103 obserwujących
1508 notek
1138k odsłon
  8237   0

Zanim nas wszystkich zamkną

Ludzie w mediach żyją. Wypychani z ulic, zapatrzeni w małe i wielkie ekrany, w swej świadomości mają to, co im tam włożą redaktorzy, dyrektorzy, admini. Nie oglądamy życia naprawdę. Nie dokonujemy nawet samodzielnych wyborów CO oglądać. Oczywiście - statystycznie nie dokonujemy. O tym, co statystycznie - a tylko statystyczne mechanizmy mają znaczenie w przestrzeni decyzji i zachowań społecznych - ogląda człowiek, on sam nie decyduje. Włącza kanał, wchodzi na stronę, wkłada słuchawki do uszu, a tam... to, co mu ktoś ustawi.

Stąd władza mediów nad świadomością i poglądami ludzi, zdaje się osiągnęła poziom niemożliwy do pomyślenia dawniej. Stąd dla ludzi, nikt nie umarł na koronawirusa rok temu, stąd w ogóle ludzie wcześniej nie umierali, albo takich było bardzo mało, bo w mediach nie było, to w głowie i w świadomości nie ma. Medialny walec rządzi ludzką wyobraźnią i obrazem rzeczywistości, sprawnie kieruje ludzkimi emocjami, tworzy w ludziach "wartości" i postawy, kształtuje nastawienia i preferencje. Ten sam walec, naciska polityków z taką siłą, że chcąc zachować uposażenie i stanowiska, zrobią wszystko, by dobrze wypaść na ekranie, bo zęby medialnych rekinów już czekają.

Filmy i audycje, te kwestionujące "prawdę" o epidemii, stają się niedostępne. Dostępne za to są bez znieczulenia, wiadomości typu "tragiczny bilans" czy "wybuchy ognisk w szpitalach". Więc gdzie przestrzeń do namysłu i zastanowienia? Czy może niewiedza jest już błogosławieństwem, jak to twierdził Cypher powtarzając bon moty Orwela?

Ludzie stają się oddzielni. Na polecenie władzy odległość między nimi ma wynosić dwa metry. Oczywiście, oczywiście ze strachu przed epiedmią, jakże by inaczej. Policja rozpędziła chrzciny. Duchowni zamknęli kościoły. Zdeformowana Szwecja tylko bawi się w barach i knajpach, no i samodzierżca za Bugu, olał sprawę. Nasi, w okularach, w poczuciu wyższej odpowiedzialności, skracają czas otwarcia sklepów, bo w weekendy mają być zamknięte. Do jasnej cholery, przecież zagęszczenie ludzi w sklepach wzrośnie! A nie wzrośnie! Bo rząd przewidująco ograniczył jednoczesną liczbę ich klientów. Miliony godzin będziemy stać w kolejkach? Znowu?

Pytanie czy jest taki moment, taki próg, za którym obowiązkiem staje się myślenie. Myślenie i pytanie, i używanie rozumu, bo jak tak dalej pójdzie to zrobi się po prostu źle. Już nam spaprali życie i nastrój. Niektórym pracę, działałoność gospodarczą i relacje z ludźmi. Ale nie ustają, w gotowości by je spaprać bardziej. Durnie się podśmiewają, ze żona i mąż po przyjściu do domu mogą się swobodnie zbliżać na mniej niż 2 metry. Nie znacie chyba jeszcze odpowiedzialności rządu! I inwencji w generowaniu nowych pomysłów.

Finał całej tej ****** wydaje się jasny.
- Dlaczego dmiesz w róg? - pyta Jaś, Adama.
- Żeby odganiać trole!
- Ale nie ma tu troli!
- No widzisz... to działa!


Więc gdy skończą się możliwości zwiększania dziennej liczby zakażonych, gdy wskutek słońca podniesie się u ludzi poziom witaminy D i jak co roku epidemie grypo-podobne znikną. Politycy odtrąbią na rogu medialnym sukces i każą wierzyć nam, że to dzięki tym wszystkim stratom i szkodom jakie w naszym życiu spowodowali. Pytanie czy uwierzymy. Ja myślę, że...


--------------------------------------------

Aneks:

1. Wg szacunków przyczyną zgonów 467 tysięcy Europejczyków rocznie jest zanieczyszczone powietrze. Oto mapa zanieczyszczeń. Włochy?

image


2. Całkowita liczba zgonów w Europie w czasie "epidemii" nie jest wyższa niż bez "epidemii" czyli w latach poprzednich.


image


3. Proporcja dziennie odkrywanych "zarażeń" w stosunku do ilości wykonywanych sprawdzeń pozostaje stała:

image

Stąd dramatyczne wzrosty "ilości zakażonych" to wzrosty ilości pozytywnych wyników testów, wynikają z większej ilości prowadzonych testów. Robiąc więcej testów, otrzymywać będziemy wzrost "liczby zarażonych".


4. 15% pacjentów OIOM w Niemczech (wysoki poziom higieny) ulega dodatkowym zakażeniom w szpitalu. W Europie osób "łapiących" zakażenia "odszpitalne" jest rocznie ok 2,5 miliona, co przyczynia się do ok 50 tysięcy zgonów.

5. Profesorowie medycyny uniwersytetu Stanford Eran Bendavid i Jay Bhattacharya  dokonując szacunków liczby osób zmarłych i zarażonych w Stanach Zjednoczonych piszą, że współczynnik śmiertelności Covid-19 wynosi od 0,01% do 0,06% czyli poniżej śmiertelności zwykłej grypy, dla której ten współczynik szacują na 0,1%.

6. Profesor Stefan Hockertz, niemiecki immunolog i toksykolog szacuje współczynnik śmiertelności Covid-19 na pomiędzy 0,03% do 0,07%.
- Ale ten nowy wirus szybko się rozprzestrzenia - pyta reporterka.
- W Chinach bez jakiejkolwiek terapii wyzdrowiało 80 tysięcy osób. To znaczy, że nasz układ odpornościowy rozpoznaje tego wirusa. W innym przypadku, wyzdrowień nie było by tak wiele i tak szybko - odpowiada profesor. - Więc ten wirus nie jest nowy, choć nikt nie zaprzecza, że łatwo się rozprzestrzenia. We Włoszech wiele osób umiera z powodu zakażań szpitalnych. Przychodzą z jedną chorobą do szpitala, a umierają wskutek zakażenia w szpitalu innym patogenem. We Włoszech liczba takich osób to ok 10 tysięcy, gdy w Niemczech tylko nieco ponad 2 363, w Holandii 206.

Lubię to! Skomentuj196 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości