110 obserwujących
1665 notek
1213k odsłon
  1154   5

Czy przyjmować 3 dawkę - Polaków portret własny

Popełniłem krótką notkę z jednym prostym wykresem. Notka była pewnym testem na reakcje ludzi, rozmaitych ludzi, testem na to, czy potrafią czytać, czy rozumieją to co czytają, czy myślą.

Notka zawierała jednoznaczny tytuł i przeciwstawną temu tytułowi treść graficzną.

Wnioski:

Większość komentujących "NIE WIDZIAŁA" będącej przed ich oczami treści graficznej. Percepcyjne przetworzenie czegokolwiek poza tytułem i jakimś bardzo prostym akapitem, absolutnie przerasta zdolności większości populacji. Stąd... kto włada tytułami włada umysłami ludzi. Treść przekazu ma znaczenie drugorzędne.

Większość komentujących reagowała NEGATYWNIE. To jest pewna, chyba stała, charakterystyka zachowań populacji. Ta utrata zdolności do rozmowy na argumenty, nawet nie wspominając już o uprzejmości czy szacunku dla rozmówcy, które najzwyczajniej przestały być odczuwalne i możliwe do zastosowania przez ludzi.

Rozmówcy nie należy przekonać, w przypadku różnicy zdań, trzeba go POTĘPIĆ, POGNĘBIĆ, przygiąć do ziemi, zwyciężyć. Taka sytuacja.

Większość komentujących nie jest w stanie myśleć, w szczególności rzetelnie myśleć w zakresie przekraczającym jakiś prosty akapit, prostą ocenę "za lub przeciw", prosty akt emocjonalnej agresji. Ten brak, mniejsza o przyczyny, uniemożliwia im poznawanie mechanizmów rzeczywistości, co sprawia, że ludzie są bezbronni wobec tych, co chcą nimi kierować, nimi sterować, na ich niekorzyść.

W obszarze zdolności do myślenia gwiazdą komentarzy została osoba pisząca pod nikiem @rk1, która stworzyła nikomu dotąd nie znane rodzaje śmiertelności,  dodawała ułamki o różnych mianownikach, dostrzegała istnienie czterech osi zamiast jednej w przypadku stosowania wskaźników śmiertelności standaryzowanych w odniesieniu do 100 tys. {przykładowy link}. Identyfikowanie się przez @rk1 jako nauczyciel jawi się w tym kontekście jako topór nad możliwą edukacją polskich dzieci, które zaczną wyprawiać podobnie biedne łamańce.

Z kolei przykładowo sceptycznie nastawiony do szszepionek - tak to odczytuję - @Waldemar Żyszkiewicz, w miejsce pisania na temat, zdecydował się pisać o mojej skromnej osobie: "W tworzeniu pseudoracjonalizacji i zamulaniu problemu jest Pan sprawny", "Tę Pańską skłonność do hiperbolizacji zauważyłem wcześniej" i temu podobne.

Sumując:

Ludzie zmieniają się powoli. Na dziś, nie potrafią czytać, nie potrafią myśleć. Docierają do nich tylko proste komunikaty emocjonalne, co jakby ilustruje zapowiedź ministra Pinkasa, że "Wygenerujemy taki stan emocjonalny, że ludzie powiedzą: chcę to mieć", a mówił minister o skłonieniu populacji do przyjścia na wstrzyknięcie.

Ludzie, przynajmniej tzw. środowisko internetowe, reagują głównie negatywizmem. Wchodząc w interakcję z nimi, wchodzimy w krąg oskarżeń, pomówień, uwag personalnych, insynuacji, napaści czy rozmaicie wyrażanego negatywizmu, który choć posiada niezbyt jasną i w miarę - ktoś powie - łagodną formę słowną, to pozostaje negatywizmem i często w ludziach powoduje negatywny rezonans, wprowadzając ich z kolei w negatywną postawę, kiedy zaczynają emanować rozdrażnieniem i jakąś tam formą agresji, kiedy tracą szacunek dla innych, kiedy przestają dostrzegać kulturowe i cywilizacyjne ramy i bariery, dawniej ograniczające i formujące wzajemne interakcje i relacje.

Zatrudnieni funkcjonariusze udający "blogerów", cały system dystrybucji, premiowania i promowania, nastawiony jest w stosunku do ludzi destrukcyjnie, właśnie na cofnięcie ich w rozwoju, na odejście od form cywilizowanych i kulturowo odziedziczonych i zastąpienie ich niekończącym się ciągiem krótkich, negatywnych, prymitywnych pre-cywilizowanych zachowań. Oduraczania ludzi jest skuteczne, bo zajmują się tym fachowcy i sprawni pracownicy. Tworzenie przez ludzi struktur, relacji, inicjowanie idei czy poglądów, obecnie wydaje się mało (albo całkiem) niemożliwe. Osoby kulturalne i uprzejme szybciej niż inne zostaną obrzucone gównem insynuacji albo agresji, co je wypchnie poza obręb wymiany informacji. Osoby przejmujące charakter komunikacji narzucany przez "inżynierów dusz" i ich prostytutki, przechodzą chcą nie chcąc na niewłaściwą stronę i działają na szkodę własną i cudzą, oczywiście w dłuższym okresie.

Pewne uznanie budzić musi rezonans notki. W chwili obecnej na całej stronie głównej portalu salon24.pl nie ma notki posiadającej równą choćby ilość komentarzy jak ta, pod moim "eksperymentem poznawczym" (158 komentarzy). Najwyraźniej widać, że "zagotowało się", na chwilę. To dobrze. Może to pomoże niektórym oprzytomnieć, coś dostrzec, zobaczyć.

Ponieważ notka została stworzona na kanwie "szszepień przeciw k*wid" to powstał - pominę tu prowieniencję postaci - nurt równoległy, merytoryczny, poszukujący w oparciu o dane ONS argumentów na potwierdzenie, że dobrze jest przyjąć 3 dawkę szszepionki, to rzetelna odpowiedź powinna wyglądać - w uproszczeniu - następująco:

Z prostej interpretacji danych ONS (brytyjskich) dotyczących zgonów z wszystkich przyczyn za maj 2022 wynika, że:

  • w przedziale 50-89 lat osoby szczepione 3 dawką mają niższą śmiertelność niż nieszczepione.
  • w grupach wiekowych do 18-50 lat i powyżej 89 lat, osoby szczepione 3 dawką mają wyższą śmiertelność niż nieszczepione
  • niezależnie od swojego wieku: osoby szczepione, które przyjęły jedynie 1 lub 1 i 2 dawkę, mają wyższą śmiertelność niż osoby nieszczepione

Porównanie danych rok do roku wskazuje na spadkowy osób nieszczepionych zaś wzrostowy u osób szczepionych  jedynie 1 lub 1 i 2 dawką trend śmiertelności

Można te dane interpretować tak, że nic nie wiadomo, bo nie wiadomo jak przebiegała "kwalifikacja" do grup szczepionych i nieszczepionych. Np. być może zdrowi nie chcieli się szczepić, a może bardzo chorych nie szczepiono, bo jakiś jednak stan zdrowia trzeba mieć, aby poddać się szczepieniu, dlatego właśnie ci w najlepszym zdrowiu docierali aż do 3 dawki. To jednak nierozstrzygalne możliwości.

Może je też interpretować tak, że ludzkie życie staje się jakby uzależnione od "następnej dawki", bo ci po jedynie po dwóch w tempie ekspresowym przenoszą się na tamten świat, więc aby się ratować wypada wziąć następną, potem... ostatnia prosta i następna i... da capo al fine.

Można budować jeszcze inne interpretacje.

Jeden z komentujących zwrócił uwagę na sytuację w państwach, gdzie zastosowano wysoki poziom izolacji i tak zwanego "wyszczepienia" ludności, na antypodach. Oto wykres tak zwanych "zgonów kowid", który faktycznie może rodzić pytania o "skuteczność" szszepionek. Gdy populacja już została "wyszczepiona", to zgonów więcej. Należy pamiętać, że w NZ jest teraz okres zimowy. U nas... się zbliża.

image


A na koniec coś na oddech, Podlasie:

image

Lubię to! Skomentuj64 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo