Powstaje baza danych o błędach medycznych. W Polsce skala problemu jest duża

Rząd pracuje nad ustawą o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta, fot. pexels.com
Rząd pracuje nad ustawą o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta, fot. pexels.com
Polskie i międzynarodowe badania pokazują, że aż co dziesiąty pacjent przebywający w szpitalu doświadcza działań niepożądanych lub błędów medycznych. Czym są w praktyce takie zdarzenia? To chociażby zakażenie pacjenta, do którego doszło na terenie szpitala, źle przeprowadzony zabieg, nieprawidłowe podanie leku albo podanie niewłaściwego leku, błędna diagnoza, zaniechanie leczenia, pomimo tego, że było ono możliwe, a także naruszenie praw pacjenta.

Rejestr działań niepożądanych i błędów nie jest obowiązkowy i szpitale mogą, ale nie muszą go prowadzić. Zakłada się, że część zdarzeń nie jest zgłaszana w obawie przed konsekwencjami prawnymi i wizerunkowymi dla szpitali i osób popełniających błędy.

Zobacz: Tych leków brakuje w Polsce. Ministerstwo Zdrowia opublikowało listę

Rzecznik Praw Pacjenta prowadzi własny rejestr działań niepożądanych

Rząd pracuje nad ustawą o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta, która po uzyskaniu akceptacji Rady Ministrów ma trafić do Sejmu we wrześniu. Zakłada ona m.in. utworzenie Rejestru Zdarzeń Niepożądanych, czyli ogólnokrajowej niejawnej bazy danych o błędach medycznych. Jednak już dzisiaj Rzecznik Praw Pacjenta uważa, że błędy medyczne stanowią problem, a ich skala jest duża. Zanim ustawa zostanie przyjęta, rzecznik prowadzi własny rejestr działań niepożądanych. Od początku tego roku takich zgłoszeń wpłynęło blisko 550.

By lepiej zobrazować skalę problemu, rzecznik podzielił zgłoszenia na trzy kategorie. Pierwszą stanowią skargi dotyczące spraw klinicznych, czyli mówiąc wprost, tego, co bezpośrednio związane jest z leczeniem. Druga kategoria to sprawy organizacyjne związane z pracą placówek medycznych, a trzecia opisuje pozostałe kwestie dotyczące działania ochrony zdrowia.  
Bardzo dużo zgłoszeń dotyczy pozostawienia ciała obcego w polu operacyjnym, błędów diagnostycznych i opóźnienia w postawieniu diagnozy. Takich spraw szczególnie dużo jest w SOR, czyli szpitalnych oddziałach ratunkowych. Zdarzają się również kwestie związane z samowolnym opuszczeniem placówki medycznej przez pacjenta i niestety samobójstw. Do biura Rzecznika Praw Pacjenta zgłoszono również dziewięć przypadków molestowania i mobbingu.

Czytaj: Niemcy mają najwięcej lekarzy. Polska w unijnej czołówce

Obowiązkowy Rejestr Zdarzeń Niepożądanych

Wdrożenie kompleksowego systemu rejestrowania i oceny zdarzeń niepożądanych jest istotne dla poprawy standardów bezpieczeństwa i  pozwoli na wdrożenie właściwych działań naprawczych, które wymusi ustawa o jakości i bezpieczeństwie pacjenta. Zakłada ona, że Rejestr Zdarzeń Niepożądanych będzie prowadzony dwutorowo. Z jednej strony będzie to rejestr zdarzeń zgłaszanych przez placówki medyczne, a z drugiej zgłaszanych przez samych pacjentów. Dzisiaj, ze względu na brak dostatecznej ochrony prawnej, często zgłaszane są zdarzenia, które w większości nie stanowiły zagrożenia dla pacjenta, oraz w których personel medyczny nie miał bezpośredniego udziału. Natomiast Rejestr Zdarzeń Niepożądanych prowadzony przez ministra zdrowia ma być obowiązkowy i niejawny. Wprowadzenie takiego obowiązku wymaga także wdrożenia nadzoru nad tym systemem, co czyni go systemem dwupoziomowym. Na podstawie zgłoszonych zdarzeń niepożądanych będzie można ukierunkować działania Ministerstwa Zdrowia, Rzecznika Praw Pacjenta i placówek medycznych, wydać rekomendacje w zakresie bezpieczeństwa pacjentów, wyciągać wnioski, by wskazać konkretnej placówce medycznej, co ma poprawić w swoich działaniach. Z pewnością taki rejestr pokaże ewentualne błędy w działaniu systemu opieki zdrowotnej i podpowie, co można naprawić.

Tak jak zdarzyło się to wskutek licznych pomyłek podczas operacji zgłaszanych w 2010 roku. Wtedy właśnie szpitale wprowadziły tzw. Okołooperacyjną Kartę Kontrolną, zwierającą wszystkie informacje na temat pacjenta, jego badań i planowanej operacji. Innym przykładem jest wdrożenie w 2015 roku systemu triage na szpitalnych oddziałach ratunkowych, który polega na tym, że pacjenci są badani niezwłocznie i oznaczani kolorami pod względem najpilniejszych potrzeb. Dzięki temu nie powinno dochodzić do sytuacji, w której pacjent najbardziej potrzebujący pomocy czeka w długiej kolejce na konsultacje.

Wielki sukces Polski. Jako jeden z pierwszych krajów UE wprowadza świetne rozwiązanie

Błędy medyczne to poważny problem

Wprawdzie zdarzenia niepożądane dotyczą średnio 10% hospitalizowanych pacjentów, ale w Polsce skalę tego problemu obrazują dane Ministerstwa Zdrowia, z których wynika, że w 2019 roku do wojewódzkich komisji do spraw orzekania o zdarzeniach medycznych skierowano 861 wniosków, z czego aż 20% dotyczyła śmierci pacjenta. W 2018 roku prokuratury wszczęły 2217 spraw o błędy medyczne, a do sądów cywilnych wpłynęło 857 pozwów w sprawach o naprawienie szkody wyrządzonej przez ochronę zdrowia.

Dane amerykańskie wskazują, że w szpitalach z powodu błędów medycznych umiera przedwcześnie między 44 a 100 tys. pacjentów rocznie. Kraje Europy Zachodniej już dawno się zrozumiały, że jest to bardzo poważny problem, bo zdarzenia niepożądane powodują śmierć, do której nie powinno w ogóle dojść. Dlatego w tej chwili w całej Europie Zachodniej mówi się o budowaniu kultury bezpieczeństwa. Na to składa się m.in. rejestrowanie zdarzeń niepożądanych oraz wprowadzanie rozwiązań nakłaniających personel medyczny do tego, żeby te zdarzenia niepożądane zgłaszać. Polska dołącza do grona krajów poważnie myślących o bezpieczeństwie pacjenta.

Tomasz Wypych

Czytaj także:

Lubię to! Skomentuj11 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo