Tak jak pan Zółtaniecki jestem zdania, że należy przechodzić do porządku dziennego nad tego typu histerycznymi reakcjami ludzi nieodpowiedzialnych. Błędem jest przypisywanie im większej wagi a pisanie o tego typu histerycznych i marginalnych wypowiedziach narusza pewną równowagę postrzegania realnego układu sił.
Ja także czasem daję upust swoim emocjom, ale to nie oznacza, że aż tak do końca. Emocje pomagają mi wskazywać na możliwe, wariantowe kierunki rozwoju sytuacji, ale nie one mną kierują. Tymczasem podmuch emocji działa na wszystkich i zamazuje im ostrość widzenia. Wiele się np. mówi o podziale wśród Polaków. Ale to nie jest podział prawdziwy, w sensie podziału społecznego, strukturalnego. Jeżeli, jak wskazują niektórzy, ten rzekomy podział objawia się nawet w rodzinach, to jest to najlepszy dowód na to, że nie ma on wiele wspólbnego z realnym podzialam społecznym, np. takim jak choćby klasowy. Podział ma wyraźnie charakter medialny, wykreowany marketingowo. Przecież PO wygrała wybory w r. 2007 wyłącznie dzięki budzącej emocje medialnej operacji marketingowej, o czym pisałem w tekście o “sojuszu filistra z buractwem”.
Z dużym więc zdziwieniem czytałem alarmistyczny w tonie felieton Piotra Skwiecińskiego w tygodniku “Sieci”, przestrzegający przed mozliwym rozlewem krwi. Proszę Państwa, wielu autorów i komentatorów, z obu stron barykady, popadło w wirtualną fiksację, pod wpływem zmian technologicznych w mediach, przed którymi przestrzegałem. Nie należy wirtualu utożasamiać z realem, a jest to dość popularna dolegliwość wśród dziennikarzy. Tryb działania mediów, uwarunkowany technologicznie, jak wielokrotnie wskazywałem, jest niekompatybilny z procesami społeczno-politycznymi i tu właśnie tkwi niedostrzegane niebezpieczeństwo.
Obawiam się jednak, że ta medialna histeria jest nieodłączną częścią obecnej epoki, bo przecież nawet aktywność większości forumowiczów jest w tę histerię uwikłana i na jej rzecz pracuje i w ten oto sposób jesteśmy świadkami czegoś w rodzaju samospełniającego się proroctwa. Z dobrych chęci internautów (zakładając, że większość je posiada), wynika bardzo niedobry zbiorowy efekt finalny. Taka jest naturalna, fizycznie opisywalna, różnica między jednostkowym a zbiorowym.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)