Dziś 27 września, 410 lat temu w 1605 roku, polskie wojsko pod wodzą hetmana polnego Jana Chodkiewicza odniosło pod Kircholmem jedno ze świetniejszych zwycięstw w historii polskiego oręża. W walce o tron szwedzki i o panowanie nad Bałtykiem pomiędzy Zygmuntem III Wazą, a Karolem IX Wazą, polska husaria w liczbie 2500 jeźdźców i piechota w liczbie 1040 zmiotła w dwa pacierze i zapędziła do Dźwiny 8500 tysiąca szwedzkich piechurów i 2500 jazdy. Świetne zwycięstwo, niestety całkowicie niewykorzystane, co jest chyba jakąś polską przypadłością. Dziś Kircholm nazywa się Salaspils i rozłożył się pod wałem niezwykle malowniczego zalewu na Dźwinie, tuż obok ryskiej hydroelektrowni.
Bitwę pod Kircholmem upamiętniają dwa pomniki. Jeden poświęcony Polakom, Litwinom i chorągwiom kurlandzkim biorącym udział w bitwie : stoi tuż przy wjeździe do Salaspils, przy drodze Daugavpils ( Dyneburg ) - Ryga. Pomnik odsłonięto w roku 1996 staraniem polskiej ambasady w Rydze. Drugi pomnik - poświęcony Szwedom - skryty za stacją Neste, upamiętnia jeden z bitewnych epizodów, kiedy to szlachcic inflancki w szwedzkiej służbie, niejaki Heinrihs Vrede użyczył Karolowi IX swojego konia, umożliwiając tym samym czmychnięcie z pola bitwy. Niestety dzielny szlachcic swoje oddanie królowi przypłacił życiem, a słodki owoc jego poświęcenia spożyła małżonka obdarowana dobrami przez następców Karola IX.
Czy przygruchała sobie kogoś owa majętna już pani Vrede nie udało mi się ustalić ponieważ musiałem z towarzyszami pancernymi ciągnąć na Litwę, gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak snieg biała. Gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała. Ten Mickiewicz to jednak był świntuch, prawie jak ten Palikot. Tak bezceremonialnie z pałą wyjeżdżać.




Komentarze
Pokaż komentarze (37)