Zawiódł system rekrutacji? Młodzi lekarze nie złożyli wniosków na specjalizacje

Zabrakło chętnych do kształcenia się w specjalizacjach. Fot. Pixabay
Zabrakło chętnych do kształcenia się w specjalizacjach. Fot. Pixabay
Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego poinformowało, że lekarze nie złożyli wniosków, aż na jedną czwartą spośród 4218 miejsc pozwalających robić specjalizację. To zła wiadomość także dla pacjentów, bo nie było chętnych zwłaszcza na specjalizacje deficytowe, czyli takie, których przedstawicieli najbardziej brakuje w polskich przychodniach i szpitalach. I to pomimo tego, że już w czasie kształcenia lekarz może zarobić więcej.

Ile zarabia młody lekarz?

Obecnie wynagrodzenie zasadnicze dla lekarzy na pierwszych dwóch latach specjalizacji niebędącej deficytową wynosi najpierw 6739 zł, a po drugim roku rośnie do 6942 zł brutto. Inaczej jest w przypadku specjalizacji priorytetowych. To dziedziny medycyny, które uznawane są przez Ministerstwo Zdrowia za najmocniej deficytowe i wymagające uzupełnienia niedoborów kadrowych. Jeśli takie specjalizacje znalazły się na liście, to osoby je zdobywające otrzymują wyższe wynagrodzenie. Od połowy tego roku to 7076 zł na pierwszych dwóch latach i 7211 zł brutto w kolejnych latach studiów.

To jednak nie wszystko, co może zarobić lekarz trakcie specjalizacji, bo może jeszcze liczyć na bon patriotyczny. Dodatek do wynagrodzenia wypłacany w zamian za zobowiązanie się do wykonywania zawodu na terytorium Polski w przychodni lub szpitalu finansowanym ze środków publicznych przez dwa lata. Na spełnienie obietnicy młody medyk ma 5 lat od dnia uzyskania potwierdzenia zakończenia szkolenia specjalizacyjnego. Wysokość bonu wynosi 700zł dla rezydentów specjalizacji deficytowych i 600 zł dla pozostałych. Co ważne, jest on doliczany do pensji podstawowej, dzięki czemu rośnie także stawka za godzinę pracy, np. w czasie dyżurów.

Specjalizacje deficytowe

Do specjalizacji deficytowych zaliczają się anestezjologia i intensywna terapia, chirurgia dziecięca, chirurgia ogólna, chirurgia onkologiczna, choroby wewnętrzne, choroby zakaźne, geriatria, hematologia, kardiologia dziecięca, medycyna paliatywna, ratunkowa i rodzinna, neonatologia, neurologia dziecięca, onkologia i hematologia dziecięca, onkologia kliniczna, patomorfologia, pediatria, psychiatria, psychiatria dzieci i młodzieży, radioterapia onkologiczna oraz stomatologia dziecięca.

Lepsza płaca i więcej miejsc rezydenckich na specjalizacje priorytetowe to sposób, w jaki Ministerstwo Zdrowia próbuje przyciągnąć większą liczbę lekarzy. Jako przyczynę wyodrębnienia specjalizacji deficytowych i ich szczególnego wsparcia Ministerstwo Zdrowia podaje starzenie się kadr lekarskich w wyżej wymienionych dziedzinach i małą liczba specjalistów w stosunku do zapotrzebowania.

Dlaczego lekarze nie chcieli wziąć specjalizacji

Nie do końca więc wiadomo, dlaczego zabrakło chętnych do kształcenia się w kilkunastu najbardziej oczekiwanych dziedzinach medycyny. Jako jedną z przyczyn podaje się zmianę sposobu rekrutacji przyszłych lekarzy specjalistów. Od jesieni tego roku nabór prowadzony jest centralnie. Oznacza to, że każdy lekarz ubiegający się o specjalizację może w jednym wniosku dokonać maksymalnie 15 dowolnych wyborów wskazując m.in. dziedzinę, województwo oraz trzy placówki, w których chciałby realizować program dalszej nauki. Dzięki temu stworzone są możliwości ubiegania się o odbywanie szkolenia specjalizacyjnego w różnych województwach jednocześnie. Tyle teoria, ale praktyka pokazała co innego.

Na branżowych forach pojawiły się głosy lekarzy, których cieszą wyniki naboru i takich, którym one nie odpowiadają. Niezadowoleni piszą, że powstał system, który odbiera przyszłym rezydentom możliwość realnego wpływu na przebieg szkolenia specjalizacyjnego, czyli tego, czego będą się uczyć, oraz wyboru miejsca, gdzie będzie ta nauka będzie realizowana. I tutaj znowu pojawia się kolejny problem, bo kilka lat temu to sami lekarze domagali się od Ministerstwa Zdrowia wprowadzenia centralnego naboru na specjalizacje. Dochodzą również sygnały o nieprawidłowościach, zwłaszcza jeśli chodzi o miejsce odbywania specjalizacji. Zdarza się, że pomimo tego, że w danym mieście albo województwie, o które wnioskował przyszły rezydent, jest miejsce do kształcenia. to centralny system wyznaczył lokalizację w innym regionie. Ministerstwo zapowiedziało naprawianie takich błędów. Być może system cierpi na chorobę wieku dziecięcego i kolejne rekrutację będą już bardziej efektywne.

Tomasz Wypych


Czytaj także:

Ograniczanie praw pacjenta. Wiele placówek wciąż powołuje się na pandemię koronawirusa

Historyczne spotkanie podczas szczytu na Bali. Przywódcy USA i Chin podali sobie ręce

Zełenski pojechał do wyzwolonego Chersonia [Wideo]

Pochanke proponuje miesięcznice w rocznicę śmierci Izy z Pszczyny


Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo