Paweł Łęski Paweł Łęski
152
BLOG

Dlaczego nie zdobyto Malborka w 1410 roku

Paweł Łęski Paweł Łęski Kultura Obserwuj notkę 9

Dlaczego nie zdobyto Malborka w 1410 roku


Grunwald był taktycznym nokautem. Malbork miał być ciosem kończącym walkę. Stał się najdroższą lekcją polskiej sztuki wojennej średniowiecza. Z dzisiejszej perspektywy to klasyczny przykład zmarnowanego okna możliwości.

1. Tło - 10 dni, które zdecydowały o wszystkim

Po 15 lipca państwo zakonne było bez głowy. Wielki mistrz Ulrich von Jungingen, wielki komtur i marszałek zginęli. Miasta pruskie zaczęły masowo składać hołd Jagielle.


Do Malborka pierwsze wieści dotarły już 16 lipca, lecz były traktowane z niedowierzaniem. 18 lipca na czele swojego wojska do zamku przybywa Henryk von Plauen, który obejmuje dowództwo i rozpoczyna intensywne przygotowania do obrony.  


Plauen to klucz. Komtur Świecia nie brał udziału w bitwie, zachował ok. 3000 ludzi rezerwy i zrozumiał jako jedyny, gdzie pójdzie wojna. Tymczasem armia polsko-litewska po Grunwaldzie stała 3 dni na pobojowisku, grzebiąc zmarłych i świętując, a potem maszerowała tempem ok. 15 km dziennie.


Oblężenie Malborka zaczęło się dopiero 25 lipca, a według innych źródeł 26 lipca i trwało do 19 września. To 10 dni zwłoki. W średniowieczu - wieczność.  

2. Anatomia porażki - siedem błędów Jagiełły

Błąd 1: Czas - utrata tempa operacyjnego.

Współcześnie nazywamy to utratą inicjatywy i przerwaniem pętli OODA. Zamiast pościgu za rozbitym przeciwnikiem, Jagiełło wybrał marsz paradny. Paweł Jasienica wysunął słynną tezę, że Jagiełło postępował celowo, prawdopodobnie obawiając się, że upadek Malborka będzie oznaczać likwidację państwa zakonnego, co znacząco umocniłoby przewagę Polski nad Litwą, i zdecydował o wykorzystaniu Krzyżaków jako przeciwwagi. Niezależnie od intencji, efekt był taki sam: dał Plauenowi czas na spalenie miasta 24 lipca, by nie stało się osłoną dla Polaków, zgromadzenie załogi 2500-3000 ludzi, w tym 400 gdańskich marynarzy i ocalałych spod Grunwaldu, oraz przygotowanie zapasów.  


Błąd 2: Logistyka - armia do bitwy, nie do oblężenia.

Armia koronna była armią walną, nie oblężniczą. Jak podkreślają kroniki: przede wszystkim nie pomyślano o zaopatrzeniu wojsk w machiny oblężnicze, bez których zdobycie takiej fortecy jak Malbork było niemożliwe, choćby przez to, że zamek ten podczas oblężenia miał zgromadzone zapasy na 2 lata obrony.

Artyleria to było 30-75 luf, w tym działa zdobyte pod Grunwaldem i pożyczone z Elbląga i Torunia. Za mało na potrójny system murów z cegły, za mało prochu, brak taranów i wież.  


Błąd 3: Doktryna rycerska zamiast wojny totalnej.

Najbardziej brzemienny w skutki był zwyczaj puszczania załóg zdobytych zamków "za słowem rycerskim". Rycerze krzyżaccy puszczeni z Olsztynka, Morąga, Dzierzgonia szli prosto do Malborka i zasilali obronę. To samo z jeńcami zwalnianymi dla okupu. Współczesny sztab nazwałby to wzmacnianiem przeciwnika własnymi rękami.


Błąd 4: Zmarnowana szansa 26 lipca.

Drugiego dnia oblężenia Polacy po szturmie na spalonym mieście dotarli pod sam zamek. W murze zewnętrznym od strony Nogatu była wyrwa, której obrońcy nie zdążyli zamurować. Według relacji Jana Długosza, pierwszy wpadł tam Jakub Kobylański, drugi Dobiesław z Oleśnicy, którzy kontynuowali szarżę, aż do kościoła, w pobliże murów zamku. Wspomniani rycerze chcieli kontynuować atak przez wyrwę, której obrońcy nie zdążyli zamurować, lecz król im na to nie pozwolił. Zdaniem Jana Długosza w tym momencie została zaprzepaszczona szansa na zdobycia zamku. Jagiełło obawiał się, że wpadną w kocioł między Zamkiem Średnim a Wysokim. Nocą Krzyżacy wyrwę zabarykadowali. Nigdy więcej taka okazja się nie powtórzyła.  


Błąd 5: Rozproszenie sił i brak blokady.

Zamiast skoncentrować wszystko na Malborku, Jagiełło rozsyłał chorągwie do obsadzania kolejnych poddających się zamków. Osłabiał pięść. Do tego brak pełnej blokady: Nogat był przeprawny, Wisła nie była zamknięta, a z zamku udało się nawet wywieźć 30 000 złotych monet na zaciąg najemników w Czechach i na Śląsku. Nie było floty gdańskiej, która by odcięła dopływ.


Błąd 6: Wojna psychologiczna przegrana.

Plauen prowadził twardą grę: dyscyplina, egzekucje za defetyzm, propaganda. Po polskiej stronie odwrotnie - Rada Królewska odrzuciła pomysł przekupienia czeskiej załogi zamku jako "niegodny czci rycerskiej". W średniowieczu honor był ważniejszy niż skuteczność.


Błąd 7: Biologia i polityka.

Na początku września jako pierwszy do odwrotu dał sygnał książę Witold. Powodem były kłopoty zdrowotne - biegunka - wśród Litwinów, które spowodowało zbytkowe jedzenie. Za nim poszli książęta mazowieccy i panowie polscy spieszący na zbiory. Armia feudalna miała termin przydatności 2-3 miesięcy. Do tego groźba ataku Zygmunta Luksemburskiego z południa i koniec rozejmu Litwy z Inflantami.  


Paradoksalnie, obrońcom też zaczęło brakować żywności, co zmusiło ich do żywienia się parzoną pszenicą. Jak później opowiadał Henryk von Plauen, gdyby tylko armia polska pozostała jeszcze 15 dni, załodze zamku zabrakłoby żywności. Zabrakło 15 dni determinacji.  

3. Sytuacja alternatywna - punkt widzenia 2026 roku

Gdyby operację planował dzisiejszy sztab, wyglądałaby zupełnie inaczej:


1. Blitzkrieg zamiast pochodu.

Zamiast 3 dni postoju - natychmiastowy pościg. Grupa szybka: chorągwie lekkie Witolda i Tatarzy, marsz 30-40 km na dobę, cel - dopaść Malbork 18-19 lipca, zanim dotrze Plauen. Zamek 16 lipca był pusty, z 50-osobową załogą. To było realne okno. Współczesna doktryna mówi: wykorzystaj szok, nie daj przeciwnikowi odtworzyć dowodzenia.


2. Operacja połączona.

Dzisiaj Malbork nie padłby bez:

• Izolacji: zamknięcie Nogatu i Wisły, zwiad - odcięcie 30 tys. florenów na najemników. • Logistyki: armia oblężnicza wyrusza z taborem z machinami już spod Grunwaldu, nie improwizuje pod murami. 75 dział to za mało - potrzeba 150 i na 3 miesiące prochu. : zamiast puszczania załóg - przemowy do mieszczan malborskich, obietnica zachowania praw. Przekupienie Czechów nie byłoby "niehonorowe", tylko "operacją wpływu". 

3. Co gdyby Malbork padł?

Scenariusz alternatywny jest rewolucyjny. Upadek stolicy w lipcu 1410 to koniec Zakonu jako państwa terytorialnego. Nie ma pokoju toruńskiego 1411 z symbolicznymi nabytkami. Jest aneksja Prus. Nie ma później państwa pruskiego, nie ma Brandenburgii-Prus, nie ma militaryzmu pruskiego, który ukształtował historię Niemiec i Europy. Być może Polska Jagiellonów sięga po Bałtyk na 300 lat wcześniej i staje się potęgą morską.


Ale jest też druga strona: całkowite zniszczenie Zakonu usunęłoby bufor między Polską a Litwą. Teza Jasienicy o celowym oszczędzeniu Krzyżaków jako przeciwwagi dla rosnącej Polski nabiera sensu. Jagiełło, polityk, mógł bać się, że po aneksji Prus Witold powie: dziękuję, to ja teraz jestem za silny dla Krakowa. I może głównym wrogiem Polski stałaby się Litwa przy braku wspólnego polsko litewskiego zagrożenia, choć nie zapominajmy o odradzającym się księstwie moskiewskim.


Z dzisiejszego punktu widzenia błąd pod Malborkiem nie był więc tylko błędem militarnym. Był błędem niezrozumienia, że po Grunwaldzie wojna zmieniła charakter - z rycerskiej bitwy na wojnę o państwo. Jagiełło wygrał bitwę jak średniowieczny rycerz, ale przegrał oblężenie, bo nie myślał jak nowożytny strateg. Plauen myślał.


I dlatego Malbork kupiliśmy dopiero w 1457 roku - nie za krew, ale za pieniądze, od zbuntowanych czeskich najemników krzyżackich.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj9 Obserwuj notkę

There have been many comedians who have become great statesmen and vice versa.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Kultura