96 obserwujących
382 notki
677k odsłon
438 odsłon

Decyduje strategia

Wykop Skomentuj5

imageZ Romualdem Szeremietiewem, dr hab. nauk wojskowych, wykładowcą akademickim, byłym wiceministrem i p.o. ministrem obrony narodowej, rozmawia Piotr Kościński 

Dlaczego kampania wrześniowa, czy może raczej wojna polska 1939 r., zakończyła się aż tak dramatycznie źle? 

Ja raczej postawiłbym pytanie: dlaczego przebiegła aż tak dobrze - na Polskę napadły przecież dwa mocarstwa, a Polska mocarstwem nie była. Obraz września 1939 r., widziany oczyma przeciętnego Polaka, kształtowany był przez propagandę komunistyczną, a także do dziś przez różnych krytyków „sanacji”, czyli władz II RP. Odwołując się jednak do źródeł i opracowań oceniających obiektywnie „wrzesień”, trzeba przede wszystkim zastanowić się, co było polskim celem strategicznym, dlaczego podjęto tę wojnę? A drugie, kluczowe pytanie, to czy w 1939 r. założony cel osiągnęliśmy? Wojsko może bowiem przegrywać bitwy, ale nie to jest rozstrzygające - najważniejsze jest osiągnięcie celu strategicznego. 

80 lat temu Polska była państwem bardzo młodym. Dziś dla nas, i dla innych, oczywiste jest, że państwo polskie znajduje się na politycznej mapie Europy. Ale w 1939 r. Rzeczpospolita istniała zaledwie dwadzieścia lat, a dla Europy normalna była sytuacja sprzed I wojny światowej, kiedy państwa polskiego nie było. Nie tylko Niemcy i Sowiety (Rosja), ale także gdzie indziej, np. w Czechach, wyrażano pogląd, że Polska jest „państwem sezonowym”, czymś nienormalnym, kaprysem losu – i że szybko przestanie istnieć. Tak więc istnienie państwa polskiego w przyszłości nie było czymś oczywistym. 

imageWładze II RP obawiały się, że może dojść do konfliktu, na przykład z Niemcami, który jako kraj słabszy, przegramy – a Europa uzna, że wszystko „wraca do normy”, państwa polskiego nie ma.

Józef Piłsudski mówił swoim współpracownikom, żeby balansować między potężnymi sąsiadami jak długo się da, a jak już się nie da, to należy „podpalić świat”. Strategicznym celem Polski było więc niedopuszczenie do konfliktu wyłącznie lokalnego – i to się udało. 3 września 1939 r. Francja i Wielka Brytania wypowiedziały Niemcom wojnę. 

Ale poza tym, niewiele nam pomogły? 

No tak – 12 września we francuskim Abbeville, Rada Sojusznicza zadecydowała w kwestii ofensywy przeciwko Niemcom, która miała rozpocząć się 15 dnia po ogłoszeniu mobilizacji przez Francję, a więc 17 września. Głównodowodzący francuski gen. Maurice Gamelin poinformował, że potrzebuje więcej artylerii ciężkiej, a na jej zgromadzenie niezbędny jest czas. Ofensywę przełożono na 21 września. I poinformowano o tym stronę polską, pisał o tym w swych wspomnieniach gen. Wacław Stachiewicz, szef sztabu Naczelnego Wodza. Wspominał, że zgłosił się do niego gen. Louis Faury, przedstawiciel Francji przy polskim dowództwie, poinformował o nowym terminie i zapytał, czy Polska dotrwa do 21 września. Stachiewicz odpowiedział twierdząco. I miał ku temu podstawy. 

imageSiła niemieckiego ataku słabła. W 1939 r. w Polsce Niemcy stracili około 1000 czołgów i ponad 300 samochodów pancernych, a więc prawie połowę sił pancernych. Mieli coraz większe trudności z paliwem - jednostki pancerne operujące w rejonie Brześcia nad Bugiem i Lwowa po prostu stanęły w miejscu. Podobnie było z Luftwaffe. Są dane pokazujące, że ze stanu spisano 1260 samolotów, z czego 600-700 strąciło polskie lotnictwo i artyleria przeciwlotnicza, a pozostałe po prostu się zużyły. Niemiecki Wehrmacht miał zdolność prowadzenia wojny ograniczonej w czasie, dwa, trzy miesiące. Stąd zresztą wzięła się koncepcja wojny błyskawicznej, Blitzkriegu. Zawiodła ona dopiero w Rosji, gdzie działania wojenne trwały o wiele dłużej i z wiadomym imageskutkiem.  

A my mogliśmy wówczas walczyć dalej? 

Oczywiście. Funkcjonuje na przykład mit, że polskie lotnictwo zostało całkowicie zniszczone w ciągu kilku pierwszych dni wojny. Tymczasem po 17 września do Rumunii i na Węgry przeleciało ponad dwieście polskich samolotów, czyli po ponad dwóch tygodniach walki taka była liczba wciąż sprawnych maszyn! A z portów Francji i Anglii do rumuńskich portów płynęły statki, wiozące dla Polski samoloty, czołgi, działa, samochody, amunicję. Z zachodniej i centralnej Polski ewakuowano na wschód ośrodki zapasowe formowania dywizji i brygad, zapasy broni i sprzętu wojskowego, setki tysięcy rezerwistów. Było naprawdę kim i czym walczyć z Niemcami. Z odtajnionych po rozpadzie ZSRR danych sowieckich wiadomo, że na polskich ziemiach wschodnich po 17 września Sowieci zagarnęli ogromną ilość polskiej broni i amunicji. Było to uzbrojenie na 20 dywizji oraz amunicja na 28 dni walki!  

Tym niemniej polski plan obrony zakładał rzecz niemal niemożliwą do zrealizowania, bo wojsko rozmieszczone było właściwie wzdłuż całej granicy z Niemcami. A przecież takiego terytorium nie można było obronić? 

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura