Tragiczny wypadek w Warszawie i wiele niewiadomych
W sobotnią noc na Trasie Łazienkowskiej Volkswagen Arteon wbił się w Forda, który jechał prawym pasem jezdni. Najmocniej ucierpiała rodzina z auta, które jechało przepisowo - zginął 37-letni ojciec, a matka, która prowadziła samochód oraz dwoje małych dzieci zostało ciężko rannych. Przeszli operację w szpitalach.
Z kolei Arteonem podróżowała grupka znajomych. Trójka mężczyzna zatrzymana od razu po wypadku była pijana. Żaden z nich nie zamierzał się przyznać, że to on prowadził pojazd. Jak nieoficjalnie podaje serwis brd24.pl, próbowali oni za to obciążyć kobietę, która była razem z nimi, ale została ciężko ranna i musiała przejść operację w szpitalu.
"Tuż po wypadku mężczyźni z Arteona mieli zostawić na ulicy konającą współpasażerkę. Sami mieli kręcić się na poboczu udając najpierw, że w ogóle nie jechali tym samochodem" – czytamy na brd24.pl.
Była jeszcze jedna osoba
Serwis Łukasza Zboralskiego ujawnił również, że po wypadku w aucie miały znajdować się butelki z alkoholem oraz mandat od drogówki na kwotę 2 tys. zł.
Szokujące informacje podaje teraz "Gazeta Wyborcza". Po obejrzeniu zapisów wideo i przesłuchaniu świadków, śledczy są pewni, że w Arteonie znajdowała się piąta osoba. Mężczyzna trafił do szpitala, ale szybko z niego uciekł. Jest podejrzenie, że to właśnie on mógł kierować samochodem podczas wypadku. Informacje potwierdza prokuratura, która mówi, że trwają jego poszukiwania.
Ucieczka jak z Sebastianem M.
Skandaliczny rajd Arteonem z pewnością będzie miał ciąg dalszy. Serwis brd24.pl już teraz przyrównuje ją do wypadku na autostradzie A1, gdzie Sebastian M. zabił rodzinę z małym dzieckiem.
"Sprawa tragicznego wypadku w stolicy zaczyna niebezpiecznie przypominać historię Sebastiana M. (...) sprawca został bez nadzoru służb odesłany do domu. Potem uciekł za granicę. Został zatrzymany dopiero w Dubaju. Od roku polska prokuratura nie może wskórać w ZEA nawet rozpoczęcia procesu ekstradycyjnego" – przytacza przykład brd24.pl.
- Czy ktoś rozpozna osobę siedzącą na barierze energochłonnej przy Trasie Łazienkowskiej obok wraku samochodu ford, w którym zginął 37-mężczyzna osierociwszy 2 dzieci? Czy to jeden z 3 pijanych osobników z volkswagena, który z ogromną prędkością uderzył forda wbijając go w barierę? - pytał były dziennikarz śledczy Jarosław Jakimczyk.
MP
Wypadek na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Fot. X/@MiastoJestNasze
Czytaj dalej:
- Wybuch w Niemczech. Policja bada przyczyny eksplozji
- To był drugi zamach na Trumpa. Kamala Harris wydała oświadczenie
- Dramatyczna ewakuacja pacjentów w Nysie. Wrocław szykuje się na wielką falę



Komentarze
Pokaż komentarze (27)