Dramat Poczobuta. "Łukaszenka i Putin bezkarni. Konieczne sankcje jak za Reagana”

Protesty w Mińsku. Fot. Pixabay
Protesty w Mińsku. Fot. Pixabay
Uaktywnienie polskiej dyplomacji, przekonanie światowych graczy, z USA na czele, do ostrych sankcji wobec Aleksandra Łukaszenki i Władimira Putina, to jedyny sposób na pomoc więzionym w fatalnych warunkach opozycjonistów na Białorusi – uważają eksperci. – To muszą być jednak działania podjęte kanałami dyplomatycznymi, całej wspólnoty międzynarodowej, a nie machanie szabelką i fantastyczne wizje odbijania więźnia, te służą jedynie sianiu zamętu i są na rękę Łukaszence i Putinowi – przekonuje były dowódca GROM.

Andrzej Poczobut, białoruski opozycjonista i korespondent „Gazety Wyborczej” przebywa w białoruskim więzieniu, jak ujawniła jego żona warunki są dramatyczne. Poczobut zachorował na COVID-19, ma choroby współistniejące, do tego cela jest przepełniona i niewietrzona. W polskim internecie zawrzało, pokazały się nawet wpisy wzywające do odbicia więźnia. Według ekspertów tego typu wezwania są niepoważne i wręcz niebezpieczne. 

Zobacz: 

Euro 2020. Przewodnik dla kibiców po Petersburgu

"Życie przeleciało mi przez palce". Pielęgniarki właśnie wróciły z wojny

Danuta Holecka nie wróci do TVP? Niepokojące informacje o głównej twarzy "Wiadomości"


– Służą jedynie Putinowi. Realną pomocą jest działanie na forum międzynarodowym i realne sankcje ze strony Zachodu – mówi generał Roman Polko, były dowódca jednostki specjalnej GROM.

Łukaszenka i Putin czują się bezkarni

Zdaniem ekspertów, sytuacja zmierza w złym kierunku, jednak działania muszą być podjęte. – Bardzo trudno jest znaleźć odpowiedź na pytanie o to, jak realnie możemy pomóc Andrzejowi Poczobutowi, czy Andżelice Borys – mówi Salonowi 24 Rafał Dzięciołowski, prezes Fundacji Solidarności Międzynarodowej.

– Oczywiście możliwości polskiej dyplomacji są tu dość ograniczone, jednak na pewno musi wykazać się ona maksymalną aktywnością. Jednoznacznie zabiegać o to, by sprawę umiędzynarodowić, by temat Andrzeja Poczobuta i Angeliki Borys był nagłośniony na forum euroatlantyckim. Bo tylko współpraca USA i Unii Europejskiej, solidarność wspólnoty międzynarodowej, a przede wszystkim twarde stanowisko Stanów Zjednoczonych może przynieść efekt – podkreśla.

Zdaniem Rafała Dzięciołowskiego, konieczne są twarde i realne sankcje wobec reżimu Łukaszenki i Putina. – Putin prowadzi rosyjską neoimperialną politykę. Jednak jest politykiem racjonalnym. Jak zobaczy faktycznie niekorzystne dla niego sankcje jest w stanie się cofnąć – stwierdza przewodniczący Fundacji Solidarności Międzynarodowej.

– Niestety, ostatnie działania prezydenta Bidena, sposób, w jaki jest organizowane spotkanie prezydenta USA z prezydentem Rosji zaczynają przypominać Monachium z 1938 roku. Oczywiście nie należy przesadzać, że to to samo, ale pewne analogie są. A na pewno taka, że obaj panowie – Putin i Łukaszenka - czują się w tej chwili bezkarni. Sytuacja międzynarodowa staje się niekorzystna, co tym bardziej wymusza na polskiej dyplomacji aktywne działania. Ten wątek humanitarny w społeczności międzynarodowej ma jednak znaczenie i trzeba go stale podnosić – dodaje.

„Wezwania do działań zbrojnych na rękę Putinowi”

Informacje o fatalnym stanie zdrowia Poczobuta wywołały szok i szereg komentarzy w internecie. Wśród nich pojawiły się takie, które wzywają do odbicia przetrzymywanego w skrajnie złych warunkach i chorego na COVID dziennikarza.

Były też głosy, porównujące sytuację do odbicia Polaków porwanych w Czeczenii w 1997 roku. Eksperci zdecydowanie odcinają się od takich analogii.

– Po pierwsze nieprawdą jest, że Polaków odbijał polski rząd, ich z rąk terrorystów odbili Czeczeni. Wzywanie dziś do powtórki to trochę jakby prosić białoruskie KGB, aby odbiło własnego więźnia – mówi Dzięciołowski.

– To zupełnie niepoważne głosy. Bo trudno poważnie traktować postulat wysłania jakichś wojskowych oddziałów do ośmiomilionowego państwa, w którym armia i służby są postawione w maksymalnej gotowości, do tego stoi za tym państwem drugie, z potężną armią i bronią atomową. Należy natomiast jednoznacznie wzmocnić działania dyplomatyczne w tym zakresie – podsumowuje znawca Białorusi.

Podobnego zdania jest były dowódca jednostki specjalnej GROM, generał Roman Polko. – Czym innym jest wysłanie oddziałów specjalnych w sytuacji, gdy gdzieś na pustyni terroryści porwą naszego rodaka, a nasz rząd dogaduje się z rządem kraju, na terenie którego do porwania doszło, aby tego Polaka z rąk terrorystów odbić. Czym innym byłoby wysłanie jakiegoś oddziału wojskowego na terytorium innego państwa, wbrew jego władzom – wyjaśnia.

– Na takiej akcji najbardziej straciłaby Polska. Bo skupiłoby się na niej oburzenie całej społeczności międzynarodowej. A to byłoby najbardziej na rękę Rosji. Pomagać trzeba, ale mądrze, poprzez aktywną dyplomację, przekonanie Zachodu do realnych, a nie kosmetycznych sankcji wobec reżimu. To muszą być działania zdecydowane, w stylu administracji Ronalda Reagana – zaznaczył Polko.  

Przeczytaj:

Wybierasz się do Hiszpanii? Musisz pamiętać o kilku rzeczach

Kto może zastąpić Jarosława Kaczyńskiego? Jeden kandydat znokautował wszystkich

Kukiz mówi, że będzie głosował tak, jak sobie PiS zażyczy. Ale stawia warunek

Biskupi zawierzyli naród Najświętszemu Sercu Pana Jezusa i przeprosili za pedofilię


HP

Lubię to! Skomentuj36 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka