102 obserwujących
1486 notek
1126k odsłon
  251   1

WTC czyli spadanie...

Nie mam pojęcia, jak się nazywasz. Co tam robiłeś. Nie wiem dokładnie, która była godzina i jak do tego doszło, że spadasz. Nie wiem co czułeś. Czy to ma znaczenie? Tego też nie wiem. Wiem, że wraz z twoją śmiercią, wiele się zmieniło, niemal wszystko.


image


Dziś mamy 11 września 20 lat później. I właśnie prezydent twojego kraju zarządził wstrzykiwanie Amerykanom do ich organizmów preparatu genetycznego. Że co? Że to nie Ameryce? No jak chcą pracować i mieć na dom i jedzenie, to mają się zgodzić. Tak wiem, mogą w to miejsce, zgodzić się, żeby im co tydzień pchali jakieś patyki tam pod mózg. Żeby sprawdzać. Daj spokój.

Więc zrozum. Gówno to ludzi obchodzi. To znaczy wszystko to co się stało 20 lat temu. Może nie. Może za ostro. Obchodzi ich, ale co mogą zrobić? No co? Powiedzieć? Komu, jak? Jedynym miejscem, w którym mogą mówić, w którym komunikują się jest miejsce, do którego droga wiedzie przez media. No pamiętam, Watergate. Gdy ludzie się oburzyli na to, co robił Nixon i ten musiał się ewakuować. Tyle, że wtedy, to oburzenie mogło się w mediach znaleźć. Teraz... teraz nie mamy już żadnej kontroli nad tymi mediami. To złośliwy, wrogi nam twór - mówią niektórzy. Inni, że uzależniają i niszczą ludzi. Prawda jest taka, że po prostu nie mamy już nad tym żadnej kontroli. Na przestrzenią, w której może rodzić się bunt, ocena, presja i tak dalej. Całość jest własnością. Nie, nie wiem kogo. Na tym to polega. Jakbyś wiedział, kto tobą rządzi, to mógłbyś się zbuntować i tak dalej. A jak wiesz, to, co ci wsadzą do głowy i nic więcej, to nic nie możesz. Zwłaszcza, że twój głos musi zaistnieć przy pomocy tych, co mają media. A ich też ktoś ma. Licho wie, gdzie kończy się ten łańcuszek. Religijni fanatycy twierdzą, że przed tronem samego diabła. Jakim tam tronem. To pewnie skórzany fotel.

Miałeś pewnie kilka, kilkanaście sekund, gdy serce ci waliło, powietrze ujmowało czas, jaki pozostawał do... nie nazywajmy. I każdego z nas to czeka, śmierć. Oni wierzą, że potrafią ją oszukać. Cuda na kiju wyczyniają, bo się zbuntowali, bo nie chcą umierać. My, nie liczymy się. W ich oczach, rachunkach, zamierzeniach. Nie liczymy się, bo nie mamy siły. Bo wszelką siłę mają oni. Teroryści. Licho ich wie. Jak wyglądają. Czy mają turbany, czy wcale nie, coś innego w głowie lub na głowie.

Najważniejsze dbać o swoje i nie przejmować się tymi kilkunastoma sekundami, które przeżyłeś. My mamy swoje sprawy, rodziny, pracę. Co nas obchodzi, ktoś, gdzieś, dawno temu? Że budynek 7 nie mógł się zawalić z prędkością naturalnego spadania? A te dwa pierwsze mogły? Stary! Kogo dziś obchodzi prawda? Prawda, być może, zginęła wraz z twoją śmiercią. To podobno pierwsza ofiara wojny, a wtedy właśnie twój szef zadeklarował wojnę. Po dwudziestu latach właśnie wycofaliście się jakby z niej. Wasze straty to około dwóch tysięcy żołnierzy, czterech tysięcy żołnierzy prywatnych z waszego kraju i pewnie z półtora tysiąca innych. Naszych też tam zginęło. Po co? Cholera wie po co.

Więc teraz się nie liczysz. Nie możesz się liczyć. Bo my tu i teraz. Bo nas zastrzykują. Bo od twojej tragedii roczpoczął się opętańczy festiwal bredni i kłamstw na skalę, z jaką tylko nasza komuna mogłaby się mierzyć, ale wy ją prześcignęliście. Że nie wy? Okej. Wy w sensie węższym. Wiesz zresztą w jakim. Więc wraz z pyłem tych pięknych wież, rozwalił się i rozsądek, i prawda, i uczciwość. To, co pozostało, to głód. Przejmujacy głód trawiący najbogatszych, najważniejszych, najsilniejszych.

Nie mogą się go pozbyć. Nie mogą przed nim uciec. On zresztą jest motorem ich pozycji, osnową ich życia. Oni się tym głodem stali i nie mogą przestać pochłaniać. Żeby więcej siebie i mniej innych. Jak najmniej.  Więc owszem, po dwudziestu latach, walą tam w was jak w bezwolny bęben. Jak w skórzane worki, które nie mają nic go dadania. Okraszają to taką ilością bezczelnych kłamstw, pominięć i manipulacji, że Josef z Joachimem upiliby się ze szczęścia w trupa.

A gazety? Co gazety? Przecież mówiłem. Każde ludzkie słowo, musi się przez coś przenosić. Generalnie to zaczęliśmy od powietrza. No wiesz, fale akustyczne z gardła i ust, wprost do ucha drugiego. Ale teraz tych generatorów fal akustycznych co do ucha, tych elektromagnetycznych co do oka, to są, proszę ja ciebie miliardy. I wszystkie grzecznie zarządzane sprawną sztuczną inteligencją. Więc oni są panami. Komunikacji. Dlatego właśnie nas izolują. Wypychają z realności, w ten ich posiepany świat. Żeby nas zjeść. Oczywiście, duchowo, psychicznie, egzystencjalnie, finansowo i tak dalej. To nie są chłopaki z Papui Nowej Gwinei, co pieką i konsumują części ciała wroga. Ale... już po nas.

Ciekawy jestem, nie nie jestem, chciałem palnąć głupotę. Chciałem napisać, że ciekawy jestem, jak jest "tam", gdzie ty jesteś. Ale każdy z nas tam trafi i ja wierzę, że nie do nas należy wybór, kiedy. Powiem ci tylko, że się trochę boję. Boję się, bo jak widzę, co się stało ze światem w ciągu dwudziestu lat od twojej śmierci, to strach pomyśleć, co będzie za następnych 20 lat. Co nam zrobią. Co z nami zrobią.


Strona, na której piszę, na okoliczność 20 rocznicy najważniejszego zjawiska kształtującego nasze życie, zjawiska, które dało początek dominu, prowadzącemu do aberracji i obecnej agresji rządzących przeciw nam, rządzonym, dała jakieś przelotne artykuły na ten temat. Jeden był z twoim zdjęciem. Drugi, że śmieszne teorie spiskowe. Wiem, nie denerwuj się. To s......wo, wyciąłem, no bo wiesz, wolność słowa to była dawniej. Tak. Wiem, zasada zachowania pędu wyklucza swobodny spadek stojącego budynku. Stary, nie takie rzeczy teraz! Nie myśleć, nie myśleć - w kółko nam powtarzają i szprycują kortyzolem.

Teraz na tej stronie, króluje co innego.

image

No wiesz... dziennikarka, strajk lekarzy, trzeba drzeć do siebie ile wlezie. Bo... czas jest krótki. Spadamy, jakoś tak razem z tobą, w ciemność, w otchłań, pragnąc po drodze, napchać sobie kieszenie.


Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale