Fot. KSW
Fot. KSW

Szpilka znokautowany w 14 sekund! "Jeden przestrzelony cios"

Redakcja Redakcja Sporty walki Obserwuj temat Obserwuj notkę 17
Arkadiusz Wrzosek zdemolował w parterze byłego boksera Artura Szpilkę na Gali XTB KSW 94 w gdańskiej Ergo Arenie. Sędzia musiał przerwać walkę w 14. sekundzie pojedynku.

Szpilka przegrywa z Wrzoskiem w 1. rundzie

Artur Szpilka (24-5 w boksie i 3-0 w MMA) w przeszłości był nadzieję polskiego boksu. Walczył m.in. o mistrzostwo świata wagi ciężkiej. Udanie zaczął swoją karierę w MMA, gdzie wygrał 3 walki. Pokonał m.in. legendarnego Mariusza Pudzianowskiego.

Jego przeciwnikiem w ostatnią sobotę był kickbokser Arkadiusz Wrzosek (14-5-1 w kickboxingu i 4-0 w MMA), który również uważany był za mistrza w swojej macierzystej sztuki walki

Zapowiadał się naprawdę gorący pojedynek. Zwłaszcza, że miał on również podtekst kibicowski. W przeszłości "Szpila" był "kibolem" Wisły Kraków, a Wrzosek zagorzałym fanem Legii Warszawa (obie drużyny są mocno zwaśnione).

Wszystko jednak w ringu przebiegło niespodziewanie szybko. Już w 14. sekundzie sędzia zmuszony był przerwać walkę. Co się stało? Szpilka próbował błyskawicznym ciosem zaskoczyć swojego rywala, jednak spudłował i został sprowadzony do parteru. Tam był okładany przez Wrzoska i nie był w stanie się bronić.



Były bokser na gorąco skomentował walkę

Artur Szpilka na gorąco zabrał głos po swojej porażce. Opublikował on swoją wypowiedź na mediach społecznościowych. Ma do siebie żal o to, że próbował zakończyć walkę jednym ciosem, przez co naraził się na kontratak.

- Wiecie co jest najgorsze? To była taka walka bez walki, nie? Wielkie gratulacje dla Arka - powiedział "Szpila" na nagraniu, które opublikował na Instastories.

- Niestety powiem wam szczerze. To tak najbardziej boli, że jeden gdzieś przestrzelony cios, jeden cios... To jest MMA - dodał.

"Szpila" pomimo przegranej przez TKO nie miał żadnych widocznych śladów na ciele, a w nagraniu powtórzył jeszcze raz, że najbardziej boli go właśnie to, że była to "walka bez walki".

- Tak jak mówiłem na początku, 'no excuses', czyli bez wymówek. Jeszcze raz Byczku mówię: gratuluję - skwitował. Zapowiedział też, że nie zamierza on jeszcze kończyć swojej przygody ze sportami walki.

- Artur grał moimi emocjami przed walką, nie wiedziałem czego się spodziewać. Nie potrafiłem niczego fajnego wymyślić. Skontrolowałem emocje, zacząłem tak jak chciałem. Wydawało mi się, że Artura nieco odcięło i sędzia tak zadecydował - powiedział natomiast po walce Arkadiusz Wrzosek.

MB

Arkadiusz Wrzosek i Artur Szpilka. Źródło: KSW

Czytaj także:

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport