiś  pilny interes do załatwienia. Zalatani ci nasi bracia z tej Autonomii.  Po przejechaniu punktu kontrolnego, naszła mnie kolejna refleksja. Tym razem związana z treścią notki. Przebolałem te utracone szekle, trudno, niech i moi bracia mają jakąś kasę, niech zajmują się czymś produktywnym. To mimo wszystko lepsze niż bieganie po pustyni z trzycalową rurą na plecach i strzelanie do wszystkiego co się rusza. Przecież gdyby moi bracia kropnęli do mnie z takiej samodziałowej bazooki, to pożytku z tych szekli też nie miałbym za wiele. 

Zobacz galerię zdjęć:

Wjazd do Autonomii Palestyńskiej
Wjazd do Autonomii Palestyńskiej W drodze  do Betlejem Betlejem Wrota Pokory Zejście do Groty Narodzenia Miejsce narodzin Pana Jezusa Mozaiki z czasów I Bazyliki W kościele św. Katarzyny Kościół franciszkanów nad Grotą Mleczną Mleczna Grota W Mlecznej Grocie Forteca Heroda

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (54)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo