„Zmiana prezesa IPN będzie chyba pozytywna. Instytut powinien zyskać dynamikę”

Karol Nawrocki wybrany prezesem IPN Fot. PAP/Radek Pietruszka
Karol Nawrocki wybrany prezesem IPN Fot. PAP/Radek Pietruszka
Historię Żołnierzy Wyklętych i modę na ich uczczenie wyciągnęli młodzi ludzie na przełomie stuleci. Po prostu zakochali się w tej historii. I to upolitycznienie tego tematu dziś sprawia, że młodzi ludzie nie tyle odwracają się od Wyklętych, ale ta historia staje się dla nich obojętna. Mój 23-letni syn po prostu tematem się nie interesuje. Wielkim zadaniem Instytutu Pamięci Narodowej jest przedstawianie faktów, popularyzacja prawdy, a oceny niech sobie wyrobią odbiorcy – mówi Salonowi 24 Przemysław Miśkiewicz, działacz opozycji w okresie PRL, jeden z twórców Encyklopedii Solidarności.

Dr Karol Nawrocki został prezesem Instytutu Pamięci Narodowej. Jak ocenia Pan ten wybór?

Przemysław Miśkiewicz: Nie znam osobiście pana doktora Nawrockiego, natomiast wydaje mi się, że zmiana ta będzie pozytywna. Po okresie marazmu, w jakim znalazł się w ostatnim czasie IPN, zmiana jest pożądana. Ja osobiście znałem wszystkich dotychczasowych prezesów Instytutu. Niedoścignionym wzorem był sposób zarządzania tą instytucją za czasów prezesa Janusza Kurtyki. Dziś wyzwania są nieco inne, ale na pewno IPN musi zyskać pewną dynamikę.

Nowy prezes IPN wybrany. Karol Nawrocki złożył ślubowanie przed Sejmem


Co było problemem podczas mijającej kadencji?

Już nawet nie chodzi o aferę we Wrocławiu (wybór sympatyka ONR na szefa delegatury – przyp. Red.), ale o w ogóle kwestie międzynarodowe, nieumiejętną politykę w relacjach polsko-żydowskich. Instytut jest oczywiście wielkim dobrem, a polityczne hasła lewicy, czy części PO o jego likwidacji nie będą zrealizowane. IPN po prostu wrósł już w naszą rzeczywistość, ma dorobek bardzo poważny. Natomiast sytuacja jest zupełnie inna niż w czasie, gdy powstał, czy gdy szefem był śp. Janusz Kurtyka. Wtedy obowiązywała zasada – wydawać jak najwięcej, bo niedługo mogą nam na to nie pozwolić. Tymczasem dziś nadal trzeba prowadzić działalność faktograficzną, dokumentacyjną, ale nie jest najważniejszym działaniem wydawanie stu egzemplarzy wydawnictwa o działaniach bezpieki na przykład w Przasnyszu, czy gdzie indziej. Raczej chodzi o popularyzowanie historii – mieliśmy w ostatnim czasie stulecie odzyskania niepodległości, Powstań Śląskich, włączenia części Śląska do Polski. I to należy z uwagi na przyszłe pokolenia pokazywać.

Pana działalność, we współpracy z IPN to także Encyklopedia Solidarności. Czy prace nad nią będą kontynuowane?

Encyklopedię całkowicie przejął od nas Instytut i dobrze, bazuje na naszych materiałach, ale odpowiedzialność za wydania spoczywa już na IPN. Powstanie olejny  tom w druku i w internecie. Istotne jest to, by dokumentowanie biogramów ludzi dawnej antykomunistycznej opozycji było kontynuowane. I tutaj jest kolejne wyzwanie dla IPN – dotarcie do żyjących świadków wydarzeń, skorzystanie z ich historii. To dosyć pilne, bo opozycjoniści z lat 50-ych czy 60-ych XX wieku odchodzą wręcz masowo. Ci z lat 80-ych może nie masowo, ale też nie ma dnia, by sprawdzając maile, czy informacje w telefonie nie dowiedział się o śmierci któregoś ze swoich kolegów.

Kolejny temat – historia Żołnierzy Wyklętych. Kilkanaście lat temu pojawiła się moda na ich upamiętnienie. Niedawno pojawiły się jednak opinie, że żołnierze ci, to „PiS-owscy bohaterowie”. Czy nie jest porażką, że tradycję tę zawłaszczyło rządzące Prawo i Sprawiedliwość, przez co wielu ludzi od nich się odwraca?

Na pewno stało się źle. Bo historię Żołnierzy Wyklętych i modę na ich uczczenie wyciągnęli młodzi ludzie na przełomie stuleci. Po prostu zakochali się w tej historii. I to upolitycznienie tego tematu dziś sprawia, że młodzi ludzie nie tyle odwracają się od Wyklętych, ale ta historia staje się dla nich obojętna. Mój 23-letni syn po prostu tematem się nie interesuje.

Tu toczą się też spory o niektóre postaci, lewica podkreśla niegodne czyny niektórych żołnierzy Podziemia?

I właśnie tu jest wielka rola Instytutu, aby mówić o tej historii prawdę. Dla mnie oczywistą rzeczą jest to, że komuniści, czerwoni, to byli okupanci i bandyci. A Żołnierze Wyklęci stali po dobrej stronie mocy. Nie zmienia to faktu, że i po tej stronie znajdowały się osoby niegodne, czy po prostu uzurpatorzy. I rolą IPN jest to, aby w historii na przykład Burego przedstawić prawdę, a nie oceny. I żeby na podstawie owych dobrze podanych faktów każdy mógł wyrobić sobie opinię.


Czytaj też: 

Odbudowa Pałacu Saskiego. Sejm podjął decyzję

Sejm powołał Karola Nawrockiego na prezesa IPN

Dlaczego jestem gotów zagłosować za Karolem Nawrockim na szefa IPN?


Lubię to! Skomentuj26 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka