Ciężko postrzelony mężczyzna wcześniej zaatakował policjantów. Policja ma nagranie

Policja wyjaśnia krwawe zajście z Poznania. Zdjęcie ilustracyjne. Fot. PAP
Policja wyjaśnia krwawe zajście z Poznania. Zdjęcie ilustracyjne. Fot. PAP
Mężczyzna, który w czwartek w Poznaniu został postrzelony przez policjantów wcześniej miał się rzucić na funkcjonariuszy.

Rzecznik prasowy wielkopolskiej policji powiedział, że zabezpieczono nagranie, na którym widać przebieg zdarzenia.

Polecamy:

Sprawa śmierci na komisariacie. Policjant, który użył paralizatora zwolniony

Policjant zastrzelił 21-latka

Postrzelony mężczyzna w ciężkim stanie trafił do szpitala. Policja podała, że wstępne badanie toksykologiczne wykazało w jego organizmie obecność narkotyków. Zabezpieczono m.in. nóż, którym mężczyzna miał się wcześniej poranić.

Zakrwawiony mężczyzna na mieście

Rzecznik prasowy wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak powiedział, że w czwartek przed południem policjanci otrzymali zgłoszenie od mieszkańców poznańskiego Antoninka o zakrwawionym mężczyźnie chodzącym po tamtejszych ulicach. Na miejsce pojechał patrol policji. W pewnym momencie funkcjonariusze użyli broni wobec zatrzymywanego - postrzelili go w nogę i w brzuch. Ratownikom udało się uratować życie postrzelonego; pacjenta w ciężkim stanie przetransportowano do szpitala.

– Mamy zabezpieczone nagranie wideo, na którym widać całą tę sytuację. Powodem użycia broni było to, że ten mężczyzna rzucił się na policjantów – jest to na nagraniu – powiedział Borowiak.

Rzecznik podał, że z informacji podawanych przez szpital wynika, że mężczyzna przeszedł operację, jest w stanie śpiączki farmakologicznej.

Pod wpływem narkotyków

– Przeprowadzone w szpitalu wstępne badanie toksykologiczne wykazało, że mężczyzna był pod wpływem narkotyków. Krew została zabezpieczona do badań w ZMS. Mężczyzna na ciele miał liczne rany cięte, cały krwawił. W związku ze sprawą został zabezpieczony nóż – powiedział.

Policja nie informuje, czy mężczyzna miał nóż przy sobie w chwili policyjnej interwencji.

Andrzej Borowiak powiedział, że w trakcie interwencji był też użyty taser.

– Patrol, który jako pierwszy dojechał na miejsce po zgłoszeniu od mieszkańców nie miał tasera na wyposażeniu. Takie urządzenie zostało jednak użyte później, już po użyciu broni przez funkcjonariuszy, do obezwładnienia mężczyzny – mimo postrzelenia nie można go było obezwładnić w inny sposób – podał.

Borowiak podał, że okoliczności zdarzenia bada specjalna komisja. Policjanci pomagają też prokuraturze w gromadzeniu materiału dowodowego.

KW

Czytaj dalej:

Na to oszustwo każdy może się złapać. Uwaga na wiadomości od Poczty Polskiej

Prof. Gielerak o szczepieniu najmłodszych: Nie zasłaniajmy się dziećmi w walce z wirusem

Tokarczuk zareagowała na akcję Odeślij Oldze książkę. Jezuita Kramer zazdrości Noblistce

Zimna krew policjanta z Pomorza. Życie Polaka uratował… przez telefon

Janek Kos i Szarik na zdjęciu sprzedawanym jako oryginał z 1939 r.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo