"Obatel" Czarnecki napisał wielką epistołę na temat słuszności reparacji wojennych od Niemiec.
http://www.fronda.pl/a/czy-opozycja-totalna-to-rzecznicy-rzadu-z-berlina-czarnecki-dla-f,99023.html
Czy ten Pan nie zna historii, to nie wiem, ale wiem, że potrafi pisać niestworzone bzdury. Bo jak nazwać coś takiego, że PiS CHCE reparacji od Niemiec. Gdyby na chciejstwie opierały się międzynarodowe traktaty i kto pierwszy czegoś zechciał, to, to by otrzymał, to może i świat byłby weselszy, ale tak na świecie nie ma i potrzebne są jeszcze prawne dowody na zasadność roszczeń. Z jednej strony jest prawdą, że Niemcy przyczynili się w znacznym stopniu do wyniszczenia substancji polskiego narodu (ogólnie około 6 mln polskich obywateli), ale jest jeszcze jeden agresor, który też setki tysięcy Polek i Polaków unicestwił, a jeszcze więcej zmusił do katorżniczej pracy i tym agresorem był ZSRR. Czyli mamy dwa kraje, które przyczyniły się do mordowania polskich obywateli. Również te dwa kraje dokonały niewyobrażalnej grabieży polskich dóbr kultury i potencjału gospodarczego w czym specjalizowali się Sowieci.
PiS krzyczy teraz o reparacjach wojennych od Niemców (dlaczego pomija Rosjan?) i pisze, i mówi, że są podstawy do uzyskania tych reparacji. To może też wystąpmy o reparacje od Anglii, USA i Francji, bowiem to te kraje, łącznie z sowiecką Rosją, podzieliły Niemcy na cztery strefy okupacyjne i to te kraje faktycznie decydowały o byłym państwie niemieckim, który to kraj zgodził się na bezwarunkową kapitulację. To w roku 1945 te cztery kraje uzgodniły, że każdy zwycięski kraj, czyli wymienione przeze mnie państwa będą wymagały reparacji wojennych od tej części b. państwa niemieckiego, którym zarządzają. Sowieci mieli nadzór nad strefą odpowiadającą późniejszemu NRD i od tych Niemców zamieszkujących tę strefę Sowieci żądali odszkodowania, z którego 15% miałoby przypaść Polsce. To uzgodniły zwycięskie mocarstwa i Polska nic nie miała do powiedzenia. W roku 1953 Rada państwa PRL zrzeka się jakichkolwiek roszczeń od NRD i nie jest prawdą, co pisowcy krzyczą, iż nie ma na to wiarygodnych dokumentów. Otóż nawet gdyby nie było nic, to decydującą rolę odgrywali w tym przypadku Sowieci, bo to oni mieli pod swoją opieką tę część byłego państwa niemieckiego. Rosjanie chcieli stworzyć państwo satelickie NRD, które zaczęłoby inwestować we własne powstałe państwo. Podobnie zrobiły trzy pozostałe kraje. One też zdecydowały, że musi powstać państwo niemieckie RFN z połączonych stref okupacyjnych USA, Francji i Anglii, aby zaczęli Niemcy pracować na siebie i przestali korzystać z darów zwycięskich mocarstw. A Polska nie miała w tym przypadku nic do powiedzenia!
W roku 1990 była Konferencja 2+4, czyli dwa państwa niemieckie i cztery mocarstwa wcześniej okupujący byłe państwo niemieckie. Nie zajęto się wówczas sprawą reperacji, bo były one już wcześniej rozstrzygnięte przez te cztery mocarstwa. A my musielibyśmy żądać odszkodowań od sowieckiej Rosji bo to ten kraj wyznaczyli alianci do reprezentowania Polski w sprawach reparacji.
Obecne żądanie reparacji od Niemiec jest tylko zwykłą hucpą i nic poza tym. Nie wiem jaki cel przyświeca pisowskim politykom, którzy przecież wiedzą, że nawet jednego euro czy dolara nie otrzymają od Niemiec. Czy myślą, że tym sposobem wzmocnią swój twardy elektorat? Ale czy nie wiedzą, że stracimy na tym my wszyscy?
Najważniejszym celem tej polityki PiS-u nie jest faktycznie chęć jakichkolwiek reparacji, jest to tworzone dla polityki wewnętrznej i dalszego dzielenia Polaków. Już zaczynają wmawiać, że ten, kto nie popiera tych roszczeń, to zdrajca i rzecznik Niemiec. Otóż nie jestem zdrajcą ani rzecznikiem Niemców, ale patrzę ze zgrozą jak mój rząd pcha Polskę w polityczny niebyt. Bo nie można mówić, że rząd jest neutralny w tym przypadku, jeśli tego rządu ministrowie wypowiadają się podobnie jak ci politycy-krzykacze z PiS i sam Jarosław Kaczyński, który tę hucpę rozpoczął.
Inne tematy w dziale Polityka