Usyk mógł już nie wrócić na ring. Mistrz świata zdradza, co go przekonało do powrotu

Fot. https://www.facebook.com/Alexanderusyk
Fot. https://www.facebook.com/Alexanderusyk
Ukraiński bokser Aleksander Usyk (19-0, 13 KO) wrócił w lutym na Ukrainę, gdy Rosja zaczęła inwazję. Jak sam przyznaje, przyjaciele przekonali go jednak, że lepiej przysłuży się krajowi walcząc w ringu niż na froncie.

Mistrz świata IBF, WBA i WBO wagi ciężkiej aktualnie przygotowuje się do planowanego wstępnie na czerwiec starcia rewanżowego z Anthonym Joshuą (24-2, 22 KO). Przypomnijmy, że w ich pierwszym pojedynku mistrz z Ukrainy pokonał Brytyjczyka. Usyk, który aktualnie trenuje w Czechach, wypowiedział się na łamach portalu bokser.org o sytuacji na Ukrainie i przygotowaniach do rewanżowego starcia.

Ciężki, ale konieczny powrót na Ukraine

Ukraiński bokser opowiedział, jak wyglądał dla niego 24 luty (dzień inwazji Rosji na Ukraine):

"24 lutego, około piątej rano moja żona wysłała mi wiadomość, w której poinformowała o wybuchu wojny. Pojechaliśmy z ekipą na lotnisko i przebukowaliśmy bilety. Polecieliśmy do Polski i stamtąd przyjaciel zawiózł nas na granicę. Tam przesiedliśmy się do innego samochodu i pojechaliśmy do miasta, z którego dostaliśmy się do Kijowa. Byłem pełen smutku i niepokoju, nie potrafiłem zrozumieć, co się dzieje i obawiałem się o los swojej rodziny. Kiedy zobaczyłem bliskich, poczułem się trochę lepiej".

"W porównaniu z wojną boks to dziecinna zabawa"

Aleksander Usyk powiedział również trochę o tym jak ważny w jego życiu jest Bóg, jak wygląda relacja z braćmi Kiczko oraz o jego przyszłości w profesjonalnym sporcie: 

"Cały czas walczę z arogancją, ale nie wydaje mi się, bym miał o sobie zbyt wysokie mniemanie. Wszystko, co robię w ringu i w życiu, ma jeden cel: chcę sławić naszego Boga Jezusa Chrystusa. On pozwala mi również reprezentować Ukrainę, ojczystą ziemię, którą kocham. Arogancja to bardzo zła rzecz, hamuje człowieka na drodze do celu. Bóg nie wspiera ludzi pełnych pychy, wspiera pełnych pokory. Jest dla nich hojny. Może dać człowiekowi spokój ducha i wewnętrzną siłę. Jestem mu wdzięczny za to, co mi daje, mogę dzięki temu walczyć na chwałę mojego kraju, mojej rodziny i moich ludzi."

"Moja relacja z braćmi Kliczko? Kiedy byłem małym chłopcem, oglądałem ich w telewizji, potem poznałem ich osobiście i walczyłem pod flagą ich grupy. Teraz wciąż mamy bardzo dobre relacje. Jesteśmy w stałym kontakcie i okazujemy sobie wsparcie. To dla mnie przyjemność, Witalij i Władimir są mądrymi facetami. Wsparli moją trudną decyzję o rozpoczęciu przygotowań do rewanżu z Anthonym Joshuą. Boks to sport i pewnego rodzaju umiejętności, wojna to walka o przetrwanie. Na szczęście nie widziałem wielu okropności wojny, ale to, co słyszę od przyjaciół, jest potworne. Wielu z nich zaginęło i straciło domy. To, co się teraz dzieje w Ukrainie, jest potworne. Codziennie modlę się o jak najszybsze zakończenie tego horroru. W porównaniu z wojną boks to dziecinna zabawa. Nie życzę wojny najgorszemu wrogowi... Muszę teraz poznać dokładną datę walki i przygotować się tak, by pokazać się z najlepszej strony. Po rewanżu z Joshuą możemy zacząć rozmawiać o pojedynku o wszystkie pasy z Tysonem Furym. Dziś nie mogę przestać myśleć o wojnie, ale muszę się skoncentrować, by znów sławić moją pracą Boga i ojczyznę"

MP


Czytaj też:




Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport