103 obserwujących
1540 notek
1155k odsłon
  223   2

Niezbyt trafne przykazanie czy kolosalna przesada?

image


Sporo przykazań znamy, szczególnie te 10, zależnie od wersji, bo biblijna się różni od katechetycznej. Te przykazania są osią i miernikiem życia chrześcijanina plus oczywiście udział w ofierze mszy świętej i pozostałe wymagane czynności religijne.

Tymczasem jest jedno śmieszne przykazanie, właściwie złożone z dwóch odrębnych, które bardzo skutecznie, także dzięki naukom profesjonalnych "nauczycieli" udało się ludziom zapomnieć. Udało się, bo samo przykazanie, biorąc na zdrowy rozum, niedorzeczne trochę, niespełnialne, nietrafne.

"Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych" - powiada Pan Jezus, w czytaniu z ostatniej niedzieli.

Ale bądźmy poważni, całym? Całym swoim umysłem? Całą swoją mocą? A przepraszam praca? A remont w domu? A walka z sąsiadami i z wrogami ojczyzny? A zwykłe obowiązki? A mecz? A internet? A rozrywka? No zejdźmy na ziemię - chciałoby się powiedzieć i nie od rzeczy, to właśnie przykazanie nie jest nauczane przez KK i nie stanowi elementu fundamentalnej dla chrześcijan czynności, a więc rachunku sumienia. Co tam fundamentu, ono w ogóle nie znajduje się w rachunku sumienia. Z "przekroczenia tego przykazania" katolicy przynajmniej się nie spowiadają. Bo tak zostali nauczeni.

Naturalną dla człowieka postawą jest skupienie się na sobie, troską o własną pomyślność i dobro. Naturalny jest - egoizm. Oczywiście, w pewnych warunkach, egoizm ten obejmuje troskę o propagację własnych genów - to znów mechanizm naturalny - a więc zdolność poświęcenia w ramach obrony potomstwa.

Kochanie bliźniego jak siebie samego budzić może jedynie uśmiech politowania. Rzeczywistość tak nie działa. Świat tak nie działa. Nigdzie. Każdy dba o swoje i wyłącznie o swoje, no dobra, wyjątki potwierdzają regułę. Jak człowiek nie zadba o siebie, jak innym przyzna taką samą część troski jak wobec siebie, to marny jego los. Tu nie ma żartów. Ludzie już dawno stracili hamulce i dzięki - czasem także przy wykorzystaniu religii - sprawnym tworzeniu obrazu samego siebie jako "porządnych", depczą innych.

Świat jest żerowiskiem. Nie żerujesz, to inni, będą żerować na tobie. Koniec kropka. Plus - twórz "obraz" siebie! Jako ten Europejczyk, państwowiec, patriota, żołnierz postępu, katolik, nie ważne jako kto. Dobry "obraz" siebie jest niezbędny.

Jawi się tedy to przykazanie złożone z dwóch, jako kompletne odwrócenie sposobu istnienia, percepcji rzeczywistości. Jawi się jako... droga do chrześcijaństwa. Tylko... jeśli ono jest drogą do chrześcijaństwa, to dokąd zmierzają współcześni, przekonani o tym, że są chrześcijanami?

Więc jak to jest? Możliwe - to przykazanie - czy niemożliwe? Trudne czy łatwe? Spełnialne czy niespełnialne? Oczywiście nie w przypadku życia zakonnego tylko takiego normalnego. Próbował ktoś? Tak przez pół godziny chociaż? Jakieś wrażenia i efekty? :)

Czy to przykazanie to jest pewna kolosalna przesada i pomyłka, czy też kolosalną pomyłką jest jego odsunięcie?

Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale