12 obserwujących
160 notek
125k odsłon
1884 odsłony

Czego boi się PiS?

Wykop Skomentuj103

Ostatnie dni to jeden potok dziwnych zachowań obecnej władzy. Nawet rząd, a w rzeczywistości Ministerstwo Sprawiedliwości wprowadziło nowe zasady działania i utworzyła się w tym Ministerstwie grupa hejterów, którzy bezpardonowo atakowali swoich przeciwników, a dokładniej to sędziów i ich rodziny, którzy krytykowali i krytykują ową deformę sądownictwa. Sygnały o takich działaniach pojawiły się dużo wcześniej, kiedy to w internecie pojawiły się hejty poparte autentycznymi dokumentami, ściśle zastrzeżonymi, znajdującymi się w teczkach personalnych sędziów. Było wiadomym, że ktoś ma dostęp do tych zasobów znajdujących się w posiadaniu Ministerstwa Sprawiedliwości. W marcu zaś zostały zabezpieczone komputery i nośniki pamięci słynnej hejterki Emilii, na których były te wszystkie rozmowy ujawnione przez Onet. Dziwnym trafem nie doszły one do uszu pana min. Ziobry, chociaż dotyczyły jednego z jego zastępców w Ministerstwie. Czyli Prokuratura działając w ten sposób pomogła w tym nielegalnym procederze przez te ostatnie kilka miesięcy. Dlaczego? Może, dlatego że nie chciano przerywać tego opluwania niepokornych sędziów, bo jak inaczej tłumaczyć takie zachowanie Prokuratury? I może dlatego nie został zdymisjonowany pan min. Ziobro, który przecież bezpośrednio odpowiada za skład swojego Ministerstwa, który sam skompletował, a którego niektórzy członkowie zajmowali się tym brudnym procederem.

Jest jeszcze jeden aspekt, który należy przypomnieć. Otóż ci hejterzy działali również w innych organach sądownictwa z nadania politycznego. I tak wśród tych hejtujących znaleźli się również zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego. I ci ludzie obecnie chcą przesłuchiwać tych, których sami hejtowali. Czy to jest praworządność i sprawiedliwość społeczna kiedy kat znowu chce męczyć ofiarę? Tak jest np. w sprawie pana prof. Markiewicza. Opluwano jego i jego rodzinę, a obecnie musi stawić się przed oblicze tych, którzy wcześniej byli jego opluwaczami.

Tak wygląda dzisiaj praworządność w Polsce. Zwieńczeniem tego jest przeniesienie obrad Sejmu na kilka dni po wyborach parlamentarnych. Jest to wyraźne złamanie obowiązujących standardów, wypracowanych od chwili uzyskania przez Polskę niepodległości. Zwyczajowo uważano, że wybory są tą granicą, do której Parlament ma zwyczajowe prawo stanowić prawo. I to bardzo popierał pan prezes Kaczyński, kiedy protestował przed wyborem członków TK przez poprzedni Parlament, który wybrał pięciu członków do TK i z tego faktycznie dwóch było wybranych niezgodnie z Konstytucją, co wyraził swoim orzeczeniem TK. Ale PiS nie uznał i tych trzech członków Trybunału Konstytucyjnego, których legalnie wybrał poprzedni Sejm. Czy w takim razie czegoś jednak boi się PiS i pan Kaczyński, jeśli dla jakiegoś zabezpieczenia przedłuża działanie obecnego Parlamentu po ogłoszeniu wyborów? Czy w grę wchodzi zmiana Regulaminu Sejmu, bądź ogłoszenie Stanu Wyjątkowego w przypadku przegranych wyborów? A po tej partii możemy spodziewać się wszystkiego, kiedy zastanowimy się, że PiS boi się rozliczeń za lata łamania prawa w Polsce.

Wykop Skomentuj103
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka