293 obserwujących
1354 notki
4276k odsłon
  6218   2

"KGB nie takich ludzi zabijało". Zdrada Czeczki i jego marny los

- Nie zakładam taryfy ulgowej. Trudno wyobrazić sobie, że Czeczko wyjdzie z tej zdrady żywy. - mówi mi kpt. rezerwy Sławomir Pitera, żołnierz 21. Brygady Strzelców Podhalańskich. Zachęcam do lektury wywiadu!

Problem leży też w lukach w polskim prawie: np. prawo o ruchu drogowym nie nakłada obligatoryjnego informowania policji o służbie w wojsku, jeśli delikwent po incydencie nie przyzna się przed policjantami do bycia żołnierzem, przełożeni mogą się czasem w ogóle o tym nie dowiedzieć, a jeśli już to z dużym opóźnieniem. Jeśli by się przyznał, to wówczas funkcjonariusze informują Żandarmerię Wojskową, a ta następnie przełożonych żołnierza. Biurokratyczna machina powoduje ogromne opóźnienie w przepływie informacji, a co za tym idzie podejmowaniem decyzji. Czeczko umiejętnie nie przyznał się, że jest żołnierzem, unikając tym samym szybkich konsekwencji dyscyplinarnych w armii.

Panie Kapitanie, co Pan czuł, oglądając rozmowę z Czeczko w reżimowych mediach? Padły tam oskarżenia o zabijanie migrantów, wykopywanie masowych grobów, bajki o tym, że wilki pozjadały ciała. Dla mnie najbardziej odrażającym momentem był ten, gdy 25-latek wyrwał polską flagę z munduru i powiedział, że może ją spuścić w toalecie po tym, co usłyszał na swój temat w ojczyźnie.

Cały wywiad sprawiał żenujące wrażenie, zakrawał na groteskę. Jeśli można tak powiedzieć, to odczuwałem satysfakcję z tego, że został wyemitowany w Polsce, gdyż rozmowa ta pokazywała kuriozalność fantastycznych opowieści o zbrodniach Straży Granicznej. Autor tych oskarżeń został jednoznacznie odebrany negatywnie przez chyba wszystkich odbiorców. Ciekawe, czy Czeczko był instruowany dokładnie przez Białorusinów, czy jednak osłabił swój przekaz własną nadgorliwością w tworzeniu niestworzonych historii? Jeżeli dezerter wierzy jednak w swoją opowieść, oznaczałoby to, że ma kłopoty ze sprawnością intelektualną lub psychiczną.

Czy przypomina Pan sobie podobny akt dezercji w ostatnich 30 latach?

Nie. Zdarzały się zdrady w kontekście szpiegostwa, ale nie przypominam sobie tak ostentacyjnego przejścia na stronę wroga w czasie prowadzenia działań bojowych. Aczkolwiek szpiegostwo - wynoszenie informacji dla obcego państwa - jest równoznaczne w skutkach z dezercją i powinno być również bardzo surowo karane.

Jaki los czeka dezertera na Białorusi? Możliwe są opcje: życia gdzieś zza wschodnią granicą, śmierć w „nieznanych okolicznościach”, wywiezienie do łagru albo powrót do ojczyzny.

Dla Czeczki najlepszym wyjściem byłby powrót do Polski, oczekiwanie na wyrok i spędzenie kilku lat w zakładzie karnym. Zła wiadomość dla niego jest taka, że dla służb białoruskich nie ma on większego znaczenia. Wątpliwe też, by reżim pozwolił Czeczce na życie gdzieś na odludziu. A KGB nie takich ludzi zabijało, więc nie zakładam taryfy ulgowej. Dodatkowym zagrożeniem dla życia dezertera jest to, że poznał niektórych ludzi białoruskich służb i wie coś na temat hybrydowej operacji na granicy. Nikt na wschodzie nie pozwoli sobie na to, by 25-latek kiedyś wyszedł i opowiedział w polskich mediach o szczegółach. Trudno wyobrazić sobie, że Czeczko wyjdzie z tej zdrady żywy. 

Wywiad ukazał się w "Dzienniku Polskim" 22 grudnia

Lubię to! Skomentuj19 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka