Julia Przyłębska o Jarosławie Kaczyńskim i aferze mailowej

Julia Przyłębska udzieliła wywiadu brukselskiej redakcji POLITICO. Źródło: PAP/Łukasz Gągulski
Julia Przyłębska udzieliła wywiadu brukselskiej redakcji POLITICO. Źródło: PAP/Łukasz Gągulski
Julia Przyłębska udzieliła wywiadu brukselskiej redakcji POLITICO. Prezes Trybunału Konstytucyjnego stwierdziła, że jest niezależna, ale jak sama przyznaje, często spotyka się z Jarosławem Kaczyńskim. Pytana była również m.in. o aferę mailową i krytykę pod jej adresem.

O Julii Przyłębskiej w ostatnim czasie jest dość głośno. Wszystko za sprawą tzw. afery mailowej. Z ujawnionych wiadomości szefa Kancelarii Premiera Michała Dworczyka wynika, że miała ona konsultować z politykami decyzje podejmowane przez TK. "Wycieknięte e-maile ugruntowały wizerunek Trybunału kierowanego przez Przyłębską jako narzędzia PiS" - komentują dziennikarze portalu.

Afera mailowa 

To właśnie temat afery mailowej był jednym z głównych wątków, jaki został poruszony w rozmowie z brukselskim portalem POLITICO. 

Julia Przyłębska zapewniła, że jest "całkowicie niezależna". Brukselska redakcja pisze, że podczas wywiadu prezes TK podsunęła  dziennikarzowi egzemplarz polskiej konstytucji z jednym artykułem zaznaczonym na żółto: "sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji". -- Zapewniam, że w swoich działaniach kieruję się właśnie tą zasadą - podkreśliła.

"Mimo wszystko, Przyłębska podobnie jak premier Mateusz Morawiecki, obwinia bezimiennych "rosyjskich prowokatorów" za wyciek e-maili w celu "destabilizacji sytuacji w Polsce" – czytamy dalej w artykule. - Z nikim nie konsultuję orzeczeń - powiedziała Przyłębska.

O prywatnych relacjach z Jarosławem Kaczyńskim 

Julia Przyłębska odpowiedziała również, co łączy ją z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Jak przyznaje, często się z nim spotyka, ale nigdy nie rozmawiają o polityce, a jedynie o literaturze i sztuce. – To fascynujący człowiek, który opowiada wiele ciekawych historii o życiu; świadek historii - powiedziała, odmawiając jednak ujawnienia, czy są po imieniu.

Kaczyński z kolei publicznie nazwał Przyłębską swoim "odkryciem towarzyskim", bon motem, który ona sama uważa za "przyjemny", ale który też sprowokował przeciwników do firmowania jej jako "kucharki Kaczyńskiego".

– Nie ma takiego przepisu, który zabraniałby komuś spotkań towarzyskich z osobami, które poznało się przed objęciem stanowiska. A ja muszę nieskromnie powiedzieć, że bardzo dobrze gotuję – dodała, że jej popisowym daniem jest chłodnik litewski z buraków.

Sędziowie krytykują Przyłębską

Dziennikarze POLITICO dotarli również do niektórych sędziów, którzy pracowali z Julią Przyłębską w Trybunale Konstytucyjnym. Jak pisze portal "tylko jeden zgodził się dłużej o niej porozmawiać, ale nalegał na anonimowość. Pozostali odpowiedzieli telefonicznie lub mailowo".

Wszystkie komentarze były negatywne wobec prezes Trybunału Konstytucyjnego. Julia Przyłębska została nazwana m.in. "posłuszną Julią" czy też "kiepskim prawnikiem". Jedna z pytanych osób wyznała również, że "praca z Przyłębską miała negatywny wpływ na jej zdrowie".

Z opiniami sędziów, którzy pracowali z prezes TK nie zgadza się główna zainteresowana. – Mogę spojrzeć sobie w twarz. Nie zrobiłam nic, co naruszałoby moją niezależność. Sędzia musi być odważny – tłumaczy Przyłębska.

Sędzia TK przedstawia się jako bystra i skuteczna kobieta, która wbrew wszystkiemu znalazła równowagę między karierą a szczęśliwym życiem domowym. Na emeryturze chce napisać powieść, do której ma już wymyśloną fabułę.

Opozycja ma wobec niej inne plany. - Jeśli śledztwo wykaże, że konsultowała swoje decyzje z politykami PiS, to powinna ponieść odpowiedzialność karną - powiedział Krzysztof Śmiszek, prawnik i parlamentarzysta z SLD.

MP

Czytaj dalej: 


Lubię to! Skomentuj65 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka