13 obserwujących
128 notek
104k odsłony
668 odsłon

Polska Wikingów

Szyszak
Szyszak
Wykop Skomentuj18

W 2004 roku działający głównie w Szwecji  archeolog Władysław Duczko opublikował głośne dzieło „Viking Rus” (polskie tłumaczenie „Ruś Wikingów, I wydanie w 2006 r.). Kontrowersyjna czasami we wnioskach, ale znakomicie podbudowana  źródłami pisanymi i wynikami badań archeologicznych praca została dość powszechnie przyjęta w kręgach historyków europejskich jako poważna platforma wiedzy o wczesnych dziejach wschodniej Europy i genezie państwowości ruskiej. Lektura ponad dwustu stronic tego dzieła jest dla zainteresowanych historią i archeologią duchową ucztą, także ze względu na literacki talent autora.


„Król Jagiełło bił Krzyżaki, i pan Krupa chciał być taki.”


W 2019 roku, zachęcony sukcesem prof. Duczki postanowił się ogrzać blaskiem jego sławy Marek Kryda, i wydał książkę pod zatrącającym o plagiat tytułem „Polska Wikingów”. Po wydaniu rozpoczął, za co oczywiście nikt mu zarzutów nie czyni, dość intensywną kampanię reklamową, usiłującą przedstawić swoje dzieło jako rewolucyjny, wręcz kopernikański przewrót w wiedzy o wczesnych dziejach państwa polskiego.  I Salonu24 nie ominął zaszczyt stania się platformą reklamową owego opus magnum „Jedno jest pewne, "Polska wikingów" powinna być trzymana z dala od bibliotek szkolnych - przecież nie chcemy, by nasze dzieci przestały wierzyć w jedynie słuszną historię Polaków, niezwykłych mieszkańców Serca Europy!”  pisał użytkownik Akademos https://www.salon24.pl/u/historicon/1004911,polska-wikingow-najbardziej-kontrowersyjna-ksiazka-2019-r
Wobec dość jednoznacznie mało przychylnych reakcji czytelników, wkrótce Akademosa zastąpił serią notek użytkownik Akropol108.
Czymże jest to wiekopomne dzieło, w pył i proch obracające narodowe i naukowe mity? Rzućcie okiem na spis treści:  https://sklep.istota.info/pl/p/Polska-Wikingow.-Marek-Kryda/47
Jakież to nowe odkrycia, nieznane dotąd źródła pisane, rezultaty badań archeologów, a może modnych ostatnio archeogenetyków dały tak oszałamiające rezultaty?
Zajrzałem. Nic z tego. Pretensjonalna, spisana niezbyt składnym językiem opowieść, będąca zapewne w zamierzeniu Autora nową interpretacją dobrze znanych motywów. Nie wiem, czy w sposób zamierzony, czy przypadkowo, z braku odpowiedniej wiedzy, w licznych elementach zbliżona do "odkryć" niemieckich uzasadniaczy wschodnich podbojów w latach 40. ubiegłego wieku. Na wstępie roztacza Autor wizję spisku nacjonalistycznych polskich archeologów, z politycznych motywów wypaczających obraz pradziejów. Potem z przeróżnych, chytro – naiwnie powyciąganych z kontekstu i przedziwnie interpretowanych znalezisk i słów snuje opowieść  nijak mającą się do rzeczywistej, udokumentowanej wiedzy o pradziejach i wczesnych dziejach Polski. Wygodne dla swojej teorii kąski wyciąga, niewygodne pomija, licząc na naiwność mniej wyrobionego czytelnika. 

Prawdziwa recenzja owego czytadła musiałaby odnosić się z krytyką niemal do każdej strony druku. Na próżno  szukać  w nim łańcuchów dowodów i powiązań, podobnych chociażby śladowo do tych, które prowadzą nas przez Ruś Wikingów. Nie znajdujemy tam ani informacji, ani wyjaśnienia dlaczego liczne w końcu materialne dowody kontaktów naszych  ziem ze Skandynawią i bytowania tu całych normańskich społeczności pochodzą głównie z czasów historycznych (II poł. X – XI w.), brak ich natomiast dla  wcześniejszej epoki, właśnie tej, kiedy formowało się wielkopolskie władztwo Piastów. W zamian mamy opowieść o niezwykle skandynawskich kurhanach, jakby stożkowy kopiec ziemi był unikalną formą przypisaną jednej ludzkiej społeczności, oraz kilka słów – podobnie dźwięczących w normańskich językach jak w pewnych polskich nazwach. Niezwykle wątła podstawa do frontalnego ataku na solidny jednak gmach współczenych nauk historycznych. Polskie „szukam” i czeskie „šukam”  też brzmią całkiem identycznie. Krtań człowieka tak jest zbudowana, że podobne, choć mające różne znaczenia dźwięki usłyszymy w mowie ludzi różnych ras od Grenlandii po Indonezję. Nie dowiemy się z  „Polski Wikingów”, dlaczego żadne średniowieczne źródła, sagi czy kroniki nic nam, w odróżnieniu od Rusi, o przygodach Wikingów na ziemi Polan nie opowiadają. Chyba, jak to ujął celnie jeden z dyskutantów pod którąś z reklamowych notek, nad Wisłę przybywali tylko niepiśmienni Normanowie, do których na dodatek ich rodziny się nie przyznawały. Opowiastka „laikan”, czyli lajkonikuje od wrednych polskich nacjonalistów archeologicznych  poprzez nieszczęsne kopce i z powrotem, do czasów pobytu i wędrówki Gotów przez ziemie obecnej Polski.


Nie miejsce tu, by wyjaśniać cały złożony kontekst dziejów polskiej i europejskiej archeologii XIX i XX wieku, ale Kryda normańskim młotem „moralnej klęski” pionierom naszej nauki o prahistorii nie zadał. Jedynie pisarzom o Wielkim Imperium Lechickim przybył kolejny konkurent do kieszeni mniej rozgarniętych czytelników.


Władysław Duczko
https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adys%C5%82aw_Duczko

Marek Kryda (za notką na okładce książki) -= Członek Brytyjskiego Stowarzyszenia Archeologicznego i założyciel Stowarzyszenia Normanistów Polskich, od lat zajmujący się tematyką historyczną  w Fokusie Historia i Archeologii Żywej.
Szacowna nazwa nie oznacza jednak, że jest to  instytucja naukowa - Brytyjskie Stowarzyszenie Archeologiczne zostało założone w 1843 roku w celu promowania badań archeologii, sztuki i architektury oraz ochrony zabytków. Stowarzyszenie ma długą tradycję amatorskiego zaangażowania i oferuje zainteresowanym amatorom możliwość spotkania się i rozmowy z profesjonalistami w nieformalnej i przyjaznej atmosferze. Członkiem może zostać każdy chętny, byle regularnie opłacał składki.
https://thebaa.org/

Wykop Skomentuj18
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura