Polski duchowny uciekł przed strzelaniną. To bliski współpracownik papieża

Papieski jałmużnik kardynał Konrad Krajewski i papież Franciszek. Fot. PAP/EPA/FABIO FRUSTACI
Papieski jałmużnik kardynał Konrad Krajewski i papież Franciszek. Fot. PAP/EPA/FABIO FRUSTACI
Papieski jałmużnik kardynał Konrad Krajewski, przebywający na Ukrainie jako wysłannik papieża Franciszka, znalazł się w miejscu, gdzie doszło do strzelaniny. Nic mu się nie stało. W wywiadzie dla portalu Vatican News w sobotę przyznał: "Po raz pierwszy w życiu nie wiedziałem, dokąd uciekać, bo nie wystarczy biec, trzeba wiedzieć dokąd".

Uciekali przed strzałami

W rozmowie z watykańskimi mediami prefekt Dykasterii ds. Posługi Miłosierdzia, który jest w Zaporożu opowiedział, że wraz z dwoma biskupami - katolickim i protestanckim oraz z towarzyszącym mu żołnierzem pojechał zawieźć pomoc do jednego z miejsc w tym rejonie. W pewnym momencie grupa usłyszała strzały i wszyscy musieli uciekać.

Polecamy:

Nowe kary dla drogowych recydywistów. Ekspert: Widać, że to na ludzi działa

Premier przejechał się ostro po Tusku. Wszystko miało miejsce w trakcie otwarcia kanału

Według jego relacji wszystko dobrze się skończyło i cała pomoc została przekazana; także różańce pobłogosławione przez papieża.

"Brakuje łez i brakuje słów"

Vatican News zaznacza, że polski kardynał określił trwającą na Ukrainie wojnę jako "bez litości", wobec której - jak mówił wcześniej - "brakuje łez i brakuje słów".

Kardynał Krajewski dodał, że sobota jest dla niego szczególnym dniem, bo dokładnie dziewięć lat temu otrzymał święcenia biskupie w bazylice watykańskiej w obecności papieża. "Żyjemy" - przekazał Ansie kardynał.

"Rosjanie strzelają do wszystkiego, co się rusza"

Kardynał Krajewski wyjechał z biskupem katolickim i protestanckim oraz towarzyszącym im żołnierzem z Zaporoża w stronę granicy z Rosją. Zabrał ze sobą transport z pomocą humanitarną i żywnością.

Papieskiej rozgłośni wyjaśnił: "Cały czas są tam Rosjanie, ale także ludzie, którzy pozostali na miejscu i którzy z różnych przyczyn nie wyjechali. Jest ok. 4 tysięcy. Pojechaliśmy do nich. Oni wiedzą, w jakich punktach się gromadzić. Tam podjeżdżaliśmy z wielkimi problemami. Trudno przedostać się do strefy wojennej, ponieważ tam nie ma żadnych praw, nie ma tam żadnego kodeksu".

"Po prostu Rosjanie strzelają do wszystkiego, co się rusza. Przestrzegano i pouczono nas, żeby tylko pozostawić jedzenie i szybko uciekać, żeby również nie narażać tych ludzi, bo wszędzie, gdzie ludzie się gromadzą, Rosjanie od razu strzelają i tak też było niestety, że w jednym miejscu między blokami nagle spadły rakiety. Dobrze, że był z nami żołnierz, który powiedział, gdzie uciekać, bo pierwszy raz nie wiedziałem, w którą stronę uciekać"- dodał wysłannik papieża.

Podkreślił: "Ta pomoc jest konieczna. Rozdaliśmy wszystkim różańce od Ojca Świętego, podobnie i żołnierzom. Nieważne, kto jakiego jest wyznania. Krzyż dla nich jest najważniejszy. Zakładali te różańce od papieża Franciszka od razu".

"Pomodliliśmy się przez chwilę, na tyle na ile żołnierz nam pozwalał. Udzielałem błogosławieństwa wraz z biskupami wszystkim obecnym i czym prędzej rozchodziliśmy się, żeby nie można nas było namierzyć, bo wystarczy, że parę osób się zbiera i od razu następuje ostrzał" - opowiedział kardynał Krajewski

KW

Czytaj dalej:

Kompletnie pijany i agresywny Rosjanin w hotelu. Nagranie kompromituje Grupę Wagnera

Kanał przez Mierzeję Wiślaną. Pierwsze statki wypłynęły z portu Nowy Świat na Bałtyk

Krystyna Janda prosi w sieci o pieniądze. Internet zapłonął, wypomniano jej jedną rzecz

Kanał przez Mierzeję Wiślaną oficjalnie otwarty. "To wielkie zwycięstwo Polski"

Giertych do europosła PiS: Tarczyński, zapłacisz 200 tys. zł na muzeum Polin

Lubię to! Skomentuj19 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo