Dzień Zwycięstwa - Kreml w ostatniej chwili odwołał pokaz lotniczy. Znamy powód

Na defiladzie z okazji Dnia Zwycięstwa zabrakło samolotów, fot. PAP/EPA/YURI KOCHETKOV
Na defiladzie z okazji Dnia Zwycięstwa zabrakło samolotów, fot. PAP/EPA/YURI KOCHETKOV
Podczas poniedziałkowej parady na Placu Czerwonym zabrakło lotnictwa wojskowego, które każdego roku bierze udział w moskiewskich obchodach zakończenia II wojny światowej.

To miała być demonstracja potęgi rosyjskiego lotnictwa

Według ujawnionych wcześniej planów nad Placem Czerwonym miały przelecieć samoloty bojowe i helikoptery, tylko w okrojonej liczbie w porównaniu do lat ubiegłych. Na pewno w defiladzie powietrznej miały wziąć udział Ka-52 i Mi-28. Putin miał także zademonstrować Iła-80 - rosyjski powietrzny samolot dowodzenia i kontroli, powszechnie nazywany "samolotem zagłady", przeznaczony do dowodzenia w przypadku wojny jądrowej. W planie był też przelot Tu-160 symulujący tankowanie z powietrza z 4 eskortami MIG-31.

Polecamy: Defilada z okazji Dnia Zwycięstwa w Rosji. Putin z przemówieniem

Na zakończenie pokazu lotniczego 8 Migów-29 miało przelecieć nad Moskwą w kształcie latającego Z - głównego symbolu inwazji Rosji na Ukrainę. Cały ten pokaz został w ostatniej chwili odwołany. Podobnie w innych miastach Rosji - Jekaterynburgu, Nowosybirsku i Samarze.

Media państwowe podały, że rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przekazał, że decyzja została podjęta z powodu pogody, choć w czasie parady nad Moskwą było bezchmurne niebo, a w przeszłości używano specjalnych maszyn do rozpędzania chmur, byle tylko pokazać potęgę rosyjskiego lotnictwa.

Ogromne straty Rosjan przyczyną odwołania pokazu?

Wkrótce po rozpoczęciu inwazji Margarita Simonyan, redaktor naczelna kremlowskiego kanału informacyjnego RT, żartowała, że tegoroczna parada z okazji Dnia Zwycięstwa odbędzie się w Kijowie. Zamiast tego siły ukraińskie rozgromiły rosyjskich najeźdźców, zabijając tysiące rosyjskich żołnierzy - w tym 12 najwyższych rangą generałów - i niszcząc setki sztuk sprzętu wojskowego.

Skala strat militarnych Rosji na Ukrainie jest sporna. Podczas gdy Ukraina twierdziła pod koniec kwietnia, że od początku wojny zabiła 22 800 rosyjskich żołnierzy, Rosja zgłosiła do tej pory 1 351 zabitych. Rząd brytyjski szacuje, że na Ukrainie zginęło około 15 000 rosyjskich żołnierzy.

Według ukraińskiego sztabu łączne rosyjskie straty w sprzęcie od 24 lutego do 9 maja wynoszą: 1145 czołgów, 2764 pojazdy opancerzone, 199 samolotów, 158 helikopterów, 513 systemów artyleryjskich, 185 wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych, 87 systemów przeciwlotniczych, 1970 pojazdów i cystern, 12 jednostek pływających i 377 dronów. Zdaniem ukraińskich mediów to właśnie straty wojenne Rosjan są powodem odwołania lotniczej parady.

Jak z kolei podaje ukraiński serwis InformNapalm, przyczyną odwołania pokazu sił lotniczych podczas parady w Moskwie miała być "awaria samolotu zagłady".

Prezydent Rosji nie wypowiedział wojny Ukrainie

Ukraińscy i zachodni urzędnicy obawiali się, że Putin wykorzysta swoje przemówienie z okazji Dnia Zwycięstwa do eskalacji konfliktu. Jednak przewidywania, że formalnie wypowie on wojnę i zarządzi powszechną mobilizację, a być może zagrozi użyciem broni jądrowej, okazały się bezpodstawne. Putin przemawiał zaledwie około 10 minut, a cała parada trwała około godzinę.

W swoim przemówieniu Putin krótko przyznał, że rosyjskie wojsko poniosło straty na Ukrainie, nie podając jednak żadnych liczb. - Śmierć każdego z naszych żołnierzy i oficerów jest naszą wspólną żałobą i niepowetowaną stratą dla ich przyjaciół i krewnych. Państwo, regiony, przedsiębiorstwa i organizacje publiczne zrobią wszystko, aby otoczyć opieką i pomóc tym rodzinom - powiedział.

W komentarzach po przemówieniu Putin powiedział rosyjskim mediom, że operacja wojskowa na Ukrainie kończy się sukcesem.  - Wszystkie plany są realizowane. Rezultat zostanie osiągnięty - co do tego nie ma wątpliwości - powiedział oficjalnemu serwisowi informacyjnemu Tass.

Putin nie zaprosił Łukaszenki

Na Placu Czerwonym w poniedziałek zabrakło również zagranicznych dygnitarzy, którzy zwykle uczestniczą w obchodach Dnia Zwycięstwa. Kreml poinformował, że nie zaprosił na nie żadnych zagranicznych przywódców, jednak uderzająca była nieobecność nawet najbliższych sojuszników Moskwy, takich jak prezydent Kazachstanu Kassym-Jomart Tokajew i białoruski przywódca Aleksander Łukaszenko.

ja

Czytaj także:

Awantura w Warszawie. "Życie i zdrowie naszych dyplomatów w Rosji jest teraz zagrożone"

Rosyjski ekspert z zaskakująco szczerą wypowiedzią na temat armii w państwowej telewizji

MSZ zabiera głos w sprawie ataku na rosyjskiego dyplomatę w Warszawie

Żabka z pomocą dla Ukrainy. 60 ton żywności i artykułów higienicznych dotarło do Kijowa

Lubię to! Skomentuj18 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka