Przestawienie gospodarki z wojennej na cywilną. Tu zaczyna się prawdziwa komedia.
To jest jak próba przestawienia food trucka z kebabami na produkcję sushi, tylko że kebabem był pocisk manewrujący.
1. Fabryki w szoku. Zakład w Niżnym Tagile przez 3 lata robił 20 czołgów miesięcznie. Teraz ma robić... co? Samochody Łada bez poduszek, ABS i radia? Rynek nie jest gotowy na taką ilość luksusu. A pracownicy, którzy do drona przykręcali kamerę z wideorejestratora z Aliexpress, mają teraz robić odkurzacze? Te odkurzacze będą próbowały same odlecieć i wybuchnąć w kuchni. 2. Miasta-monotematyczne. Masz całe miasto, gdzie 100% mieszkańców robi zapalniki do min. Co im powiesz po pokoju? "Od jutra robimy zapalniczki do grilla"? Nikt tego nie kupi. 3. Logistyczny koszmar. Przez 3 lata cała kolej woziła czołgi na zachód i lodówki, pralki oraz toalety na wschód. Teraz wagony wracają puste. PKP Rosyjskie zanotuje pierwsze od dekad straty z powodu braku kradzieży. 4. Inflacja wstydu. Nagle trzeba będzie znowu konkurować jakością. A tu okazuje się, że jedyny cywilny produkt, który naprawdę opanowali do perfekcji w czasie wojny, to czarny worek na zwłoki. Popyt na rynku cywilnym umiarkowany.
Podsumowując: Gospodarka wojenna Rosji to gość, który sprzedał mieszkanie, żeby kupić losy na loterię. A pokój to moment, w którym musi sprawdzić wyniki.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)