Ashleigh Barty po meczu z Magdą Linette: Mam złamane serce

Fot. PAP/EPA/CHRISTOPHE PETIT TESSON
Fot. PAP/EPA/CHRISTOPHE PETIT TESSON
Barty przerwała czwartkowy pojedynek z Linette przy stanie 6:1, 2:2 dla Polki.

Liderce światowego rankingu Ashleigh Barty zabrakło czasu, by uporać się z kontuzją biodra, której nabawiła się w ostatni weekend na treningu. "Mam złamane serce" - zaznaczyła tenisistka po kreczu w meczu 2. rundy wielkoszlemowego French Open z Magdą Linette.

Polecamy:

Magda Linette wygrała z Ashleigh Barty! Sensacja we French Open

Marcinkiewicz zadebiutował w MMA! Pokazał serce do walki

Barty przerwała czwartkowy pojedynek z Linette przy stanie 6:1, 2:2 dla Polki. Był to jej powrót do turnieju na kortach im. Rolanda Garrosa po dwuletniej przerwie. W 2019 roku sięgnęła po tytuł, a ubiegłoroczną edycję opuściła z powodu pandemii COVID-19.


Mam złamane serce. Miałam świetny sezon na kortach ziemnych i to pech, że urazu nabawiłam się akurat w ten weekend. To, że po prostu zabrakło czasu, jest rozczarowujące. To boli teraz, ale nie odbierze trzech cudownych miesięcy, które są za mną

Mam złamane serce. Miałam świetny sezon na kortach ziemnych i to pech, że urazu nabawiłam się akurat w ten weekend. To, że po prostu zabrakło czasu, jest rozczarowujące. To boli teraz, ale nie odbierze trzech cudownych miesięcy, które są za mną

– zaznaczyła Australijka na konferencji prasowej.

Dla obserwatorów zaskakujący był moment, jaki wybrała na krecz. Wydawało się bowiem, że zaczęła sobie wówczas lepiej radzić.

– To było już za dużo. Od pierwszego gema walczyłam z bólem, a potem stało się to zbyt poważne i niebezpieczne. To była decyzja, która była trudna, ale konieczna do podjęcia – relacjonowała.

Przerwa medyczna

Przyznała, że nie umie opisać emocji, które towarzyszyły jej przy schodzeniu z kortu po kreczu. Po pierwszym secie skorzystała z przerwy medycznej. O pomoc taką poprosiła również podczas spotkania pierwszej rundy.

– To trudna sytuacja. Zrobiłam ze swoim sztabem absolutnie wszystko, by dać sobie szansę. To właściwie mały cud, że byłam w stanie wystąpić w pierwszej rundzie. Dziś mi się nie poprawiło, a znów się pogorszyło. Wylałam wiele łez w tym tygodniu. W porządku. Wszystko dzieje się z jakiegoś powodu. W końcu wreszcie dostrzegę jakiś pozytywny aspekt tej sytuacji. Kiedy to się stanie, to poczuję się trochę lepiej – podkreśliła.

Przyznała, że nie jest gotowa na razie zbytnio opisywać okoliczności kontuzji. Potwierdziła, że doszło do tego podczas treningu. Zapewniła, że to całkiem nowy uraz, a nie odnowienie dawnego.

– Nigdy chyba czegoś takiego nie doświadczyłam. Moja fizjoterapeutka także nie miała z czymś takim do czynienia zbyt często. Konsultowaliśmy się z ludźmi z całego świata i myślę, że mamy już plan, jak się z tym najlepiej uporać. Po prostu zabrakło nam czasu. Będę dalej pracować z moim teamem najlepiej jak potrafię, by jak najszybciej się wyleczyć – dodała.

Kontuzja ramienia

Barty, która w poprzednim sezonie nie wróciła do rywalizacji po jej wznowieniu po przerwie związanej z koronawirusem, w tym sezonie wygrała trzy turnieje WTA, z czego jeden na kortach ziemnych. W maju skreczowała zaś w ćwierćfinale w Rzymie, zgłaszając kontuzję ramienia.

– To był efekt skumulowania się częstego grania. Z moim ramieniem było już w porządku przez ostatnie siedem-osiem dni. To było nasze największe zmartwienie i na tym się głównie skupialiśmy. Ale jeśli chodzi o biodro, to nie miało to z tym nic wspólnego. Z tego, co wiemy, to nagły uraz. Dał o sobie znać po wykonaniu serwisu jednego dnia i tyle. To brutalne i trudne do zaakceptowania – przyznała.

Australijka zapewniła, że wcześniej nie było żadnych sygnałów ostrzegawczych, że może się pojawić taki problem.

– To rozczarowujące, bo wiemy, że zrobiliśmy wszystko dobrze wcześniej, mieliśmy fantastyczne przygotowania. A to, że moje ciało mnie zawiodło, jest naprawdę przygnębiające, bo nie zrobiliśmy niczego źle. To jest coś, czego w tej chwili nie da się wyjaśnić – zaznaczyła.

Jak dodała, ma nadzieję, że będzie gotowa na rozpoczynający się 28 czerwca wielkoszlemowy Wimbledon.

KW

Czytaj dalej:

Polska remisuje z Rosją przed Euro 2020. Mina Lewandowskiego mówi wszystko

Roland Garros: Iga Świątek na drodze do obrony tytułu pokonała przyjaciółkę

French Open. Iga Świątek: Przede mną jeszcze wiele kolejnych szans

Gikiewicza obrzucono błotem w Internecie. Bramkarz tego nie puści płazem

Lewy ma klasę! Prezent dla Muellera

Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport