31 obserwujących
532 notki
684k odsłony
575 odsłon

„Trzymać ręce z daleka od Ukrainy”

Wykop Skomentuj43


Przeczytałem z zainteresowaniem notkę o Ukraińcach w Polsce. Wielu czytelników uznało, że notka jest dobrą, że jej autor prawdziwie pokazał stosunek Ukraińców mieszkających i pracujących w Polsce do Polski i Polaków. W komentarzach padły również opinie, że ci ludzie wcześniej czy później (bardziej ich dzieci) ulegną dogłębnej polonizacji.

Sam nawet stawiałem jakiś czas temu taką tezę (polonizacja), że PiS właśnie w tym celu otworzył granice dla imigratów z Ukrainy aby z czasem się oni spolszczyli. Podobnie działała przedwojenna polityka II RP., w której skład wchodził np. dodatkowy punkt oswajania się z polską nowoczesnością i niesienie polskiej  kultury. W tym celu poborowi z błot Polesia czy dzikich pól Wołynia, często niepiśmienni (niektórzy pierwszy raz w życiu widzieli żarówkę i parowóz), trafiali do odbycia służby wojskowej na zachodnie rubieże Rzeczpospolitej bądź Mazowsze. Natomiast poborowi z rozwiniętych gospodarczo rejonów Polski na wspomniane zapadłe gospodarczo Kresy.

Nie jestem jednak  przekonany czy aby taka polityka dzisiaj  (spraszanie imigrantów) miałaby w dalszej perspektywie podobny sens, biorąc pod uwagę, że nadal są nieuregulowane dotąd wzajemne relacje na płaszczyźnie historycznej. Należy także rozważyć problem zachodniej Europy, czyli tamtejszych podobno zasymilizowanych imigrantów muzułmańskich np. we Francji. Otóż  krwawych ataków terrorystycznych dopuszczało się na terytorium państwa francuskiego nie pierwsze pokolenie przybyłe z dawnych kolonii francuskich w Afryce, znające przy tym b. dobrze język kolonizatora, lecz własnie ich dzieci bądź wnuki urodzone już we Francji. Niewykluczone więc, że podobny scenariusz możemy mieć w przyszłości z Ukraińcami urodzonymi w Polsce.

Do tego dochodzą jeszcze  niemiłe dane podane ostatnio przez GUS a mówiące o tym że liczba urodzeń w Polsce spadła. Dane na marzec 2019 pokazują, iż w porównaniu z marcem ub. r. zaliczyliśmy ostry spadek o blisko 10% ( -9,1%). Równolegle wzrosła liczba cudzoziemców którzy ubezpieczyli się w ZUS-ie. Na koniec I kwartału 2019 r. było ich 609,7 tys. Jest to więc  o 40 tys. więcej w porównaniu do stanu z końca IV kwartału 2018 r. i o 133,5 tys. w porównaniu do stanu z końca I kwartału 2018. Większość z przybyłych do Polski  to oczywiście Ukraińcy, którzy z racji otworzenia rynku niemieckiego mieli od nas tłumnie wyjechać za Odrę. Część oczywiście  wyjechała, ale na ich miejsce przybyli zaraz kolejni.

Nieciekawie wygląda więc nasza narodowa  przyszłość pod kątem demografii i zatrudnienia. Być może rząd, który wszystkiego nie mówi z obawy o nastroje właśnie w tym celu postanowił rozszerzyć program 500 + na każde dziecko, z którego to programu  korzystają już ukraińscy pracownicy.

Niedawno pytałem niektórych z nich, z którymi pracuję, czy gdyby teren ich zamieszkania  powrócił w granice Polski, to czy oni powróciliby wtedy do domu. Na ośmioro zapytanych przez mnie tylko dwie osoby widziały w pytaniu wyraźną niestosowność.

Jak podkreślam było to tylko pytanie na puszczy, na które także wielu Polaków zapewne by przyklasnęło widząc ewentualny  powrót Lwowa, Stanisławowa czy Równego w granice Rzeczpospolitej, ale nie sądzę aby tak się stać miało, bo wrócilibyśmy wówczas do powtórki, do napiętego z czasem okresu międzywojnia i czasu wojny a tego nikt nie chciałby z nas na powrót przeżywać.

Czytając więc salonową notkę o Ukraińcach w Polsce sięgnąłem w do myśli  Romana Dmowskiego. Słowa napisane przez naszego męża stanu ponad 80 lat temu jawią się dzisiaj nadal  aktualną przestrogą lub jak kto woli spełnionym ponurym proroctwem.

„Nie ma siły ludzkiej, zdolnej przeszkodzić temu, ażeby oderwana od Rosji i przekształcona na niezawisłe państwo Ukraina stała się zbiegowiskiem aferzystów całego świata, którym dziś bardzo ciasno jest we własnych krajach, kapitalistów i poszukiwaczy kapitału, organizatorów przemysłu, techników i kupców, spekulantów i intrygantów, rzezimieszków i organizatorów wszelkiego gatunku prostytucji: Niemcom, Francuzom, Belgom, Włochom, Anglikom i Amerykanom pośpieszyliby z pomocą miejscowi lub pobliscy Rosjanie, Polacy, Ormianie, Grecy, wreszcie najliczniejsi i najważniejsi ze wszystkich Żydzi. Zebrałaby się tu cała swoista Liga Narodów… Te wszystkie żywioły przy udziale sprytniejszych, bardziej biegłych w interesach Ukraińców, wytworzyłyby przewodnią warstwę, elitę kraju. Byłaby to wszakże szczególna elita, bo chyba żaden kraj nie mógłby poszczycić się tak bogatą kolekcją międzynarodowych kanalii. 

Ukraina stałaby się wrzodem na ciele Europy; ludzie zaś marzący o wytworzeniu kulturalnego, zdrowego i silnego narodu ukraińskiego, dojrzewającego we własnym państwie, przekonaliby się, że zamiast własnego państwa, mają międzynarodowe przedsiębiorstwo, a zamiast zdrowego rozwoju, szybki postęp rozkładu i zgnilizny. 

Ten, kto przypuszcza, że przy położeniu geograficznym Ukrainy i jej obszarze, przy stanie, w jakim znajduje się żywioł ukraiński, przy jego zasobach duchowych i materialnych, wreszcie przy tej roli, jaką posiada kwestia ukraińska w dzisiejszym położeniu gospodarczym i politycznym świata, mogłoby być inaczej – nie ma za grosz wyobraźni. 

Kwestia ukraińska ma rozmaitych orędowników, zarówno na samej Ukrainie, jak poza jej granicami. Między ostatnimi zwłaszcza jest wielu takich, którzy dobrze wiedzą, do czego idą. Są wszakże i tacy, którzy rozwiązanie tej kwestii przez oderwanie Ukrainy od Rosji przedstawiają sobie bardzo sielankowo. Ci naiwni najlepiej by zrobili, trzymając ręce od niej z daleka”. 

Roman Dmowski 

„Świat powojenny i Polska” (1931)



żródła Niewygodne.info. Dziennik Narodowy

Wykop Skomentuj43
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka