SquareWrestler SquareWrestler
115
BLOG

Zakute łby #12. Pinokio na slajdach. Morawiecki kontra Morawiecki

SquareWrestler SquareWrestler Polityka Obserwuj notkę 12
Bankier w Radzie Gospodarczej przy Tusku. Technokrata u Kaczyńskiego. Premier Polskiego Ładu. Negocjator europejskich kompromisów. A dziś lider własnego klubu, który chce budować nową partię i przekonuje Polaków, że ma receptę na przyszłość. Problem w tym, że zanim Mateusz Morawiecki pokaże kolejny slajd, warto położyć obok niego poprzednie. Bo wtedy zaczyna się bardzo ciekawa prezentacja: Morawiecki kontra Morawiecki.


Mateusz Morawiecki jest politykiem wyjątkowym.


Nie dlatego, że szczególnie często zmieniał poglądy. Polityka jest pełna ludzi, którzy zmieniają zdanie.


Morawiecki zrobił coś ciekawszego.


Każdą kolejną wersję własnej kariery przedstawiał tak, jakby poprzednia właściwie nigdy nie istniała.


Dlatego zamiast pytać, który Mateusz Morawiecki jest prawdziwy, zróbmy coś prostszego.


Postawmy ich wszystkich obok siebie.


1. Zanim został człowiekiem Kaczyńskiego, był człowiekiem gospodarki Tuska




Zanim Mateusz Morawiecki został symbolem gospodarczego zaplecza PiS, przez lata był prezesem Banku Zachodniego WBK.


To oczywiście samo w sobie nie jest żadnym zarzutem.


Ciekawiej robi się w 2010 roku.


Donald Tusk powołał wówczas Radę Gospodarczą przy premierze. Jej przewodniczącym został Jan Krzysztof Bielecki, a jednym z członków — Mateusz Morawiecki.


Ten sam Morawiecki, który kilka lat później miał zostać jednym z głównych politycznych przeciwników Tuska.


Można powiedzieć: ekspert doradza państwu niezależnie od tego, kto rządzi.


Zgoda.


Tylko warto o tym pamiętać, kiedy późniejszą karierę Morawieckiego przedstawia się jako prostą historię człowieka od zawsze stojącego po jednej stronie politycznej barykady.


Nie stał.


2. Technokrata wchodzi do PiS




W 2015 roku Morawiecki wszedł do rządu Beaty Szydło jako wicepremier i minister rozwoju.


Rok później został również ministrem finansów.


W grudniu 2017 roku zastąpił Beatę Szydło na stanowisku premiera.


Transformacja była kompletna.


Bankier i członek Rady Gospodarczej przy Tusku stał się jednym z najważniejszych ludzi Jarosława Kaczyńskiego.


I właśnie wtedy narodził się polityczny produkt pod nazwą „Mateusz Morawiecki”.


Nowoczesny.


Technokratyczny.


Europejski, ale patriotyczny.


Bankier, który miał rozumieć rynek, ale jednocześnie budować państwo solidarne.


Człowiek od Excela, wykresów i prezentacji.


A przede wszystkim — od slajdów.


3. Polski Ład. Reforma, którą trzeba było naprawiać zaraz po uruchomieniu




Sztandarowym projektem drugiej kadencji rządów PiS został Polski Ład.


Program przedstawiano jako wielką przebudowę systemu podatkowego.


Miała być historyczna reforma.


Był polityczny spektakl, prezentacje, konferencje i kolejne obietnice.


A potem system wszedł w życie.


1 stycznia 2022 roku.


I niemal natychmiast rozpoczęło się jego poprawianie.


Zmieniały się zasady naliczania zaliczek. Pojawiały się rozporządzenia mające łagodzić skutki reformy. Następnie przyszła kolejna duża zmiana podatkowa, określana potocznie jako Polski Ład 2.0.


Można oczywiście argumentować, że ogromna reforma podatkowa zawsze wymaga korekt.


Ale wtedy pojawia się pytanie:


jeżeli projekt wymaga poważnego remontu praktycznie natychmiast po wejściu w życie, to czy rzeczywiście był przygotowany tak dobrze, jak przedstawiano go na slajdach?


Morawiecki miał być technokratą.


Polski Ład miał być jego pokazem sprawności.


Stał się pokazem różnicy między prezentacją a wykonaniem.


4. Wybory kopertowe. Decyzja premiera spotyka sąd




W kwietniu 2020 roku, w środku pandemii, rząd przygotowywał korespondencyjne wybory prezydenckie.


To premier Mateusz Morawiecki wydał Poczcie Polskiej polecenie podjęcia czynności zmierzających do przygotowania wyborów.


Sprawa trafiła do sądu administracyjnego.


15 września 2020 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie stwierdził nieważność decyzji premiera.


Nie dlatego, że decyzja była politycznie kontrowersyjna.


Sąd wskazał na rażące naruszenie prawa i brak podstawy prawnej.


To jednak nie był koniec.


28 czerwca 2024 roku Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargi kasacyjne premiera i Poczty Polskiej.


Wyrok WSA został więc utrzymany.


To ważne.


Bo w tym miejscu nie mamy już sporu publicystów.


Nie mamy konferencji prasowej.


Nie mamy partyjnej narracji.


Mamy decyzję premiera i prawomocny finał sądowy.


Technokrata podjął decyzję.


Państwo zaczęło ją wykonywać.


A sąd stwierdził, że decyzja została wydana bez podstawy prawnej i z rażącym naruszeniem prawa.


Slajd był prosty.


Prawo okazało się mniej elastyczne.


5. Zielony Morawiecki kontra antyzielony Morawiecki




11 grudnia 2020 roku Rada Europejska zatwierdziła nowy wiążący cel klimatyczny Unii: redukcję emisji gazów cieplarnianych netto o co najmniej 55 proc. do 2030 roku względem 1990 roku.


Mateusz Morawiecki był wtedy premierem Polski.


Polska tego uzgodnienia nie zablokowała.


Kilka miesięcy później Komisja Europejska przedstawiła zestaw aktów prawnych mających ten cel zrealizować.


Nazwano go Fit for 55.


A 11 maja 2023 roku Morawiecki mówił:


„Polska nigdy nie poparła żadnego pakietu Fit for 55”.


Formalnie miał punkt zaczepienia.


W grudniu 2020 roku gotowego pakietu legislacyjnego Fit for 55 jeszcze nie było.


Był za to cel, dla którego ten pakiet później powstał.


Czyli można powiedzieć:


„Nie poparłem pakietu”.


Znacznie trudniej powiedzieć:


„Nie zaakceptowałem kierunku, który ten pakiet miał realizować”.


Bo dokumenty Rady Europejskiej mówią coś innego.


I właśnie tu slajdy zaczynają nachodzić na siebie.


Można uważać, że kompromis z grudnia 2020 roku był rozsądny.


Można uważać, że był błędem.


Ale nie można jednocześnie udawać, że Polska nie uczestniczyła w przyjęciu celu, który później stał się podstawą całego pakietu Fit for 55.


Nazwisko premiera siedzącego wtedy przy stole brzmiało:


Mateusz Morawiecki.


6. KPO. Kto wpisał kamienie?




Podobny mechanizm widać przy Krajowym Planie Odbudowy.


To rząd Mateusza Morawieckiego negocjował polski KPO i zobowiązania, które znalazły się w jego kamieniach milowych.


13 czerwca 2022 roku sam Morawiecki powiedział:


„Wszystkie wskaźniki, cele i kamienie milowe zostały przyjęte 30 kwietnia 2021 roku przez całą Radę Ministrów”.


Nie opozycja.


Nie następny rząd.


Rada Ministrów Mateusza Morawieckiego.


Wśród zobowiązań znalazła się również reforma dotycząca pełniejszego oskładkowania umów cywilnoprawnych.


Później rozwiązanie zostało zmienione i zastąpione innym mechanizmem.


Ale historyczny fakt pozostaje.


Pierwotne zobowiązanie znalazło się w KPO negocjowanym przez rząd Morawieckiego.


Można później krytykować Komisję Europejską.


Można krytykować konstrukcję KPO.


Można nawet twierdzić, że negocjacje były złe.


Tylko jednej rzeczy zrobić się nie da.


Wyjąć Mateusza Morawieckiego z fotografii podpisanej:


„Rząd, który te kamienie przyjął”.


Bo on sam potwierdził, kto je przyjął.


7. Europejski negocjator kontra europejski buntownik




To chyba najbardziej charakterystyczny element kariery Morawieckiego.


Jako premier uczestniczył w europejskich szczytach, zawierał kompromisy i wracał do Warszawy, przedstawiając je jako sukces.


Kiedy polityczny klimat się zmieniał, te same europejskie mechanizmy coraz częściej stawały się dowodem na problem z Brukselą.


I właśnie tutaj pojawia się zasadnicze pytanie.


Czy Mateusz Morawiecki był premierem, który skutecznie negocjował korzystne kompromisy?


Czy premierem, który zgadzał się na rozwiązania później krytykowane przez własne środowisko?


Czy może jednym i drugim — zależnie od tego, który slajd akurat znajdował się na ekranie?


Bo problem Morawieckiego nie polega wyłącznie na tym, że zmieniał zdanie.


Problem zaczyna się wtedy, gdy jego późniejsza narracja próbuje odciąć się od decyzji podejmowanych przez jego własny rząd.


Wtedy przeciwnik polityczny nie musi nawet specjalnie atakować.


Wystarczy archiwum.


8. Bankier kontra obrońca zwykłego Polaka




Morawiecki przez lata budował również wizerunek polityka stojącego po stronie zwykłych obywateli przeciwko wielkim interesom.


Nie ma w tym nic złego.


Tyle że jego własna biografia jest biografią człowieka doskonale osadzonego w świecie wielkiej bankowości.


Ponownie — praca w banku nie jest zarzutem.


Wręcz przeciwnie. Doświadczenie finansowe mogło być ogromnym atutem premiera.


Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy własną wcześniejszą karierę zaczyna się traktować jak niewygodny przypis do nowej politycznej tożsamości.


Morawiecki nie przyszedł do polityki z hali produkcyjnej.


Przyszedł z gabinetu prezesa banku.


I nie ma potrzeby tego ukrywać.


9. Morawiecki kontra PiS




Przez lata jego polityczna pozycja była nierozerwalnie związana z Prawem i Sprawiedliwością.


To PiS dało mu stanowisko wicepremiera.


To PiS zrobiło go premierem.


To jako premier PiS firmował Polski Ład, politykę pandemiczną, negocjacje europejskie i gospodarczy przekaz całego obozu.


A potem przyszedł rok 2026.


Konflikt wewnątrz partii przestał być wyłącznie konfliktem frakcji.


Powstał odrębny klub parlamentarny Rozwój Plus.


Na stronie Sejmu Mateusz Morawiecki figuruje już jako jego przewodniczący.


Klub liczy 40 posłów.


Człowiek, który miał być przyszłością PiS, zaczął budować przyszłość poza PiS.


I tutaj historia mogłaby się skończyć.


Tyle że właśnie dostała nowy rozdział.


10. Epilog. Morawiecki kontra własne zaplecze




11 sierpnia 2026 roku opublikowano sondaż United Surveys dla Wirtualnej Polski badający dwa warianty wyborcze.


W jednym PiS i środowisko Morawieckiego startują razem.


W drugim — osobno.


Samodzielny Rozwój Plus uzyskuje w badaniu 6,8 proc. poparcia i przekracza próg wyborczy.


Według przeliczenia mandatowego oznaczałoby to 29 miejsc w Sejmie.


Ale ciekawsze jest coś innego.


W wariancie wspólnego startu PiS osiąga 21,4 proc.


Po wystawieniu osobnej listy Morawieckiego — 17,8 proc.


Nowa formacja buduje więc poparcie przede wszystkim kosztem środowiska, z którego wyszedł jej lider.


Oczywiście to tylko jeden sondaż.


Do wyborów pozostało dużo czasu.


Rozwój Plus może urosnąć, spaść albo ponownie zmienić polityczną konfigurację.


Ale jako fotografia chwili ten wynik jest niezwykle symboliczny.


Człowiek, którego PiS wprowadziło na fotel premiera, dziś stoi na czele projektu mogącego odbierać mandaty właśnie PiS.


To jego najnowszy polityczny paradoks.


I być może najbardziej dosłowny strzał w kolano.


Bo Morawiecki nie tylko odcina się od własnych wcześniejszych decyzji.


Zaczyna też politycznie podcinać środowisko, które dało mu największą władzę w karierze.


I w ten sposób wszystkie wersje Mateusza Morawieckiego spotykają się w jednym miejscu.


Bankier współpracujący z gospodarczym zapleczem Tuska.


Technokrata Kaczyńskiego.


Premier Polskiego Ładu.


Autor decyzji z czasu wyborów kopertowych, której nieważność potwierdziły sądy administracyjne.


Premier obecny przy przyjęciu unijnego celu redukcji emisji o 55 proc.


Negocjator KPO i kamieni milowych.


Późniejszy krytyk unijnych warunków.


I wreszcie lider własnego klubu po rozłamie z partią, która zrobiła go premierem.


Nie trzeba żadnej z tych historii dopisywać.


Nie trzeba też wymyślać zarzutów.


Wystarczy położyć obok siebie jego własne słowa, jego własne decyzje i daty.


Resztę robi chronologia.


Najbardziej konsekwentną rzeczą w politycznej karierze Mateusza Morawieckiego okazuje się zmiana.


Zmieniały się role.


Zmieniały się deklaracje.


Zmieniały się europejskie kompromisy.


Zmieniały się polityczne opowieści.


Zmieniały się kluby.


Slajdy również.


Tylko autor pozostawał ten sam.


Czy ta wrzutka jest taka sama, którą dzisiaj puściliśmy?

Głos obywatela, który ma dość politycznego teatru i duopolu. Zadaję pytania o dokumenty, podpisy i interes publiczny tam, gdzie władza woli rzucać etykiety. Nie bronię polityków, sprawdzam ich.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka