Absurdalny proces toczył się dwadzieścia lat, zapadł wyrok. "Orzeczenie godne Piłata"

Mirosław Ciełuszecki w Sądzie Najwyższym Fot. arch.
Mirosław Ciełuszecki w Sądzie Najwyższym Fot. arch.
W Wielki Czwartek Sąd Apelacyjny w Białymstoku wydał ostateczny wyrok w trwającym od dwudziestu lat kuriozalnym procesie. Sąd oczyścił oskarżonego z absurdalnych, ale poważnych zarzutów. Skazał za drobną, poboczną sprawę. Przedsiębiorca siedzieć nie pójdzie, kary nie zapłaci. Ale ma zablokowaną drogę do odszkodowań. "Piłat by się nie powstydził" - to najczęstszy komentarz po wyroku.

Po dwudziestu latach skandalicznego procesu sprawa przedsiębiorcy Mirosława Ciełuszeckiego doczekała się wreszcie ostatecznego finału. Sąd oczyścił oskarżonego z absurdalnych i najcięższych zarzutów. Do więzienia Ciełuszecki nie pójdzie. Ale też sąd dopatrzył się nieprawidłowości w obrocie udziałami firmy. Ponieważ sprawa jest drobna, a wyrok łagodny, przedsiębiorcy nie przysługuje kasacja w Sądzie Najwyższym. Ma też zablokowaną drogę do odszkodowania, które biorąc pod uwagę skalę poniesionych strat mogłoby być liczone w setkach milionów złotych.

O co chodziło w sprawie przedsiębiorcy

Sprawę również w Salonie 24 opisywaliśmy wielokrotnie. Przypomnijmy, że przedsiębiorca Mirosław Ciełuszecki, którego firma na przełomie stuleci stała się potentatem w branży chemicznej, został w 2002 roku zatrzymany, aresztowany (w celi spędził łącznie osiem miesięcy) i oskarżony o rzekome oszustwa i działanie na niekorzyść firmy.

Bez wchodzenia w szczegóły: kontrowersją była przewlekłość procesu – toczył się dwadzieścia lat – nawet jeśli przedsiębiorca był winny, po wyroku skazującym mógłby już dawno ułożyć sobie życie, tak był dwadzieścia lat w stanie zawieszenia, stracił firmę i majątek. W trakcie procesu ginęły kluczowe dowody, biegli razili niekompetencją. A same zarzuty dotyczyły tego, że przedsiębiorca wprowadził w błąd prezesa spółki. Ale to on był prezesem, więc wprowadzić miał w błąd samego siebie. A działaniem na niekorzyść spółki była wg prokuratury transakcja, w wyniku której firma zarobiła.

Wyroki, oskarżenia, kasacje

Przedsiębiorca po wielu perturbacjach został uniewinniony z zarzutu oszustwa. Ale został skazany za działanie na niekorzyść spółki. Sąd Apelacyjny wyrok utrzymał. Ale Sąd Najwyższy uwzględnił kasację. I dopatrzył się w postępowaniu sądu „rażących nieprawidłowości”. Nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy, „tym razem w sposób rzetelny”. Sąd sprawę rozpatrzył. W Wielki Czwartek, 14 kwietnia wydał wyrok. Oczyścił przedsiębiorcę z poważnych zarzutów. Ale skazał za nieprawidłowości przy obrocie udziałami spółki. Sprawa to drobna. Wyrok jest w zawieszeniu. Do tego sąd uwzględnił czas spędzony w areszcie na poczet grzywny. Więc skazany nie będzie musiał płacić kar.

Słodkie, lecz gorzkie orzeczenie Sądu

Pozytywem z jego punktu widzenia jest fakt oczyszczenia z poważnych zarzutów, pozostanie na wolności, nie poniesie kosztów finansowych. Tu jednak jest druga strona medalu. W przypadku spraw drobnych, niezagrożonych długą odsiadką, nie ma kasacji do Sądu Najwyższego. Stąd też Ciełuszecki nie będzie mógł dochodzić niewinności. Tu jest druga kwestia, ważniejsza – nie będzie mógł też dochodzić odszkodowania. A straty firmy, która w wyniku działań prokuratury i sądu została zniszczona, można liczyć w setkach milionów. – Wyrok zapadł w Wielki Czwartek. Myślę, że i Piłat nie powstydziłby się takiego orzeczenia – mówi Salonowi 24 Klaudiusz Wesołek, prawnik, YouTuber, blogger, działacz fundacji Wolnośc i Pokój.

Koniec sprawy?

– Nie wiem, co o tym myśleć. Bo z jednej strony powinno cieszyć, że sąd oddalił wszelkie poważne zarzuty, które były absurdalne, ale ciążyły nade mną przez dwie dekady. Z drugiej strony, skazał mnie z jakiegoś drobnego zarzutu, całkiem pobocznego, o którym w trakcie procesu praktycznie nie było mowy – komentuje Ciełuszecki. Według prawników sprawa zamyka drogę do postępowań na polu krajowym. Ciełuszecki może natomiast dochodzić swych praw w Europejskim Trybunale Praw Człowieka.

Przeczytaj też:

Prezydenci Polski, Estonii, Łotwy i Litwy są już w Kijowie

Morozowski: Teoria Macierewicza nie trzyma się kupy. Będzie nowe polowanie na Tuska

Pisał pierwsze teksty śledcze o katastrofie smoleńskiej. U nas ocenia raport Macierewicza


Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo