Niektórzy salonowicze wydają się mieć w mózgach kisiel zamiast szarej masy, co widać w dyskusjach na temat homoseksualizmu. Naukowo patrząc, źródła zaburzeń seksualnych czyli szerszej kategorii niż sam homoseksualizm mogą być trzy: najczęstsze to zaburzenia hormonalne zakłócające prawigłowe kształtowanie się aparatu płciowego, zaburzenia w liczbie chromosomów lub zaburzenia psychologiczne powstałe w okresie dojrzewania na skutek emocjonalnego kontaktu z osobą zaburzoną.
Natomiast trudno określić konkretne przyczyny w wypadku konkretnej osoby, bo to wymagałoby skomplikowanych badań. A w tej sytuacji następuje abdykacja nauki i medycyny, do tego poddanej presji politpoprawności.
Do tego dochodzą przyczyny polityczne przyczyniające się do szerzenia narracyjnych bzdur na temat seksualności. Jedną z takich przyczyn o charakterze politycznym jest walka z Kościołem, a więc niezależną instytucją, która stoi na przeszkodzie w realizacji pewnych partykularnych interesów politycznych, gospodarczych czy ideologicznych.
Nic dziwnego, że jednym z narzędzi ataku na KK sa zarzuty o pedifilię. Oczywiście należy z dystansem podchodzić do tego rodzaju zarzutów z kilku ważnych powodów.
Pierwszy powód to obłudna motywacja tych, którzy stawiają KK tego rodzaju zarzuty, a sami dążą do wprowadzenia pedofilii zinstytucjonalizowanej w postaci seksedukacji w szkole. Natura stworzyła własny mechanizm rozwoju ludzkiej płciowości, a przewrotna próba obejścia tych mechanizmów przez instytucjonalną seksualizację dzieci niezależnie od wieku powinna być karana.
Drugi powód nakazujący ostrożność wobec tego rodzaju zarzutów wynika z przewrotnych intencji oskarżycieli oraz ze świadomości charakteru organizacji KK. KK jest instytucją opartą na swoistych mechanizmach i nie może polegać na mechanizmach jakie pojawiają się w przypadku państwa. KK jest instytucją dobrowolną i opartą na zaufaniu. Nie zmienia tego faktu to, że znajdują się ludzie, tacy jak homoseksualni duchowni, który ten mechanizm wykorzystują. Mechanizmu tego nie da się zastąpić żadnym innym mechanizmem i z tego wszyscy powinni sobie zdawać sprawę. Nie da się wprowadzić takiego mechanizmu kontroli do instytucji opartej na zaufaniu, bez naruszenia fundamentalnej wiarygodności tej instytucji.
Warto dodać, że wrogowie KK też sobie zdają sprawę z tego fundamentalnego dla KK mechanizmu i właśnie ten mechanizm z rozmysłem atakują i starają się obalić. Wszyscy bowiem słyszeliśmy o próbach zlikwidowania spowiedzi dla dzieci, a spowiedź to przecież jeden z mechanizmów zaufania.
Trzeci powód ma charakter systemowy - chodzi tu o systemowy konsumpcjonistyczno-liberalny mechanizm hiperseksualizacji jako jednego z czynników generujacych konsumpcję, a więc kluczowy mechanizm systemowy. Ten mechanizm systemowy stoi w sprzeczności z zasadami religii. Systemowe przyczyny konfliktu można najlepiej zilustrować przykladami z państw protestanckich czy prawosławnych, w których religia jest uzależniona od władzy politycznej i w efekcie straciła swoją rolę.
Podobają mi się felietony w Sieci Roberta Tekielego pisane z perspektywy antropologii katolickiej. Trudno się z nimi nie zgodzić. W jednym z ostatnich zajmuje się rolą seksu w obecnym systemie liberalnym.
Skłoniło mnie to do spojrzenia na seks z punktu widzenia antropologii. I muszę się przyznać,że moja opinie mnie samego zaskoczyła, bo nie znajduję miejsca w antropologii na seks. Logicznie patrząc, po prostu miejsca tam nie ma, tak jak nie ma miejsca na kwestie działania układu pokarmowego czy oddechowego.
Układ pokarmowy jest ważny, układ oddechowy również i mechanizm rozmnażania płciowego takoż. Ale wszystkie te mechanizmy dotyczą wszystkich gatunków, więc nie są przedmiotem antropologii. Antropologia zajmuje się ludzką specyfiką, a ta tkwi zupełnie gdzie indziej - w relacjach społecznych i ich specyficznym układzie,.
Faktem jest, że seks zdobył specjalną pozycję w obecnym systemie liberalnym, ale fakt ten jest znakiem aberracji i cywilizacyjnego upadku. Biologia nie jest bowiem głównym elementem antropologii. Do tego należy pamiętać na wieki wieków, że wprowadzanie biologii do polityki grozi rasizmem i faszyzmem. Już w tej chwili niektórzy politycy, szczególnie ci z Kanady, postawili się w roli biologicznych Terminatorów życia dopuszczając możliwośc dokonywania eutanazji. żeby o aborcji nie wspominać.
Seks jest czynnikiem drugorzędnym i tak powinno się nań patrzeć zarówno w życiu indywidualnym jak i zbiorowym. A przyznanie mu takiej pozycji jak w liberalizmie jest poważnym błędem antropologicznym i to bardzo kosztownym.
Pisałem już o tym, że we wspólczesnym świecie mamy do czynienia z dwiema fiksacjami na punkcie seksu: pozytywną u liberałów i negatywą u muzułmanów. Wszelkie fiksacje zaś są szkodliwe. Bo w jednej dopuszcza się zabójstwo dla seksu, a w drugiej zabójstwo z powodu seksu.
Opublikowałem szereg notek na temat wad liberalizmu, które dają pełny obraz jego upadku, wystarczy się zapoznać.
https://www.salon24.pl/u/zetjot/1288303,wojna-ze-schabowym-i-z-janem-pawlem-ii
https://www.salon24.pl/u/zetjot/1286382,utrata-umiejetnosci-politycznych
https://www.salon24.pl/u/zetjot/1284172,jaka-piekna-katastrofa
https://www.salon24.pl/u/zetjot/1284719,a-nie-mowilem
https://www.salon24.pl/u/zetjot/1260633,skutki-demoliberalnej-destrukcji



Komentarze
Pokaż komentarze (16)