witas1972
"Wszystko będzie w porządku. Na nim oparty jest świat."
91 obserwujących
750 notek
1396k odsłon
959 odsłon

Nawet gdybym nie był Polakiem też zostałbym Powstańcem Warszawskim

Wykop Skomentuj34

   Jeśli teorie buddyjskie są prawdziwe, jestem kolejnym wcieleniem Warszawskiego Powstańca. Lub co najmniej walczącego w Powstaniu’1944 . Dziwne zastrzeżenie wyjaśnię później. I pewnie w nim poległego… Pewnej parnej, letniej nocy przy dużej ilości środków dopingujących ciało i umysł prawie to zobaczyłem. Taka „wizja” albo …
   Wyjaśniałoby to moją niezwykłą fascynację dla tego wyjątkowego wprawdzie wydarzenia historycznego, przeczącą zdrowemu rozsądkowi i posiadanej wiedzy.
   Fascynacji, która z biegiem lat wzrasta, chociaż od zawsze była niemała – „Pamiętnik żołnierzy baonu „Zośka” przeczytałem po raz pierwszy w wieku 9 lat. Nie wszystko rozumiałem, wyobrażenia moje były naiwne i fragmentaryczne, jednak pochłonęły mnie całego przygody „Leszczyca” (Tadeusz Sumiński) „Słonia”, „Xięcia”, „Kierosa” i „Sępa” opisane w rozdziale „Przez Kampinos na Starówkę” bardziej niż awantury Tomków Sayera i Szklarskiego, Olda Sutherhanda i innych nominalnych młodzieżowych bohaterów.
  Do tego przyczynił się prawdziwy kult Powstania Warszawskiego panujący w Domu moich Dziadków. O Dziadku już pisałem, o Babci nie i to jest kolejny dowód jak niesprawiedliwy jest nasz świat. Nikt nie wywarł na mój rozwój większego wpływu jak Ona. Nie rozpisując się o Niej, bo to temat warty osobnego tekstu, muszę przypomnieć, że oboje Dziadkowie w Powstaniu uczestniczyli . Dużo więcej bez konfabulacji napisać nie mogę, bo na temat swych wojennych przeżyć rozmowni nie byli. Ale Jego Duch był w nich zauważalny, obecny w rozmowach, komentarzach. Przy próbach (syzyfowych) wychowania mnie „na ludzi” argumentem ostatecznym, „przebijającym” moje krnąbrności była „groźba”: „Na powstańca to Ty byś się nie nadawał!” lub „Takim jak Ty w Powstaniu nie powierzono by nawet butelki (zapalającej = podstawowej broni przeciwpancernej pierwszych dni sierpnia’44. Przy okazji – nigdy nie słyszałem z ich ust określenia „koktajl Mołotowa” przy okazji PW). Gdy kiedyś marudziłem, że znowu chcę jeść, Dziadek opowiedział, że miał w oddziale kolegę, który od razu zjadał przydziałową dzienną porcję i potem łaził po bardziej zapobiegliwych, którzy dzielili sobie jedzenie na kilka części, aby mu coś odstąpili.
   Przyjaciółka domu ciocia Zosia, warszawianka z ulicy Chełmskiej, wiedząc lub czując moje zainteresowania przysłała mi na wakacje lub ferie zimowe gdy miałem lat 10-11 paczkę z „Kolumbami rocznik 20-ty”. Pamiętam swoje rozczarowanie, bo zwykle przesyłano mi pocztą słodycze, a biedna emerytka zrobiła mi prezent na całe życie. Dziś 3 tomy „Kolumbów” stoją na mojej honorowej półce wraz z „1984”, „Białą gwardią” i „Psami wojny”.
   Najlepiej znający mnie człowiek i wybitny znawca reinkarnacyjnych teorii sugeruje raczej ze względu na obrzydliwości mojego charakteru, że poprzednie moje wcielenie walczyło w Powstaniu po drugiej stronie barykad Warszawy. Argumentuje również, że moja fascynacja Powstańcami ( nie Powstaniem !) świadczy o całkowitym przeciwieństwie poprzedniego wcielenia.
   Dla osłabienia tej złośliwości przypomniałem wspomnienia Stanisława Likiernika, pierwowzoru „Kolumba” Romana Bratnego, w których natrafiłem na hitlerowca pełnego podziwu dla Polaków:
„… Jeszcze inny, trochę pijany, usiadł na mojej pryczy i powiedział:
- Schade, schade ich bin nicht Pole, ich waere auch Partisan [szkoda, jaka szkoda, że nie jestem Polakiem, też byłbym partyzantem (tu powstańcem –przyp.moje)].
Oczywiście zaprotestowałem gwałtownie: „Nigdy nie byłem partyzantem”.
Poklepał mnie po ramieniu i wyszedł”.

   Równie wielki szacunek dla bohaterów stolicy pokazał w swoich listach porucznik  Peter Stölten :
„(...)Wspomniałem o pewnej dziewczynie, o której mówiło się w naszej kompanii. (…) gdy inni ludzie pełzli po ziemi wśród gwizdu granatów nad ich głowami, błysku strzałów i huku działek szturmowych, skamląc jak opętani, ta dziewczyna stała wyprostowana ze spokojnym, poważnym wyrazem twarzy, lekko tylko kiwając głową nad tym szalonym zachowaniem wywołanym strachem o życie. Stała w ogniu, w obłąkaniu, nietknięta”.
(z "Powstanie Warszawskie 1944" red.S.Lewandowska, B.Martin )
  
    Oczywiście tymi dwoma przykładami szlachetnych nie chcę przysłaniać blisko 200 tysięcy cywilnych ofiar bezwzględnego, bezdusznego wykonywania rozkazu Himmlera o zgładzeniu Warszawy i wszystkich jej mieszkańców [„Warschau wird glattrasiert” co można przetłumaczyć : ma być wygolona z powierzchni ziemi]. Niestety zabrakło nad Wisłą innego niemieckiego generała Dietricha von Choltitz,  który potrafił nie wykonać obłąkańczego rozkazu Hitlera o zniszczeniu miasta Paryż przed oddaniem go wrogowi.
   Inna sprawa, że nie było komu oddać Warszawy, bo Stalinowi nie zależało na ocaleniu buntowniczego miasta, według hitlerowskich raportów "źródła 4/5 wszystkich ich problemów z ruchem oporu na terenie Polski". Wiedząc to i planując nową, sowiecką okupację naszego kraju i narodu, wolał ostatecznie rozwiązać kwestię warszawskiego podziemia rękoma swoich dawnych sojuszników. Niewykluczone, że nawet gdyby taki drugi generał von Choltitz zbojkotował zbrodniczy nakaz Hitlera, to Stalin nie wykorzystałby okazji i ociągał się z zajęciem miasta, aż trafiłby do niego lojalny fanatyk typu Reinefartha (natabene który swoją wspaniałą karierę kontynuował i w "zdenazyfikowanej" Republice Federalnej Niemiec.)
   Niepisaną (niepodpisaną tym razem) współpracę hitlerowsko-sowiecką w Warszawie latem 1944 ktoś nie bez racji nazwał ostatnim akordem paktu Ribbentrop-Mołotow, który de facto był porozumieniem Hitler-Stalin.
   Hipotezę tę potwierdza np. całkowity brak zwalczania niemieckich wojsk przez sowieckie lotnictwo na terenie Warszawy podczas trwania Powstania (z wyjątkiem trzech ostatnich tygodni gdy siły polskie już dogorywały), a nawet sześciotygodniowe faktyczne (choć pewnie nie umówione) zawieszenie ognia sowieckiej artylerii na obszarze lotniska Okęcie, które wykorzystywała Luftwaffe wyłącznie do równania z ziemią stolicy - rzecz niespotykana na całym froncie wschodnim II wojny!

   Dla zrozumienia ówczesnych nastrojów mieszkańców Warszawy, których postawa znacząco zdecydowała o przetrwaniu Powstania poza pierwsze dni zaplanowanej akcji, bardzo pomocny wydaje się fragment wspomnień legendarnego "Kuriera z Warszawy" Jana Nowaka-Jeziorańskiego:
    „Konspiracja już się skończyła. Wydaje się, że jestem przybyłym dopiero co z Londynu. Wywołuje to sensację, patrzą na mnie jak na nadprzyrodzone zjawisko. Zostaję zasypany pytaniami kiedy przyjdą Anglicy i Amerykanie, czy będzie desant w Warszawie. Kłamię jak z nut. W tym momencie i nastroju za żadne skarby świata nie zdobyłbym się na słowa prawdy.”
   „ ...Oglądamy scenę, której nie zapomnę póki żyję.
Mieszkańcy pobliskich domów bez żadnego rozkazu z góry budują barykadę. Jedni kopią rów, drudzy wyrzucają przez okna co im pod rękę popadnie. Za mało jest łopat i kilofów, więc niektórzy wyrywają bruk gołymi rękoma, ale robią to w z takim niebywałym zapałem i poświęceniem, że w kilkanaście minut powstaje głęboki rów.
Wtem z dala ukazuje się niemiecki samochód pancerny!
Nasz zdobyty z wymalowaną kotwicą ‘PW’. Następuje wybuch szalonego entuzjazmu. Ludzie odrzucają kilofy i - jak na komendę – zaczynają śpiewać „Warszawiankę”. Śpiewa cała ulica od Placu Napoleona po Marszałkowską. Niskim, potężnym basem śpiewa stary Pełczyński, wychowanek Apuchtinowskiej szkoły:
Oto dzień krwi i chwały,
Oby dniem wskrzeszenia był…

 
Ogarnia mnie uniesienie, jakiego nie doznałem i nigdy później. Za tę jedną scenę oddałbym całe życie.
Czuję obecność tych spod Belwederu i Arsenału. Niewidoczni, są teraz z nami, wmieszani w ten radosny tłum.



   Mam nadzieję, że oprócz osobistych niedokończonych refleksji i odczuć zdołałem do tekstu wnieść pewną ilość przydatnych w temacie zbliżającej się rocznicy wiadomości, do wymienionych powyżej najciekawszych lektur wspomnieniowych dotyczących Powstania Warszawskiego dodam jeszcze:
J.S.Stawiński „Godzina W”, „Węgrzy”, „Kanał”, „Młodego warszawiaka zapiski z urodzin” (proszę się nie zniechęcać, wszystko to krótkie nowele, świetnie napisane, tchnące autentyzmem i brakiem patosu);
B.Wojciechowski „W Powstaniu na Mokotowie”,
D.Kaczyńska „Byli żołnierzami „Parasola”,
A.Kamiński „Zośka i Parasol” (dalszy ciąg „Kamieni na szaniec” tegoż autora),
A.Bortkiewicz-Celińska „Batalion Zośka”
E.Ostrowska „W Alejach spacerują Tygrysy”;
 
A dla pragnących przestudiować szczegółowiej przebieg walk powstańczych polecam A.Bortkiewicz „PW. Zarys działań natury wojskowej”. Napisany świeżo po bitwie w latach 40- i 50-tych, wydany w 1958 roku pozostaje najkompetentniejszym źródłem wiedzy o zmieniającej się sytuacji militarnej w Warszawie między lipcem a październikiem 1944.

   O uznaniu wyjątkowości walk Powstania Warszawskiego przez Niemców świadczy opinia fanatycznego rasisty Heinricha Himmlera wygłoszona do uczniów szkoły SS:
"walki w Warszawie należą do najbardziej zaciętych w tej wojnie i mogą być porównywane tylko z  walkami o Stalingrad.

[= „der Kampf in Warshau ist der haerteste in dieser Zeit und er ist vergleichbar mit Kampf in Stalingrad, so schwerigste“ ]
    .... walkę w Warszawie pod dowództwem Polaka Bora, której przykładem moglibyśmy się umocnić i w tej postawie niezłomnej wiary w zwycięstwo, nieulegania nigdy, powinniśmy wychować naszą młodzież".
  
http://www.abmp3.info/mp3/1944-09-21-heinrich-himmler-rede-vor-wehrkreisbefehlshabern-und-schulkommandeuren-in-jaegerhoehe.html
oraz ustanowieniem i zaprojektowaniem przez samego Hitlera specjalnej odznaki naramiennej dla weteranów tej bitwy, dopiero szóstej w pięcioletniej wtedy wojnie, tzw. Warschauerschild.
                                                      image
 Odznak naramiennych za walki w II wojnie światowej trwającej 6 lat niemieckie dowództwo ustanowiło 6 (słownie: SZEŚĆ)   za :
. desant i obronę Narwiku w 1940 r.,
. 5-miesięczną obronę okrążonego Holmu (w 40-stopn. mrozie!) Ostfront ‘42
. walki uliczne na Krymie i roczne zdobywanie Sewastopolu Ostfront 1941/42,
. 2-miesięczną zimową obronę okrążonego Demiańska Ostfront 1942
. 9-miesięczną obronę kubańskiego przyczółka [Gotenkopf = głowa Gota 1943
. 2-miesięczne walki przy tłumieniu Powstania Warszawskiego 1944
Więcej na ten temat w "NAJWIĘKSZY HOŁD DLA POWSTANIA - OD WROGA"

Dla przybliżenia klimatu PW polecam najbliższy mi współczesny utwór o PW:




Wykop Skomentuj34
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura