SquareWrestler SquareWrestler
92
BLOG

Zakute łby #9. Patriotyzm zdalny. Premier wysłał nagranie

SquareWrestler SquareWrestler Polityka Obserwuj notkę 2
Donald Tusk nie omija wszystkich polskich rocznic. Takie twierdzenie byłoby fałszywe. Coraz częściej jednak podczas dat trudnych, politycznie niewygodnych albo wymagających osobistego świadectwa zostaje po nim nagranie, wpis, wieniec lub zastępca. Premier nie musi być wszędzie. Są jednak dni, w których jego nieobecność również staje się wystąpieniem — i mówi więcej niż komunikat przygotowany przez Kancelarię Premiera.

W godzinę „W” Warszawa stanęła.

Zawyły syreny.

Zatrzymały się samochody.

Ludzie przerwali rozmowy.

Powstańcy, ich rodziny, mieszkańcy stolicy i przedstawiciele państwa zebrali się przed pomnikiem Gloria Victis.

Donald Tusk również zaapelował:

„W godzinę »W« przystańmy”.

Tylko sam przy Gloria Victis nie stanął.

Kancelaria Premiera opublikowała przygotowane wcześniej nagranie. Premier mówił o bohaterstwie, wolności, sile Polski i obowiązku pamięci. Na kulminacyjnej uroczystości 82. rocznicy Powstania Warszawskiego osobiście go jednak nie było. �

Gov.pl + 2

Warszawa zatrzymała się na minutę.

Premier zatrzymał się na ekranie.

I nie był to pierwszy raz.

W 2025 roku Donald Tusk również nie pojawił się na oficjalnych obchodach Powstania Warszawskiego. Gdy dziennikarz zapytał Marcina Kierwińskiego, gdzie jest premier, minister zaczął wyliczać obecnych członków rządu i stwierdził, że każdy z nich reprezentował również Donalda Tuska.

Nie wyjaśnił, dlaczego sam szef rządu nie przyszedł. �

Onet Wiadomości

Czyli dwa lata z rzędu.

W 2025 roku — nieobecność i przedstawiciele rządu.

W 2026 roku — nagranie i apel do Polaków, aby przystanęli.

Sam premier znowu pozostał poza kadrem uroczystości.

A przecież w 2024 roku potrafił być obecny osobiście. Odwiedził Muzeum Powstania Warszawskiego, zapowiedział przekazanie 100 milionów złotych na jego rozbudowę i uczestniczył w obchodach rocznicowych. �

Gov.pl + 1

Nie możemy więc powiedzieć, że nie wiedział, gdzie odbywają się uroczystości.

Nie możemy powiedzieć, że urząd premiera uniemożliwia osobisty udział.

Nie możemy powiedzieć, że Donald Tusk zawsze unika tej rocznicy.

Możemy natomiast powiedzieć coś znacznie ważniejszego:

potrafi przyjść, kiedy chce.

A skoro potrafi, kolejna nieobecność przestaje być wyłącznie przypadkiem w kalendarzu.

Staje się wyborem.

Nieobecność także jest komunikatem

Nie będę udowadniał, że Donald Tusk jest antypolski.

Antypolskości nie da się zmierzyć liczbą uroczystości.

Nie da się jej wyliczyć z liczby wieńców, przemówień i minut spędzonych przed pomnikiem.

Tak łatwa teza byłaby również łatwa do obalenia.

Donald Tusk uczestniczył w części najważniejszych wydarzeń państwowych. Był na obchodach Konstytucji 3 Maja w 2025 roku. Pojawił się na Westerplatte podczas rocznicy wybuchu II wojny światowej. Był też na obchodach Powstania Warszawskiego w 2024 roku. �

Gov.pl + 2

Nie jest więc premierem całkowicie nieobecnym.

Jest premierem obecnym wybiórczo.

I właśnie ta wybiórczość zasługuje na uwagę.

Bo kalendarz nie udowadnia intencji.

Pokazuje jednak priorytety.

Pokazuje, gdzie premier chce stanąć osobiście.

Gdzie chce wygłosić przemówienie.

Gdzie widzi polityczną scenę.

A gdzie wystarcza mu nagranie, wpis, list albo urzędnik niosący wieniec.

Premier nie musi być na każdym apelu.

Nie musi odwiedzać każdego pomnika.

Nie musi uczestniczyć w każdej lokalnej uroczystości.

Ale istnieją daty, podczas których jego obecność nie jest dodatkiem do protokołu.

Jest świadectwem ciągłości państwa.

Smoleńsk. Wpis zamiast obecności

10 kwietnia 2025 roku obchodzono piętnastą rocznicę katastrofy smoleńskiej.

Zginęło w niej 96 osób.

Urzędujący prezydent Rzeczypospolitej.

Pierwsza dama.

Ostatni prezydent RP na uchodźstwie.

Najwyżsi dowódcy Wojska Polskiego.

Parlamentarzyści.

Duchowni.

Przedstawiciele rodzin katyńskich.

Państwowa delegacja lecąca, aby oddać hołd ofiarom sowieckiej zbrodni.

Donald Tusk nie uczestniczył osobiście w uroczystościach na Powązkach Wojskowych. W jego imieniu pojawił się szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Jan Grabiec. Premier opublikował wpis, w którym apelował o odbudowę wspólnoty i wzajemnego szacunku. �

Interia Wydarzenia + 1

Słowa były właściwe.

Apel o to, aby pamięć o ofiarach nie dzieliła Polaków, również był właściwy.

Tylko że wspólnoty nie odbudowuje się wyłącznie wpisem.

Wspólnota wymaga czasami stanięcia obok ludzi, z którymi politycznie nie jest nam po drodze.

Wymaga obecności w miejscu trudnym.

Wymaga pochylenia głowy również wtedy, gdy nie można przejąć uroczystości dla własnej narracji.

Donald Tusk ma prawo odrzucać teorię zamachu.

Ma prawo krytykować polityczne wykorzystywanie Smoleńska.

Ma prawo nie uczestniczyć w partyjnych miesięcznicach.

Ale rocznica śmierci urzędującego prezydenta i najwyższych przedstawicieli państwa nie należy do jednej partii.

Nie należy do Jarosława Kaczyńskiego.

Nie należy do Prawa i Sprawiedliwości.

Należy do Rzeczypospolitej.

A szef jej rządu nie powinien zachowywać się tak, jakby osobista obecność oznaczała polityczną kapitulację.

Żołnierze Wyklęci. Pamięci nie wolno ani zakłamywać, ani delegować

1 marca 2026 roku obchodzono Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Podczas uroczystości w Ostrołęce wieniec w imieniu premiera Donalda Tuska złożył wicewojewoda mazowiecki Robert Sitnik. �

Gov.pl

Formalnie wszystko się zgadzało.

Był przedstawiciel administracji.

Była delegacja.

Były kwiaty.

Był protokół.

Premiera zastąpił urzędnik.

I właśnie przy tej rocznicy trzeba powiedzieć uczciwie coś, czego nie lubią obie strony politycznego sporu.

Powojenne podziemie nie było jedną organizacją ani wspólnotą nieskazitelnych bohaterów. Tworzyli je ludzie o różnych życiorysach, motywacjach i metodach działania. Byli w nim żołnierze walczący z narzuconą Polsce władzą komunistyczną, więzieni, torturowani i mordowani w sfingowanych procesach. Byli jednak również dowódcy i oddziały obciążone przestępstwami oraz śmiercią ludności cywilnej. Historycy od lat przestrzegają przed zamienianiem całego zróżnicowanego podziemia w jedną uproszczoną legendę. �

dzieje.pl + 2

Pamięć o bohaterach nie może unieważniać cierpienia cywilnych ofiar.

Ale zbrodnie części oddziałów nie mogą również służyć do oczyszczenia komunistycznego państwa z odpowiedzialności za terror, tortury, bezprawne procesy i mordy sądowe.

Wolna Polska nie potrzebuje komunistycznego kłamstwa.

Nie potrzebuje także patriotycznego lukru.

Potrzebuje prawdy.

Całej.

I właśnie dlatego premier powinien być przy tej pamięci obecny.

Nie po to, aby ogłosić wszystkich „Wyklętych” bezdyskusyjnymi świętymi.

Nie po to, aby uczestniczyć w rytuale jednej partii.

Nie po to, aby przepisywać historię pod potrzeby prawicy.

Powinien stanąć jako szef rządu Rzeczypospolitej i powiedzieć:

oddajemy hołd ludziom zamordowanym przez komunistyczny aparat przemocy;

przywracamy pamięć tym, których próbowano wymazać z historii;

nie usprawiedliwiamy jednak zbrodni popełnionych na niewinnych.

Tak wyglądałoby przywództwo.

Nie wybieranie jednej wygodnej wersji historii.

Nie omijanie tematu.

Nie wieniec dostarczony przez urzędnika.

Tylko osobista obecność i odpowiedzialne słowa.

Ktoś powie, że rocznica jest politycznie skażona.

Właśnie dlatego premier powinien tam być.

Ktoś powie, że wokół niektórych postaci toczą się ostre spory.

Właśnie dlatego szef rządu nie powinien pozostawiać całej pamięci jednej stronie.

Ktoś powie, że łatwiej wysłać przedstawiciela i uniknąć awantury.

Oczywiście, że łatwiej.

Tylko premier nie jest od wybierania wyłącznie łatwych uroczystości.

Jest od reprezentowania państwa również tam, gdzie historia boli, dzieli i wymaga odwagi większej niż odczytanie przygotowanego przemówienia.

Tymczasem wieniec dotarł.

Pamięć została oddelegowana.

Spór pozostawiono innym.

Patriotyzm obsługiwany zdalnie

Powstanie Warszawskie?

Nagranie.

Smoleńsk?

Wpis i przedstawiciel.

Żołnierze Wyklęci?

Wieniec złożony przez urzędnika.

To nie jest całkowity brak pamięci.

To coś bardziej charakterystycznego.

Pamięć zarządzana zdalnie.

Patriotyzm obsługiwany przez biuro prasowe.

Hołd przekazany do wykonania zastępcy.

Wieniec zamiast obecności.

Nagranie zamiast spotkania.

Wpis zamiast stanięcia przed ludźmi.

Donald Tusk lubi przedstawiać się jako polityk poważnego państwa.

Europejskiego.

Nowoczesnego.

Patrzącego w przyszłość.

Tylko państwo bez pamięci nie jest nowoczesne.

Jest puste.

A państwo, które uruchamia pamięć wyłącznie wtedy, gdy pasuje ona do bieżącej narracji, zamienia historię w dekorację.

Na Westerplatte można mówić o Rosji, bezpieczeństwie i sojuszach.

Na Święcie Wojska Polskiego można mówić o armii i zakupach uzbrojenia.

Podczas obchodów Konstytucji 3 Maja można opowiadać o praworządności, Europie i własnej wizji państwa.

Te rocznice łatwo połączyć z aktualnym przekazem rządu.

Znacznie trudniej stanąć przy grobach ofiar Smoleńska.

Trudniej wejść w spór o powojenne podziemie, nie wybielając zbrodni i nie powtarzając komunistycznej propagandy.

Trudniej pojawić się przed pomnikiem Gloria Victis bez własnej mównicy i bez bycia głównym bohaterem wydarzenia.

I właśnie wtedy osobista obecność ma największe znaczenie.

Bo premier nie jest od pojawiania się wyłącznie tam, gdzie czeka wygodna scenografia.

Premier jest również od reprezentowania ciągłości państwa.

Także wobec ludzi, którzy na niego nie głosowali.

Także wobec bohaterów, których pamięć jest politycznie niewygodna.

Także wobec ofiar, których śmierć przypomina o sporach, błędach i odpowiedzialności.

Premier nie musi być wszędzie

Obrońcy Donalda Tuska powiedzą:

premier ma ważniejsze obowiązki.

Kraj ma gospodarkę.

Granice.

Wojnę za wschodnią granicą.

Spotkania międzynarodowe.

Kryzysy.

Odprawy.

Posiedzenia rządu.

To wszystko prawda.

Premier nie może być wszędzie.

Tylko że rocznica Powstania Warszawskiego nie pojawia się nagle.

Jej data jest znana od dziesięcioleci.

Rocznica Smoleńska również nie zaskakuje Kancelarii Premiera.

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych ma stałe miejsce w kalendarzu.

To nie są awarie, które trzeba niespodziewanie wcisnąć pomiędzy konferencję a spotkanie.

To daty, wokół których urząd szefa rządu może zaplanować obecność.

Zwłaszcza gdy premier znajduje czas na nagranie.

Na napisanie przemówienia.

Na publikację wpisu.

Na polityczny komentarz do znaczenia rocznicy.

Brakuje tylko najprostszego elementu.

Jego samego.

Nieobecność również przemawia

Donald Tusk nie musi przyjmować prawicowej wizji historii.

Nie musi zgadzać się ze wszystkimi ocenami Powstania Warszawskiego.

Nie musi aprobować polityki Lecha Kaczyńskiego.

Nie musi bezkrytycznie uznawać każdej osoby zaliczonej do Żołnierzy Wyklętych za bohatera.

Premier ma prawo do własnych poglądów.

Ale jako szef rządu nie reprezentuje wyłącznie własnych poglądów.

Reprezentuje państwo.

Państwo, którego historia nie rozpoczęła się wraz z powstaniem Platformy Obywatelskiej.

Państwo, którego pamięć nie może zależeć od tego, czy rocznica jest wygodna dla aktualnego przekazu.

Państwo, którego premier powinien czasami stanąć w ciszy.

Bez atakowania opozycji.

Bez dopisywania politycznej puenty.

Bez przekształcania pomnika w mównicę.

Po prostu stanąć.

Warszawa stanęła.

Powstańcy stanęli.

Mieszkańcy stanęli.

Donald Tusk wysłał nagranie.

Nie dlatego jego nieobecność budzi emocje, że premier musi uczestniczyć we wszystkim.

Nie dlatego jeden opuszczony apel czyni kogokolwiek wrogiem Polski.

Tylko dlatego, że zastępstw, nagrań, wpisów i delegowanych wieńców zaczyna być zbyt wiele.

A każdy kolejny przypadek zadaje to samo pytanie:

które fragmenty polskiej pamięci Donald Tusk uważa za własne, a które pozostawia swoim zastępcom?

Premier Polski nie musi być wszędzie.

Ale są daty, podczas których jego nieobecność również staje się wystąpieniem.

I czasem mówi więcej niż wszystkie słowa przygotowane przez Kancelarię Premiera.

Patriotyzm Tuska nie zniknął.

Po prostu coraz częściej pracuje zdalnie.

Dotarło, zakute łby?

Polaku, nie bądź obojętny — zostaw komentarz.

Twoja bierność to cicha zgoda.

Głos obywatela, który ma dość politycznego teatru i duopolu. Zadaję pytania o dokumenty, podpisy i interes publiczny tam, gdzie władza woli rzucać etykiety. Nie bronię polityków, sprawdzam ich.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka