Jedni wybrali się nad morze, inni w góry. Senatorowie tłumaczą się z pobytów w kurortach

piqsels.com
piqsels.com
Za pieniądze podatnika grupa senatorów wybrała się latem nad morze, a inna w góry. Twierdzą, że przebywając w kurortach, wykonywali swe obowiązki - podaje piątkowa "Rzeczpospolita".

Gdzie pojechali senatorowie za nasze pieniądze?

"To na pewno nie był wyjazd turystyczny, lecz roboczy. Mieliśmy wypełniony kalendarz, odbyliśmy szereg spotkań, w tym z samorządowcami. A żeby móc merytorycznie rozmawiać na temat lasów, trzeba też je samemu zobaczyć" – mówi senator PiS Jerzy Chróścikowski, szef Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, gdy "Rzeczpospolita" pyta go o wyjazd 17 senatorów w ubiegłym roku w Bieszczady. "Za ich pobyty hotelowe z kieszeni podatnika poszło w sumie 14,4 tys. zł" - podano.

Tak wynika z wykazu noclegów krajowych senatorów, refundowanych w tej kadencji przez Kancelarię Senatu. W trybie dostępu do informacji publicznej otrzymała go "Rz".

Przekazano, że "noclegi w Bieszczadach przypadały od 14 do 17 września, choć pobyt wielu senatorów był nieco krótszy". "Z wykazu można wywnioskować, że większość nocowała najpierw w Czarnej Górze w powiecie bieszczadzkim, by następnie przenieść się do Polańczyka, wsi wczasowo-uzdrowiskowej na brzegu Jeziora Solińskiego. W Czarnej Górze Kancelaria Senatu opłaciła noclegi 17 senatorów, a w Polańczyku – 14. Reprezentowali różne kluby parlamentarne, bo wypad był oficjalnie wyjazdowym posiedzeniem dwóch komisji senackich: środowiska i rolnictwa" - napisano.

Zdaniem Chróścikowskiego, choć senatorowie trafili do atrakcyjnej turystycznie miejscowości, nie mieli czasu na rekreację. "Wyjazdowe posiedzenia komisji nie są niczym nadzwyczajnym i oczywiste jest to, że jeśli jedziemy w teren, musimy zapewnić sobie nocleg" – mówi.

"Rz" zwraca uwagę, że "to nie jedyny wyjazd grupy senatorów do znanego kurortu wypoczynkowego". "Wewnętrzne senackie przepisy przewidują, że każdemu senatorowi przysługuje refundacja kosztów noclegów poza Warszawą i miejscem zamieszkania do kwoty 7,6 tys. zł rocznie. A przeglądając listę noclegów, można się przekonać, że wyjątkowo często pojawia się na niej też nadbałtycki Kołobrzeg. Do tego kurortu w tym samym terminie w drugiej połowie lipca 2020 roku pojechało aż 22 senatorów z rządzącej Senatem opozycji. Odbyli tam od jednego do nawet pięciu noclegów, które z powodu szczytu sezonu turystycznego wyjątkowo sporo kosztowały. Zgodnie z wykazem najdroższy był nocleg Roberta Dowhana z KO, który spędził w Kołobrzegu jedną noc za ponad 2 tys. zł. Dwie doby hotelowe Ryszarda Bobera z PSL kosztowały z kolei 2,8 tys. zł. Wszystkie noclegi w kurorcie pochłonęły w sumie 31,7 tys. zł" - pisze "Rz".

Gazeta informuje, że "organizator tamtego wyjazdu, senator KO i były prezydent Kołobrzegu Janusz Gromek, tłumaczy, że celem było spotkanie z pomorskimi samorządowcami". "Rozmawialiśmy na temat m.in. sytuacji gmin uzdrowiskowych i perspektyw dla turystyki po wybuchu pandemii".

SW

Czytaj dalej:


Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka