102 obserwujących
1480 notek
1120k odsłon
  685   5

Ad vocem do artykułu "Powrót do normalności? Szczepionka"

- Z tego co wiem, nie ma planów obowiązkowych szczepionek - informuje poseł.

Niestety trochę to wprowadza w błąd odbiorców tej rozmowy i tej publikacji, gdyż wiedza pana posła nie jest tu rzetelna. Oto wymiana zdań między dziennikarzem a ministrem zdrowia:


- A czy możliwe jest wprowadzenie w Polsce obowiązkowych szczepień na COVID-19?

- Tak, rozmawiamy na ten temat, ale poruszamy się w takim obszarze, gdzie decyzje nie zostały podjęte - odparł Niedzielski.
A więc wprowadzenie obowiązkowych szczepień w Polsce jest jak najbardziej możliwe, jedynie DECYZJE nie zostały jeszcze podjęte. Zatem w sferze planów, mniejsza tu o szczegółowość, bo większość rządowych działań jest prowadzona "w biegu" i "na kolanie", istnieje.

Uwagi pana posła nt. ograniczeń odwiedzin pacjentów są prawdziwe i bolesne. Jednak przyczyną tej tragicznej dla tak wielu osób sytuacji nie jest brak szczepień, ale rozporządzenia ministra zdrowia. Szczepienia nie powstrzymują bowiem transmisji choroby, co widać dość dokładnie na przykładzie rządowej statystki Wielkiej Brytanii, gdzie 90% dorosłej populacji zostało zaszczepionej. (88,3% jedną dawką, 71,1% dwoma dawkami)

image

W lecie 2020, gdy nikt nie był zaszczepiony transmisja wirusa była minimalna. W lecie 2021 gdy blisko 90% dorosłych jest zaszczepionych, transmisja wirusa jest jak w zimie.


Zakończenie wypowiedzi pana posła brzmi tak:

- Wreszcie – szczepionki generują koszty. Ale są znacznie tańsze niż masowe testowanie ludzi. A więc stanowią klucz do powrotu do normalności.

Ten akapit jest niezrozumiały i nielogiczny.

Po pierwsze określenie "tańsze", dotyczy porównywania CEN a nie WYDATKÓW. Rzeczy, które są tańsze mają po prostu niższą cenę. Trudno powiedzieć czy szczepionka jest tańsza od testu.

Po drugie możemy porównywać wydatki, ale trzeba po prostu znać ich wysokość. RP wykonała ok 18 milionów testów oraz 34 miliony szczepień. Który z wydatków był wyższy?

Być może w tej wypowiedzi, zawarta jest idea, że osoby szczepione nie będą już testowane. Jednak tak chyba nie jest. W sytuacji kłopotów ze zdrowiem, te osoby jak najbardziej są testowane, co właśnie pokazano na wykresie z Wielkiej Brytanii. Zresztą inaczej być nie może, bo szczepienie zabezpiecza jedynie częściowo i jedynie czasowo.

Stanowiąca "lead" wypowiedź pana posła przypisująca osobom niezaszczepionym odpowiedzialność za zarażanie innych jest w świetle nauki nietrafna, a w świetle rozumu błędna, a w świetle człowieczeństwa agresywna, napastliwa i krzywdząca.

Oto bowiem po pierwsze, w sensie generalnym i statystycznym, osoby NIE MAJĄCE SYMPTOMÓW choroby NIE ZARAŻAJĄ. Do zarażeń NIE DOCHODZI W PRZESTRZENI PUBLICZNEJ. Poprzednie enuncjacje na ten temat mają charakter spekulacji i dywagacji nie znajdujących potwierdzenia w doświadczeniu, a więc charakter ciemnoty.

Po drugie, w zwykłych warunkach życiowych, nie da się udowodnić ani wskazać bez żadnych wątpliwości, że ta konkretna osoba była przyczyną zakażenia kogoś innego. Tych przyczyn i dróg może być nieskończenie wiele.

Po trzecie, jeśli ktoś jest zaszczepiony, to zgodnie z informacjami rządowymi, nie ma powodu się bać zakażenia.

Po czwarte, szczepienie obciąża system odpornościowy, tak samo jak obciążają go i osłabiają tak zwane obostrzenia. Zakażenie tymczasem nie jest KONTAKTEM Z WIRUSEM, ale rozpoczęciem namnażania się wirusa w organizmie człowieka. Tak więc do zaistnienia zakażenia przyczynia się a) obecność dużej ilości wirusa wraz z b) osłabieniem układu odpornościowego. Zatem za zakażenie odpowiadają także obostrzenia.

Przypomnieć należy, że cały zespół przychodni Optima  w Przemyślu przez całą pandemię przyjmował osoby z symptomami covid, kichające, kaszlące, posiadające zapalenie płuc i żadnemu z pracowników przychodni ani z lekarzy NIC SIĘ NIE STAŁO. Stąd wniosek, że NIEBEZPIECZEŃSTWO związane z covid nie leży w istnieniu wirusa, ani w kontakcie z osobą nieszczepioną, ani w kontakcie z osobą zakażoną, ani nawet w kontakcie z osobą zakażoną i już chorą. To NIEBEZPIECZEŃSTWO jest związane i powodowane przez dwa czynniki:

  • osłabienie układu odpornościowego
  • stosowanie błędnie przyjętego procesu leczenia, mogącego prowadzić do śmierci pacjentów

Przypomnijmy, nikt z personelu przychodni doktora Bodnara nie umarł ani nie był w stanie ciężkim. Pan doktor Bodnar, który przez cały czas ze swoim zespołem stał na linii między chorobą i zdrowiem, leczył i leczy amantadyną. Uprawnionym jest wniosek, że za swoje działania spotkały go takie czy inne negatywne reakcje ze strony instytucji życia publicznego, zamiast wnioskowanego przez pana posła - szacunku.











Lubię to! Skomentuj46 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale