109 obserwujących
1607 notek
1187k odsłon
  226   1

W obronie księdza pedofila - advocatus diaboli

Do 1983 roku, w KK istniała instytucja advocatus diaboli. Znalazła ona swoje miejsce w kulturze, jako wyrażanie stanowiska niedopuszczalnego, sprzecznego z ogólną pewnością, obraźliwego, które ktoś jednak musi wyrazić, celnie, dokładnie, choćby po to tylko, aby można było ocenić, że podniesione przez advocatus diaboli wątpliwości i argumenty, nie mają uzasadnienia i sensu lub... co się czasem mogło zdarzyć, otwierają oczy na jakieś szczegóły i fragmenty, które ukazują rzeczy w nowym świetle.

To pewnie najbardziej niechciana instytucja. W jakiś sposób, jej echem, jest instytucja adwokata z urzędu, którą to do cywilizacji zachodniej wprowadziła... no - kto zgadnie. Więc wyraźmy głos takiego adwokata, wobec sprawy, co do której nikt nie ma wątpliwości, a wszyscy pałają świętym gniewem.

1. Ksiądz sprawca powinien zostać ukarany z całą możliwą surowością, zarówno w zakresie prawno-karnym, jak i finansowym. Jeśli sprawa jest przedawniona, to należy podjąć wszelkie możliwe działania, by ją "od-przedawnić".

2. Ci - w tym zwierzchnicy księdza pedofila - którzy współ-przyczynili się do zbrodni pedofilii powinni zostać ukarani z całą możliwą surowością, zarówno w zakresie prawno-karnym, jak i finansowym.

3. A może nie chodzi o powyższe? Może chodzi najzwyczajniej na świecie o KASĘ INSTYTUCJI?!

A niech płacą, zawrzaśnie tłum świętych i dobrych. Jak to kryli, jak w tym uczestniczyli, to niech płacą.

Zgoda. Ale jedynie ludzie, którym się udowodni współudział, i z majątku osobistego. A wydaje się że nie o to chodzi. Nie chodzi o ukaranie sprawców winnych zbrodni najcięższej, bo nie ma cięższych zbrodni od tych, popełnianych przeciw dzieciom.


Zagranie pani prawnik kurii, sugerujące, to co sugeruje, jest w swej naturze odrażające. Nie dość, że odrażające, to jeszcze głupie, bo jego cel jest zrozumiały i naturalny, a tego celu wcale nie osiąga. Tym celem, jest to próba obrony majątku wspólnego instytucji Kościoła Katolickiego w Polsce.

Cierpienie ofiary może złagodzić cierpienie przestępcy, któremu wymierzana jest kara.

Okazuje się - czy to nie jest aby dużo szerzej i na dużo szerszej płaszczyźnie praktykowana strategia - że cierpienie ofiar ma łagodzić suma milionów, które mają dostać. Gdyby ofiara dostała 100 tysięcy złotych, to cierpienie nie byłoby jeszcze wystarczająco złagodzone, ale już tak dwa miliony, to może i tak.Trzy? Cztery?

I znów. Majątek sprawców i współsprawców, tych, którym udowodni się przyczynienie się do tych potworności, powinien ulegać przepadkowi, na rzecz ofiar. Ale majątek INSTYTUCJI?

Ale jak śmiem, kupczyć cierpieniem? Ale to ja kupczę cierpieniem?


Więc cała ta sprawa, może mieć drugie dno. To pierwsze to krzywda, okrucieństwo duchownych, którym lepiej by było uwiązać kamień u szyi i rzucić ich w morze. To drugie, to usiłowanie po latach uzyskania astronomicznych na polskie warunki kwot finansowych kosztem majątku instytucjonalnego Kościoła Katolickiego oraz być może, próba dewastacji i osłabienia samej  instytucji Kościoła, w której to próbie niezbyt rozumni księża i wierni, gorliwie biorą udział, by móc zajaśnieć oburzeniem na ohydę, która miała miejsce.


I na koniec. KK jest trochę sam sobie winny. Bo do jasnej cholery, krył różne sprawy. Bo list do św. Jana Pawła II w sprawie obrzydliwości popełnianych przez abp. Paetza dostarczyła mu dopiero świecka kobieta, która przemyciła go pod bluzką. Nie było wcześniejszych listów? Były. Oczywiście, ze były. Więc...?

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale