Węglarczyk dał się nabrać na internetowy żart. "Wyborcza": to pułapka trolla

Autorstwa Ralf Lotys (Sicherlich), CC BY 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=110660028
Autorstwa Ralf Lotys (Sicherlich), CC BY 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=110660028
Bartosz Węglarczyk padł ofiarą "trollingu internetowego". Redaktor naczelny Onetu sądził, że jest atakowany na Twitterze przez pracownika biura PiS z Rzeszowa. Okazało się, że po prostu dał się wkręcić.

Bartosz Węglarczyk na celowniku trolli. Redaktor był pewien, że wie, co się stało

Bartosz Węglarczyk wpadł z pułapkę internetowych trolli. Zaczęło się od tego, że na profilu dziennikarza na Twitterze osoba ukrywająca się pod pseudonimem "PrawdziwyPolak11" zwróciła się do redaktora następującymi słowami:

"Co pan wie o prawdziwym dziennikarstwie? Wspiera pan niemiecką redakcję!" - brzmiał wpis.


Redaktor naczelny Onetu był pewien, że dotarł do źródła trollingu. W poście pojawiła się bowiem ścieżka pliku. Wyglądało to tak, jakby komuś nie udało się zamieścić dobrze grafiki. Zamiast tego znalazł się tam adres lokalizacji pliku na komputerze. Można tam było wyczytać, że wiadomość została wysłana z biura PiS w Rzeszowie. Tak myślał Bartosz Węglarczyk i inni internauci, którzy zainteresowali się sprawą.

Bartosz Węglarczyk wkręcony

Jak się okazało, był to tylko podstęp i osoba, która stworzyła wpis, chciała aby wszyscy pomyśleli, że za prowokacją stoi biuro PiS w Rzeszowie. Problem w tym, że placówka nie miała z tym nic wspólnego. Rzeszowskie biuro wydało oświadczenie, w którym napisano, że "PrawdziwyPolak11" nie jest ich pracownikiem.

Sprawę postanowiła wyjaśnić Fundacja "Przeciwdziałamy Dezinformacji", która prowadzi stronę Fakenews.pl. Według portalu cała akcja to rodzaj tzw. "internetowego trollingu", żart.

SW


Zobacz też: 


Lubię to! Skomentuj34 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura