Nowy minister rolnictwa w wywiadzie dla Salon24. Telus ma rozładować kryzys ze zbożem

Redakcja Redakcja Rolnictwo Obserwuj temat Obserwuj notkę 89
Na rynkach europejskich zboże bardzo mocno staniało. A to dlatego, że do Europy płynie też zboże rosyjskie. O tym się głośno nie mówi - przekonuje w wywiadzie dla Salonu24 i Radia Łódź nowy minister rolnictwa Robert Telus. Przed nim stoi zadanie rozładowania kryzysu.

Naszym gościem jest Robert Telus, poseł PiS z Opoczna, od niedawna minister rolnictwa. Panie ministrze, tak szczerze, to gratulować, czy raczej współczuć objęcia tego stanowiska? Bo wie Pan, rolnicy jajkami obrzucają...

W żartach zawsze mówię, że to jest dobry czas, jeżeli chodzi właśnie o tę kwestię - dlatego, iż w tej chwili jajka są każdemu potrzebne na Wielkanoc. Nikt nie będzie wyrzucał jajek, bo jajko jest potrzebne na święta, ale to oczywiście żart z mojej strony. Mówiąc na poważnie, przechodzimy przez bardzo trudny moment, spowodowany wojną i dwuletnią pandemią. Teraz zmagamy się z inwazją, która zdestabilizowała całkowicie rynek w Polsce, ale również w Europie. I wiemy, że mamy bardzo poważny problem, jeżeli chodzi o zboże. I nie tylko z nim, bo chodzi również inne produkty, które napływają do Polski, a które bardzo mocno wpływają na nasz rynek. Dlatego to jest, tak jak Pan powiedział: to trudny moment. 

Podjąłem się misji i mam nadzieję, że ją spełnię, jeżeli chodzi o tą podstawową rzecz: rozładowanie sytuacji z ze zbożem, tak, żeby do czasu żniw były możliwości magazynowe dla polskich rolników.

Panie ministrze, jak Pan to zrobi? Będzie Pan zasypywał rolników pieniędzmi?

Należy udrożnić całkowicie drogę, żeby to zboże, które dopływało do Polski, jak najszybciej wyjechało i zatrzymać tyle, ile możemy zboża z Ukrainy. Premier Mateusz Morawiecki, jak również prezydenci Wołodymyr Zełenski i Andrzej Duda, rozmawiali na ten temat na ostatnio w Warszawie. W tym momencie jestem w drodze - w nocy umówiłem się na spotkanie z ministrem Ukrainy i jadę właśnie na granicę, by rozmawiać z ukraińskim ministrem rolnictwa. Stoi przed nami trudne zadanie, ja to o tym wiem, ale od momentu nominacji w resorcie pracuję nad rozwiązaniami. 

Wczoraj mieliśmy zwołany sztab kryzysowy w tej sprawie. Dziś odbyłem kilka spotkań z premierem Mateuszem Morawieckim, jak również z prezesami naszych spółek państwowych. Będę robił wszystko, żeby pomóc polskiemu rolnikowi w tej sytuacji. 

Niezręcznie jest krytykować poprzedników, ale wicepremier Henryk Kowalczyk niepotrzebnie mówił rolnikom, by nie sprzedawali zboża. Popełnił błąd. Pan by tego nie powtórzył? 

Sądzę, że w tamtym czasie też bym tak powiedział. Już powiem dlaczego. Otóż, nie sprzedałem latem zboża i tak naprawdę...

Nie sprzedał pan zboża? Bo jeżeli ktoś z naszych czytelników nie wie, to ja muszę powiedzieć, że pan minister jest takim prawdziwym rolnikiem. Ma swoje gospodarstwo.  

Nie sprzedałem wówczas zboża. To była logika, którą kierował się każdy, kto się zajmuje rolnictwem - jeżeli była wtedy nadwyżka zboża, to każdy myślał o tym, że przyjdzie wiosna i to zboże u nas zostanie przetransportowane z Polski, a cena pójdzie w górę. Ja też tak myślałem, ale stało się coś całkowicie innego. Dlaczego? Panie redaktorze, my musimy mówić całą prawdę. Na rynkach europejskich zboże bardzo mocno staniało. A to dlatego, że do Europy płynie też zboże rosyjskie. I z jednej strony jest Unia Europejska, która zwolniła z cła - bo to nie Polska zwolniła Ukrainę z cła - a z drugiej, od południa Europy trafia do krajów unijnych rosyjskie zboże. A ściślej rzecz biorąc, prawdopodobnie ukraińskie, skradzione przez Rosjan. I to jest powodem kryzysu: zboża mamy za dużo w Europie i w dodatku są niskie ceny. Tymczasem o tym się nie mówi zbyt wiele w mediach. Po prostu wiem, że od wicepremiera Kowalczyka nie zależały wszystkie czynniki, które wpłynęły na trudną sytuację.


To pan stoi za dodatkiem dla sołtysów, czyli 300 zł dla każdego sołtysa, który przez co najmniej 10 lat pełnił swoją funkcję? 

Tak, odpowiem troszkę tak sarkazmem: niektórzy obiecywali, urządzali sobie kampanie na tej obietnicy, a my po prostu nie obiecywaliśmy, tylko spełniliśmy postulat. Uważam, że to jest bardzo uczciwe i sprawiedliwe. Chodzi o przywracanie pewnej sprawiedliwości, bo sołtysi to są pierwszymi, którzy przyjmują na siebie wszystkie problemy wsi od zwykłego rolnika, a pracują społecznie, nie otrzymują wynagrodzenia. To podziękowanie od nas za ich służbę na rzecz polskiego rolnika.

Panie ministrze, żeby być ministrem rolnictwa dzisiaj, to trzeba mieć mocny, męski charakter. Wykazuje się pan wojowniczą postawą w czasie przemówień sejmowych. Interesuje mnie zatem takowy charakter w stosunku do PSL. "Najbardziej was jednak ciągnie do lewicy, do koloru czerwonego" - mówił pan pod adresem ludowców i prawie uderzył pan pięścią w mównicę, panie ministrze. Tak było.

Jeżeli chodzi o Polskie Stronnictwo Ludowe, to bardzo często mnie ta partia zawodzi. Kiedyś uważałem, dawno temu, że to jest formacja, dbająca o interesy rolnicze. Później współpracowałem z PSL i zorientowałem się, jak wielu działaczy "ludowych" nawet nie wie dokładnie, jak wygląda wieś. Nie interesują się tym, bo mieszkają w miastach.

Ale to jest przytyk w stronę szefa PSL-u, Władysława Kosiniaka-Kamysza, który jest lekarzem?

Ja nie chcę nikomu docinać. Jest wielu polityków w Polskim Stronnictwie Ludowym, z którymi widzę szansę na współpracę. Ale jeżeli mowa o całej formacji, to ona skręciła wyraźnie w lewo. Nie tylko wywodzi się z ZSL-u, ale zawodzi rolników. Sami politycy PSL twierdzą w prywatnych rozmowach, że ich partia się zmieniła. Nie oznacza to, że z kilkoma posłami nie można współpracować dla dobra rolników. 

Panie ministrze, na koniec, szukałem informacji o Panu, co Pan robi u siebie w gospodarstwie. I Pan powiedział, że jest hodowcą konika polskiego...Czym ten koń Pana tak urzekł, że zdobył miejsce w Pana sercu?

To jest bardzo oddany koń i przyjazny dla hodowcy. Proszę sobie wyobrazić, że gdy przyjeżdżam do nich i krzyknę, to nawet, gdy są gdzieś w lecie, to wszystkie do mnie biegną i chciałyby się nawet przytulać (śmiech). Są to konie bardzo wdzięczne, przyjazne, można się w nich zakochać.

Na koniec, chciałbym wszystkim czytelnikom Salonu24 życzę zdrowych, cudownych Świąt Wielkanocnych. A szczególnie polskim rolnikom. Życzę, żeby te święta dały nam jak najwięcej nadziei. Tej nadziei, którą przyniesie zbawca Chrystus.  

Zdj. Minister rolnictwa Robert Telus/PAP

Rozmawiał Sławomir Jastrzębowski

Czytaj dalej: 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj89 Obserwuj notkę

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka