283 obserwujących
1320 notek
4140k odsłon
2535 odsłon

Wojna o Andruszkiewicza. Gdybym był premierem, wolałbym Vaglę

Wykop Skomentuj135

Internetowa bitwa o Adama Andruszkiewicza, jego kompetencje, godność i dopuszczalną granicę krytyki, trwa w najlepsze. Niestety, ale zwolennicy byłego narodowca stoją na straconej pozycji. W Polskę poszedł jasny przekaz, że intratne i istotne z punktu widzenia bezpieczeństwa kraju stanowisko otrzymał ktoś nie tylko bez kompetencji, ale i doświadczenia. I nikt nie może temu zaprzeczyć, nawet Adam Andruszkiewicz. 

Zacząłbym od stwierdzenia, że zaproszenie dla antyamerykańskiego i tak wprost prorosyjskiego polityka do rządu premiera, który z kolei tak mocno stawia na dobre relacje z administracją Donalda Trumpa (pal licho Unię!), jest w gruncie rzeczy absurdalne i niedorzeczne. I można wszystkie argumenty zwolenników Andruszkiewicza w rządzie po kolei obalić. 

Po pierwsze - tylko krowa nie zmienia poglądów, tezy byłego szefa Młodzieży Wszechpolskiej, porównujące stacjonowanie wojsk NATO w Polsce do sowieckich czołgów, to melodia przeszłości.

Nigdy nie słyszałem - a tym bardziej na jakiś czas przed nominacją rządową - by Andruszkiewicz stwierdził, że palnął głupotę. Że gdyby tak wypowiedział się jako minister, to nie tylko zaprzeczyłby polityce zagranicznej i wojskowej rządu, który chce wzmocnić, ale jeszcze plótł bzdury sprzeczne z polską racją stanu. Do której zresztą tak chętnie Andruszkiewicz się odwołuje w każdym wywiadzie telewizyjnym. Polską racją stanu jest militarna współpraca z NATO, stałe bazy wojskowe USA w Polsce w związku z tragiczną sytuacją na Ukrainie i agresywną polityką Władimira Putina. Koniec, kropka. Dawno i nieprawda? Andruszkiewicz bredził o wojskach Stanów Zjednoczonych w 2015 roku! Tuż przed zdobyciem mandatu z list Kukiz'15. 

Po drugie - Andruszkiewicz notuje świetne statystyki w Internecie i może otworzyć Zjednoczoną Prawicę na młody, narodowy elektorat.

Bzdura. To prawda, że nowy wiceminister cyfryzacji ma sporo lajków i wyświetleń na Twitterze czy Facebooku. Nie ma to jednak żadnego związku z cyberprzedsięwzięciami, jakie czekają w przyszłości na Polskę. Andruszkiewicz nie ma żadnych struktur - nie przyciągnie do PiS ani polityków na szczeblu sejmowym, ani samorządowców. Jest to deal tylko i wyłącznie jednokierunkowy, pozbawiony jakiejkolwiek logiki. Posłowie PiS, którzy anonimowo wspominają dziennikarzom coś o kryzysie w polityce informacyjnej partii rządzącej, którą miałby naprawić Andruszkiewicz, najwidoczniej już odpłynęli. Wystarczyło Andruszkiewicza zaprosić w szeregi PiS. Byłoby uczciwiej i bardziej transparentnie.

Odkąd zresztą poseł opuścił narodowców i Kukiza, stało się jasne, że "ewoluuje" w stronę rządową. Przynajmniej premier Morawiecki i jego ministrowie nie musieliby się tłumaczyć - a muszą paść pytania o tę nominację - jak to się stało, że 28-letni facet, świeżo upieczony poseł, ma zajmować się cyfryzacją. A tak właściwie, to czym? Jeśli czymś konkretnym i rzeczywiście byłby to kompetentny polityk, to wiedziałby o zakresie swoich zadań jeszcze przed wejściem do rządu. Pierwszy dzień w pracy i Andruszkiewicz z rozbrajającą szczerością mówi, że będzie zajmował się "ważnymi sprawami dla Polski". Jeśli nie wiecie, że coś takiego wyborców wścieka, to najwyraźniej sami musicie się o tym przekonać. Nagromadzenie takich misiów, że też wspomnę o dziwnej polityce wynagrodzeniowej NBP, może kompletnie odwrócić sytuację wyborczą w 2019 roku. 

Po trzecie - "co się drzesz, przecież wcześniej resortem kierowały dzbany jak Trzaskowski, Boni i Halicki!", słyszę zewsząd.

I dlatego trzeba bronić fatalnej kandydatury Andruszkiewicza? Czyli jeśli ci ktoś kiedyś okradnie chatę, a policja nie znajdzie sprawców, ba, będzie olewać twoją sprawę, to powiesz ze zrozumieniem sam do siebie: no tak, kiedyś sąsiada też okradli, nic się nie stało? A zresztą, gdzieś tam w innym województwie ukradli więcej, to dam sobie spokój. Logika godna... no, właśnie, kogo? Racjonalnego wyborcy, który potrafi skrytykować rządzących, bez względu na to, kto rządzi? Czy raczej kibica, który stara się "racjonalizować" wszystko tak, by nawet ewidentna głupota działała na korzyść jego klubu? 

Po czwarte - wiceministrem może być każdy poseł.

Nieprawda - wiceministrowie, dyrektorzy departamentów i zespoły urzędników to zaplecze merytoryczne ministra. To minister może być politykiem bardziej udolnym albo nie, ale jeśli skomponuje zgranych fachowców, odniesie sukces. Gdybym był premierem lub ministrem cyfryzacji, wolałbym pracować u boku Streżyńskiej albo, jeszcze lepiej, Vagli. Niestety, jakoś tak jest, że kompetentni ludzie w tematyce IT wolą zarabiać grube pieniądze w prywatnych firmach. Nie tylko ze względu na oczywistą różnicę w zarobkach w porównaniu z ministerstwem.

Po co się produkować, jeśli się dostanie kopa jak Streżyńska? Dlaczego taki Vagla miałby poświęcać czas na douczanie Andruszkiewicza? Gdybym był premierem, wolałbym Piotra Waglowskiego w strukturach rządowych. Ale ja się, niestety, nie znam. Niesmak pozostaje. 

PS. Bardzo proszę o dyskusję na temat meritum. Hejt (czy to pro czy antyAndruszkiewiczowy), wulgaryzmy, teksty z Twittera, że krytycy Andruszkiewicza urządzają nagonkę z Targowicą, będę później usuwał w miarę możliwości. Szanujmy się. 

Wykop Skomentuj135
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka