Stankiewicz: Tusk chce wygrać z Kaczyńskim, więc wie, że nie ma powrotu do tego „co było”

Donald Tusk nie próżnuje, dziś w Sejmie zorganizował konferencję z marszałkiem Senatu, Tomaszem Grodzkim, Fot. PAP/Marcin Obara
Donald Tusk nie próżnuje, dziś w Sejmie zorganizował konferencję z marszałkiem Senatu, Tomaszem Grodzkim, Fot. PAP/Marcin Obara
Powrót Donalda Tuska to jakościowa zmiana. Widać tu wyraźny plan i konkretny cel – wygrana z Kaczyńskim i PiS-em. A skoro tak, to były premier doskonale wie, że nie ma prostego powrotu do tego, co było – mówi Salonowi 24 Andrzej Stankiewicz, wicenaczelny Onet.pl.

Czy o tych kilku dniach można ocenić, że powrót Donalda Tuska jest takim „game changerem” polskiej sceny politycznej, czy byłaby to przesada?

Andrzej Stankiewicz: Nie lubię tego niepolskiego określenia „game changer”, ale bez wątpienia powrót Donalda Tuska jest wydarzeniem bardzo istotnym, które całkowicie zmienia optykę. Przede wszystkim, ma to ogromne znaczenie dla elektoratu antypisu, także znaczenie psychologiczne. Wyborcy ci byli mocno sfrustrowani, do tego zawiedzeni Ewą Kopacz, Grzegorzem Schetyną, Borysem Budką. Teraz dostają – w ich mniemaniu – produkt najwyższej próby. Wraca były premier, który kilka razy z PiS-em wygrał, który deklaruje, że przez najbliższe dwa lata będzie się bił bezpośrednio z Kaczyńskim. Przywrócił swoim wyborcom nadzieję. Drugi element, który ma znaczenie to to, że beztroska PiS i Jarosława Kaczyńskiego powoli się kończy. Twierdzenie, że PiS nie ma z kim przegrać, było jak najbardziej prawdziwe. Teraz jest nieaktualne – to Jarosław Kaczyński i Donald Tusk stoczą walkę o władzę w 2023 roku.

O tym powrocie była mowa od lat, w zasadzie w pewnym momencie wszyscy zaczęli traktować to trochę jak taką bajeczkę, która nigdy się nie spełni. Dlaczego Tusk zdecydował się akurat teraz?

Planował to dwukrotnie. Po pierwsze – w 2019 roku miał ogłosić start ruchu 4 czerwca, który miał być siłą jednoczącą opozycję. Rzecz w tym, że kilka dni wcześniej zjednoczona opozycja pod szyldem Koalicji Europejskiej przegrała wybory i to dość spektakularnie. Były premier uznał, że nie ma klimatu do powrotu. Potem nie zdecydował się na start w wyborach prezydenckich w 2020 roku. Z tego samego powodu.

Czy teraz uznał, że klimat się zmienił?

Po części tak – Jarosław Kaczyński ma dziś problem z większością w parlamencie, do tego z koalicjantami, Gowin coraz bardziej wierzga. Następuje też typowe zmęczenie obecną władzą. A więc klimat trochę się zmienił. Jest też drugi powód – dziś nie ma po stronie opozycyjnej lidera, który mógłby się równać z Tuskiem. Jednak sami nowi liderzy zaczęli się pojawiać. I za jakiś czas mogliby już byłego szefa Rady Europejskiej przerosnąć. Taki Trzaskowski nieznacznie przegrał wybory prezydenckie. Dlatego za rok, mogłoby na powrót Tuska za późno. Teraz był ostatni moment.

Właśnie, Trzaskowski. Miał z Tuskiem walczyć, ale rywalizacji nie podjął…

Popełnił błąd, bo dziś ostatnią rzeczą, której chce elektorat antypisu jest walka pomiędzy Tuskiem a Trzaskowskim. Gdyby prezydent Warszawy wystartował do takiej rywalizacji, przegrałby miażdżąco. I mówi się owszem, że dostanie propozycję startu w wyborach prezydenckich. Ale słychać też o ostrym konflikcie.

Donald Tusk nie jest pierwszym byłym liderem, który powraca po czasie. I do tej pory te powroty były żałosne, kończyły się klęską. Teraz też może być podobnie?

Nie sądzę, bo tu widzimy konkretny, w szczegółach opracowany plan. Jest to decyzja przemyślana, widać, że jest konkretna strategia. Tusk jasno zadeklarował, że chce się bić bezpośrednio z Kaczyńskim. Widać, że jest przygotowany do starć z ludźmi z TVP Info – on w takich polemikach czuje się doskonale. Co więcej – nie jest zainteresowany ani budową doraźnych koalicji by obalać obecny rząd w tym Sejmie, ani budowaniem szerokiej koalicji opozycyjnej. On chce wzmocnić Platformę – proszę zwrócić uwagę, że podczas konwencji nie było mowy o Koalicji Obywatelskiej, ale właśnie o PO. Tusk chce z jednej strony pozyskać wyborców twardego antypisu, ująć ich i krytyką partii rządzącej i sentymentem do czasów PO, ale też pozyskać ludzi młodych, którzy niekoniecznie rządy PO – PSL pamiętają.

No właśnie, tylko, że tu może być inny problem – to, że to, co PiS robił np. z sądami można ocenić krytycznie, o tyle nie znaczy to, że sama reforma nie była konieczna. Tymczasem Tusk to raczej powrót do tego, co było, również tych najgorszych rzeczy, patologii z czasów rządów PO – PSL?

Myślę, że jednak nie. Że skoro ten powrót jest przemyślany, to on doskonale zdaje sobie sprawę, że nie ma powrotu do tego, co było. Dlatego na przykład krytykuje Polski Ład za uderzenie w przedsiębiorców, ale nie atakuje 500 Plus, twierdzi, że podwyższenie wieku emerytalnego było jego błędem. Są akcenty nowe – jak ekologia, którą chce pozyskać młodsze pokolenie, które go nie pamięta. Z kolei te elementy socjalne służą temu, by nie drażnić elektoratu socjalnego, nawet tego, głosującego na PiS. Tusk zdaje sobie sprawę, że nie pozyska tych wyborców, ale doskonale wie też, że mobilizacja elektoratu jest kluczowa. Dlatego chce zmobilizować elektorat opozycji, zarazem doprowadzić do jak największej demobilizacji elektoratu PiS.

Kolejną kwestią jest stosunek do Kościoła. Były premier ostro zaatakował Kościół, czy to nie świadczy co skręcie w lewą stronę?

Nie. Proszę zwrócić uwagę, że atak dotyczy hierarchów, a wściekłość na nich jest duża, także wśród wielu konserwatystów. Tusk umiejętnie podzielił Kościół na dwa Kościoły – hierarchiczny, współpracujący z PiS-em i ten ludowy, oddany wiernym, prowadzący działalność charytatywną. Na pewno Tusk nie pójdzie mocno w lewą stronę.

Czy w takim razie Gowin, bądź PSL mają jeszcze szansę na budowę czegoś umiarkowanie konserwatywnego pomiędzy PiS i PO?

Na pewno bardzo tracić będzie Hołownia. Kosiniak i Gowin – tu sprawa jest bardziej otwarta. Ale na pewno Gowin mocno traci. Bo wcześniej mógł liczyć na jakąś grę, tworzenie koalicji w Sejmie, która doraźnei odsunie PiS od władzy. Tusk dał wyraźnie do zrozumienia, że jego takie gry nie interesują. On chce zawalczyć o pełną stawkę, czyli o władzę z Kaczyńskim w najbliższych wyborach. A więc siłą rzeczy pozycja Gowina mocno poszła w dół. Tusk zagra na wzmocnienie przede wszystkim Platformy, potem na ewentualne dokooptowanie słabszych podmiotów, ale główną siłą musi być tu PO. Na koniec celem będzie rywalizacja z Kaczyńskim o przejęcie władzy. W tym kontekście powrót Donalda Tuska jest kluczową zmianą na wielu poziomach. Były premier ma plan, a jego szczegóły niebawem będziemy poznawać.

PH

Czytaj też:


Lubię to! Skomentuj154 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka